— PAMIĘTAJ o tym, co ci mówiłem, Elara. Bądź grzeczna — przypomniał jej brat, gdy tylko wysiadła z samochodu.
Uśmiechnęła się. — Oczywiście, drogi bracie. Nie martw się. Tak w ogóle, to jesteś pewien, że nie chcesz wejść?
Julian zmarszczył brwi. — Co?
Cicho zachichotała. — Ach, mój biedny braciszku. Nawet gdyby chciał wejść, to nie może, bo jest za stary dla Sery…
— Zamknij się! Pamiętaj, co ci mówiłem. Mam cię na oku, Elara — przerwał jej i odjechał z piskiem opon.
Elara uśmiechnęła się, a potem głęboko westchnęła. Miała właśnie zrobić krok naprzód, gdy Sera zawołała ją po imieniu. Kobieta szła w jej stronę z szerokim uśmiechem.
— Gdzie twój nieznośny brat? — zapytała Sera.
Elara wzruszyła ramionami i zaczęła iść w stronę domu Sery. Przyjaciółka dogoniła ją i zrównała z nią krok.
— Wiesz co, nie rozumiem, co jest nie tak z twoim bratem.
— Wytrzymaj z nim. Podobasz mu się, ale po prostu uważa, że nie może cię mieć, bo jesteś dla niego za młoda. To właśnie ten powód powstrzymuje go przed uderzeniem do ciebie — odparła.
Pokojówka Sery otworzyła drzwi i przywitała je. Elara uśmiechnęła się i lekko skinęła głową, wchodząc do środka.
Sera zaśmiała się. — Pieprzyć jego powody. Dobrze wie, że on też mi się podoba.
Elara pokręciła głową, siadając na skórzanej sofie. Jej brat, Julian, lubił Serę, a jej przyjaciółka odwzajemniała to uczucie. Jednak przez tę głupią różnicę wieku jej brat zachowywał się jak tchórz.
— Wiek nie ma znaczenia, ale nie wiem, co z moim bratem. Jest zbyt staroświecki i te jego powody… Mam już tego dość. Słuchaj, wymusił na mnie nawet pewną umowę.
— Hmm…
— Moje osiemnaste urodziny są w przyszłym tygodniu. Powiedziałam mu, że musi zaprosić Dantego i powiedzieć mu, że będzie moim ostatnim partnerem w tańcu. Tak, zgodził się, ale pod tym swoim żałosnym warunkiem, że będę trzymać się z daleka i przestanę fantazjować o Dantem Thorne.
Zaśmiała się sarkastycznie.
— No serio, Sera? Co jest złego w tym, że podoba mi się Dante? Może i jest kobieciarzem czy jak tam go nazywają. Ale co to ma wspólnego z moimi uczuciami? Przecież nie dam się tak po prostu przelecieć temu facetowi.
Sera zachichotała cicho. — Julian po prostu boi się, że go zostawisz.
Elara spojrzała spode łba na przyjaciółkę. — Świetna odpowiedź. Ha-ha — mruknęła i wywróciła oczami.
— W każdym razie — Sera wstała i przeciągnęła się — zostawmy na razie ten skomplikowany temat i chodźmy na górę wybrać coś, w co się ubierzemy.
— Tak. To o wiele lepszy pomysł — zgodziła się.
BYŁA DOKŁADNIE ósma wieczorem, kiedy skończyły swoje babskie sprawy i były gotowe do wyjścia.
— Jesteś pewna, że jesteśmy bezpieczne? — zapytała Elara, chcąc się upewnić.
— Tak. Julian się o tym nie dowie. Chyba że sam pojawi się na tej imprezie — odparła Sera.
Elara głęboko westchnęła. — Julian nie przepada za striptizem. Dante owszem — powiedziała i zachichotała.
— No tak. Twój Dante. Wygląda na to, że znasz już o nim każdy szczegół, co?
Elara uśmiechnęła się. — Można tak powiedzieć.
— Nawet markę jego ulubionych majtek, prawda?
Skinęła głową i przygryzła dolną wargę.
— A co z tym, jak długi on jest? — zapytała Sera, co sprawiło, że Elara zmarszczyła brwi.
Zmrużyła oczy i skrzyżowała ramiona na piersi. — Co masz na myśli mówiąc „jak długi”?
Sera zachichotała i pokręciła głową. — Nieważne. Chodźmy — powiedziała i ruszyła do wyjścia z pokoju.
Po pół godzinie dotarły na miejsce. Ponieważ rodzice Sery, podobnie jak jej mama, byli ciągle za granicą w sprawach biznesowych, Sera zostawała pod opieką pokojówki. Mogła robić, co chciała, bo była jedynaczką.
W przeciwieństwie do niej, Elara miała nadopiekuńczego brata. Jakże chciała być taka jak Sera.
Jako że były niepełnoletnie — Elara miała siedemnaście lat i dopiero w przyszłym tygodniu kończyła osiemnaście — musiała przebrać się za wyrafinowaną damę, podobnie jak Sera. Ta druga pozwoliła jej założyć czarną sukienkę na cienkich ramiączkach, z odkrytymi plecami i krzyżującym się wiązaniem, która podkreślała jasność jej cery. Sera natomiast miała na sobie czerwoną, brokatową sukienkę typu Soprano na ramiączkach.
Kiedy stanęły przed wejściem do klubu, bramkarz poprosił o dowody tożsamości. Ponieważ były nieletnie i dopiero miesiąc temu skończyły liceum, musiały wszystko ubarwić.
Sera była w tym dobra.
Po prostu wyeksponowała biust i zaczęła przymilać się do bramkarza, mówiąc, że zapomniały dokumentów. Po kilku minutach stania przed wejściem, bramkarz wpuścił je do środka.
— Chryste! To było niesamowite! — krzyknęła Elara, bo muzyka dudniła w całym lokalu.
— No ba! Powinnaś się tego ode mnie nauczyć — odparła Sera, co obie rozbawiło. — Musimy znaleźć jakieś miejsca.
— Zostańmy w kącie, żebyśmy widziały ludzi wchodzących i wychodzących z klubu. Nigdy nie wiadomo, czy mój brat nagle nie pojawi się tu z Dantem — stwierdziła.
— MOCNIEJ, DANTE!
Była wciąż ósma wieczorem, a Dante zabawiał się z czarnoskórą dziewczyną, którą poznał na parkingu Obsidianu.
Kobieta była bardzo atrakcyjna i miała piękne oczy, w których można było utonąć. Dante był jednym z tych, którzy utonęli.
Jego celem w klubie było obejrzenie znanego zespołu striptizerów z Las Vegas. Tak się po prostu złożyło, że wpadł na tę dziewczynę.
Ponieważ kobieta była sama i wydawała się nowa w tym miejscu, zaoferował pomoc i sprawy potoczyły się błyskawicznie. Zaczęło się od dotyku na jej plecach, a nagle znaleźli się w wąskiej alejce obok klubu, wymieniając namiętne pocałunki.
Kobieta nie zawiodła jego oczekiwań. Dlatego z taką chęcią chciał ją przelecieć, zostając przy wielkim koszu na śmieci, kilka metrów od klubu.
Uderzał w nią rytmicznie, sięgając do jej pokaźnych piersi i masując je okrężnymi ruchami. Kobieta jęknęła głośno, co sprawiło, że zakrył jej usta dłonią.
— Nie rób tego! — ostrzegł.
— Hmm… — zaprotestowała kobieta.
Zabrał dłoń z jej ust i kontynuował pchnięcia wewnątrz niej. Kiedy miał już dojść, wyciągnął członka i spuścił się na zewnątrz. Musiał zachować środki ostrożności, bo nie założył prezerwatywy.
Kobieta miała zamiar się wyprostować, gdy nagle wszedł w nią ponownie. — Och… — mruknęła. — Może moglibyśmy… ach… kontynuować to w twoim samochodzie… hmm… skarbie — wykrztusiła między jękami.
Dante uśmiechnął się cynicznie i przestał. — Świetnie! — wyrzucił z siebie i klepnął kobietę w pokaźny tyłek.
Kobieta poprawiła ubranie i ruszyli w stronę samochodu Dantego. Czas szybko uciekał i Dante zauważył, że przed wejściem do Obsidianu robi się coraz tłoczniej.
— Uwincie się z tym szybko, mała. Bardzo chcę zobaczyć tych striptizerów — rzucił Dante, opierając ramię na jej barkach.
— Jasne — odparła.
Dante otworzył tylne drzwi samochodu i usiadł. Czarnoskóra dziewczyna wiedziała, co robić dalej. Rozpięła mu spodnie i ściągnęła je razem z bokserkami. Jego członek stał twardy i dumny. Oczy kobiety rozbłysły i natychmiast go chwyciła.
Miała go już wziąć do ust, gdy Dante ją powstrzymał. — Po prostu na niego usiądź, mała — powiedział i mrugnął do niej.
Dziewczyna zarumieniła się i skinęła głową.
Dante wyszczerzył zęby w uśmiechu. Rzeczywiście, nigdy nie zdarzyło mu się, by nie zwabił kobiety swoim urokiem.
Kobieta uniosła rąbek sukienki, odsunęła na bok boki bielizny i nagle wsunęła jego członka w swoją wilgotną szczelinę.
Chwyciła go za ramię i zaczęła się poruszać. Najpierw powoli, dopóki Dante nie zaczął jej prowadzić i dawać znaków, by przyspieszyła.
— Wezmę go od tyłu — powiedziała po chwili.
Ustawiła się tyłem do Dantego, przodem do przodu samochodu. Zaczęła znów rytmicznie pracować biodrami, unosząc się i opadając. Kiedy był blisko, uniósł kobietę. — Ssij! — zażądał, a kobieta posłusznie to zrobiła. Jęknął, gdy doszedł w jej ciepłych ustach.
— To było niesamowite! — wypaliła kobieta, poprawiając się.
— Tak. Byłaś świetna — zgodził się.
— Tak w ogóle, jestem Roxy. Miło cię poznać…
— Dante — odparł.
PONIEWAŻ DANTE NIE UŻYŁ żadnego zabezpieczenia, postanowił udać się do toalety, by umyć członka. Umył go mydłem, które znalazł przy umywalce, dokładnie spłukał i wytarł papierem toaletowym.
Kiedy skończył, poczuł się znów świeżo. Przeszedł do baru i zamówił drinka.
— Chwileczkę, szefie — powiedział barman, a on tylko skinął głową.
Dante powiódł wzrokiem po klubie i zmarszczył czoło, gdy zobaczył kogoś… kogoś znajomego.
— Elara — szepnął.
Po kilku sekundach wpatrywania się w młodą damę, barman podał mu drinka. Położył dwudolarowy banknot, opuścił kontuar i skierował się w stronę siostry Juliana.
Dante uśmiechnął się pod nosem. Był w stu procentach pewien, że młoda dama znów urwała się bratu. I patrząc na to, jak się ubrała; wcale nie wyglądała na siedemnastolatkę.
— Dobry wieczór, piękne panie! — przywitał się, co zaskoczyło obie dziewczyny… a zwłaszcza Elarę.
— D-Dante… — wykrztusiła.
Sera, która szybciej odzyskała rezon, uniosła brew.
— Starszy braciszku — Sera posłała mu uśmiech — co ty tutaj robisz?
Dante wykrzywił usta w przebiegłym uśmiechu. — Czy to nie ja powinienem zadać to pytanie?
Podszedł bliżej i usiadł obok Elary, która wciąż nie mogła przestać się w niego wpatrywać.
— Ślinisz się — zażartował i pstryknął palcami przed oczami Elary, co przywróciło ją do rzeczywistości.
— Kto jest z tobą, stary Dante? — zapytała Sera, co sprawiło, że spojrzał na nią.
— Kto tu jest stary?
Sera uśmiechnęła się sarkastycznie. — Ty. Brat Elary powiedział nam, że mamy na ciebie mówić „stary Dante”.
Lekko zmarszczył brwi. — Julian tak powiedział? — zapytał, ale mówiąc to, patrzył już na Elarę.
Elara próbowała otworzyć usta, by coś powiedzieć, ale nie mogła znaleźć słów.
Dante, który czerpał przyjemność z droczenia się z nimi, udał, że dzwoni do Juliana. — Zadzwonię do Juliana i zapytam…
— Nie! — Elara zaprotestowała i złapała go za ramię. Kiedy jednak poczuła dreszcz przeszywający ją przy dotyku, natychmiast cofnęła rękę. — Proszę, nie. Chciałyśmy tylko zobaczyć tych striptizerów…
— Dlaczego takie nastolatki jak wy chcą oglądać rozbierających się facetów i kobiety? I jak w ogóle weszłyście?
Elara, która chciała ukryć swoje ewidentne zauroczenie nim, wywróciła oczami. — No jak to, weszłyśmy głównym wejściem — odparła sarkastycznie.
Zmarszczył brwi i zaśmiał się. — Masz rację. Ale pytam poważnie — powiedział z wyraźnym autorytetem w głosie.
— Stary Dante, proszę, daruj nam tę chwilę. Obiecujemy, że będziemy grzeczne — błagała i nawet złożyła ręce jak do modlitwy.
— Jeszcze raz powiedz do mnie „stary Dante”, a dzwonię do Juliana…
— Nie. Dobra. Nie będziemy tak mówić… — Dante utopił w niej swoje szeroko otwarte oczy. — E-he — Elara pokazała znak pokoju. — Przepraszam — dodała i nie odezwała się już więcej, dopóki nie zaczął się pokaz.










