Zakazany partner: Przez brata Alfa.

Zakazany partner: Przez brata Alfa.

Autor: Aeliana Thorne

4. Oh Brother
Autor: Aeliana Thorne
5 kwi 2026
Moje urodziny przebiegły bez większych atrakcji — dokładnie tak, jak lubiłam. Tata był zajęty pracą dla Alfy, mama niespodziewanie wzięła dyżur w szpitalu, a Ostana utknęła z Alfą, pochłonięta oficjalnymi sprawami stada, bo jej myśli krążyły teraz tylko wokół jej przeznaczonego, Lakera Foreseena. Emrysa z kolei nie było w domu od późnych godzin wczorajszego wieczoru. Jakaś część mnie, o dziwo, pragnęła, by tu był. Ostana i Laker zniknęli razem, aż do dziś, gdy zjawiła się u mnie w domu na godzinę przed spotkaniem ze swoim ojcem i naszym Alfą, żeby wziąć prysznic i się przebrać — zawsze miała tu ubrania na zmianę. Jej wygląd mówił więcej niż ten potok słów; plusem było to, że kupiła mi kawałek tiramisu i drobny prezent. Napisy końcowe „The Office” leciały na moim laptopie, gdy siedziałam w łóżku. Przede mną leżały notatki z poezji, podczas gdy wiatr mocno uderzał o ściany domu. Kliknęłam „odtwarzaj”, chcąc, by powitał mnie kolejny odcinek „The Office”, i właśnie w tym momencie usłyszałam, jak coś spada na dole i się tłucze. Czy chciałam wziąć udział w stereotypowym scenariuszu horroru? Nie, dziękuję. Z szeroko otwartymi oczami zerknęłam na zamknięte drzwi sypialni. — Za cholerę — mruknęłam, naciągając liliową pościel pod samą brodę, zrzucając poezję na podłogę i przysuwając bliżej niezastąpionego Michaela Scotta. — Nie umieram dzisiaj, Szatanie. Dreszcze przebiegły po moim ciele, gdy do mojego nosa dotarł znajomy, lecz subtelny zapach, włoski na karku zjeżyły się, a gdy rozległ się kolejny trzask, podskoczyłam. Moje serce przyspieszyło, bijąc w rytm płytkich oddechów. Okej, pomyślałam sobie, nie chcę umierać, ale też nie chcę, by dorwał mnie ktokolwiek, kto jest na dole... Rozglądając się po pokoju, dostrzegłam okno. — Dziękuję Ci, Bogini na niebiosach, dziękuję — wymamrotałam, zrywając się z łóżka. Ubrana w szorty i gruby sweter, z zaplecionymi jasnoblond włosami przerzuconymi przez ramię, moimi palcami odblokowałam okno i przesunęłam szybę do góry na tyle, by moje ciało mogło się z łatwością wyślizgnąć. Kora gałęzi była mokra i szorstka, a nad naszym miasteczkiem osiadała gęsta mgła. Mój oddech zamieniał się w małe, białe obłoczki. Objęłam gałąź obiema rękami i nogami. Moje serce galopowało, a dłonie pokrył zimny pot. Patrząc w dół na mój pusty ogród, błagałam Księżycową Boginię, abym w magiczny sposób zamieniła się w oposa i wspięła w bezpieczne miejsce. Gdybym nie bała się w tej chwili o własne życie, prawdopodobnie wybuchnęłabym śmiechem z tego, że wyglądałam jak jakaś małpa-czepiak. Dasz radę, Celeste, po prostu oddychaj. Wdech i wydech, wdech i wydech, wde... co do cholery jest na mojej nodze? Wzięłam głęboki oddech, gdy poczułam, jak malutkie nóżki przemykają po mojej skórze. Nie panikuj, nie pani... O wiele za późno. Krzyk uciekł z moich ust, gdy strąciłam z nogi to małe stworzenie, w wyniku czego spadłam i wylądowałam z głuchym stęknięciem na mokrej, ciemnej trawie pode mną. Mój tyłek już nabierał siniaków, a w głowie zaczynał tętnić ból. Głupi robal. — Celeste? — Ten znajomy głos brzmiał niczym aksamit, a jego ciepło pocałowało moje palce u stóp. Przetarłam twarz, by odgonić z siebie ból i dziwne uczucie rozlewające się po moim ciele. — Tu jestem. Światło w ogrodzie zamigotało, po czym rzuciło swoją ciepłą falę, oświetlając wilgotną trawę i mnie, gdy powoli siadałam. Wraz z dźwiękiem rozsuwanych drzwi rozległy się kroki. Zamknęłam oczy, marząc, by ten okropny ból głowy zniknął; ciepłe dłonie dotknęły moich ramion, a iskry czystej przyjemności eksplodowały w całym moim ciele. — Nic ci nie jest? Gdzie cię boli? Czy ty... Sapiąc gwałtownie, odwróciłam się i napotkałam jego srebrzyste tęczówki. — Mój przeznaczony. — To słowo wymknęło się z moich ust szybciej niż błyskawica. Błyskawica ekscytacji sprawiła, że moje serce zabiło mocniej; nagle ujrzałam go w zupełnie innym świetle, a ten zapach zaćmił moje zmysły. Między mną a Emrysem minęły chwile milczenia. Jego kruczoczarne włosy wtapiały się w tło nocy, a w tych jego teraz srebrzystych oczach zapłonęło coś nieokreślonego, gdy badał moją twarz; przez nasze oblicza przemknęło zbyt wiele emocji. Aż w końcu zdrowy rozsądek uderzył mnie jak tona cegieł. Wyrwałam się z jego uścisku, z dala od tych już uzależniających iskier, siłą odpychając jego zapach ze swoich myśli, i zobaczyłam przebłysk poczucia winy oraz odrzucenia malujący się na jego twarzy. Przygryzłam wargę, próbując powstrzymać cichy skowyt na ten widok; tak bardzo chciałam zatrzymać cokolwiek sprawiało mu ból, że moje serce pękło. — Z-zaczekaj — przerwałam ciszę, podnosząc się z drżącymi dłońmi. — To... To nie tak. — Pokręciłam głową; ból po upadku całkowicie w tym momencie wyparował. — Właśnie, że tak, Celeste — odparł Emrys z absolutną pewnością. Z determinacją w oczach zrobił dumny krok do przodu. Jego charakterystyczna skórzana kurtka skrywała biały t-shirt, ale nieszczególnie pomagała zamaskować muskulaturę, idealnie wypełniającą rękawy. — Nie jestem dla ciebie wystarczająco dobry? — Jego ciemne brwi ściągnęły się gniewnie; wyrzeźbiona twarz krzyczała bólem i odrzuceniem, a w kącikach jego hipnotyzujących oczu wezbrały łzy. — Nie — wykrzyknęłam, nienawidząc tego, jak okrutnie pokonany wydawał się w tej chwili Emrys. Zamykając oczy i przez moment pocierając czoło, westchnęłam i znów na niego spojrzałam. — Chodzi o to... po prostu jesteś moim... — Mój głos przeszedł w szept. — Bratem. — Tylko w teorii. — Głos Emrysa był tak cichy, że sama dziwiłam się, że go usłyszałam. Zatopiona w myślach, zadrżałam od silnego powiewu wiatru. — Masz. — Emrys zrobił krok do przodu, ściągając z siebie skórzaną kurtkę. Zanim jednak zdążył do mnie dotrzeć, wycofałam się i pokręciłam głową; na jego pięknych rysach twarzy po raz kolejny zagościł wyraz całkowitej klęski. — Proszę — wyszeptał ze złamanym głosem. — Pozwól mi się o ciebie zatroszczyć, Lessie. To było wszystko, czego mi było trzeba, by po mojej twarzy popłynęły łzy, a moje nogi pędem ruszyły z powrotem do sypialni.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

4. Oh Brother – Zakazany partner: Przez brata Alfa. | Czytaj powieści online na beletrystyka