Na co dokładnie, nie mam, kurwa, pojęcia.
Odwraca się do mnie z lekko zmarszczonymi brwiami. "Nie odprowadzisz mnie?"
"Nie." Nie ufam sobie w jej obecności. Otwieram drzwi i wysiadam, a ona robi to samo. Obchodzi samochód, powoli i z premedytacją, staje tuż przede mną i wpatruje się we mnie.
"Więc co teraz będzie?" pyta znów tym tonem, tym pieprzonym, radosnym, ożywionym i cholernie ciekawskim ton
















