"Scarlett, czy otwierałaś mój szampon Revista?"
Podniosłam świeżo otwartą butelkę szamponu, wtykając ją prosto pod nos Scarlett Newman, która zajęta była suszeniem włosów. Zatrzymała się i spojrzała na mnie z miną pełną niewinności.
"Zobaczyłam, że jest do włosów zniszczonych," powiedziała, lekko wzruszając ramionami. "Moje włosy są takie szorstkie, pomyślałam, że spróbuję. O co chodzi?"
Wzięłam głęboki oddech, tłumiąc irytację, i odwróciłam się, żeby odłożyć szampon z powrotem do szafki.
Pierwszego dnia na uniwersytecie Scarlett przedstawiła się klasie jako biedna dziewczyna ze wsi. Nasz doradca uprzejmie nas namawiał, żebyśmy jej pomogli i byli bardziej wyrozumiali, więc pomaganie jej stało się codzienną rutyną.
Ale ona nigdy nie wydawała się zadowolona ze zwykłych rzeczy. Nie, ona zawsze chciała tych luksusowych, markowych przedmiotów i ciągle prosiła o pożyczenie.
Odłożyłam butelkę, odwróciłam się i spojrzałam na nią, mówiąc powoli, jedno słowo na raz.
"Mówiłam ci już wcześniej, możesz używać tych butelek Rejoice. Ten jest prezentem od przyjaciółki – nawet nie planowałam go otwierać..."
"Joyce, boisz się, że go zepsuję...?"
Scarlett spuściła wzrok, jej głos był cichy i stłumiony.
"Wiem, jestem tylko biedną dziewczyną ze wsi. Nigdy nie używałam niczego ładnego, więc rozumiem, jeśli się martwisz..."
"Nie, ja—"
"Ugh, to tylko szampon Revista. O co tyle hałasu?" Głos Lily Becker przeciął mój, jej słowa były lekceważące. "Scarlett, śmiało użyj mojego – tego w czarnej butelce."
Lily, która leżała na górnym łóżku, wystawiła głowę zza zasłony z wyrazem pogardy, przerywając moją próbę wyjaśnienia.
Scarlett uśmiechnęła się do niej z wdzięcznością, a potem rzuciła mi małe, złośliwe spojrzenie i wróciła do suszenia włosów.
Lily była najbogatsza w naszym akademiku, a jeśli chodziło o nieustępliwe żądania Scarlett, zawsze była hojnie skłonna je spełniać, rzucając nam z Jasmine szydercze spojrzenia za bycie małostkowymi, oskarżając nas o brak pomocy.
Dla kogoś takiego jak Lily, z jej pochodzeniem, pomoc Scarlett nie była niczym, ale dla Jasmine i mnie to była inna historia. Nasze rodziny już miały problemy, a czułyśmy się, jakby nas proszono o dawanie jeszcze więcej, żeby zaspokoić próżność Scarlett.
Kiedyś pożyczyłam jej nową butelkę toniku, tylko po to, żeby oddała mi ją w połowie zużytą, twierdząc, że myślała, że tonik jest przeznaczony do stosowania na całe ciało. A krem pod oczy 20 ml? Zużyła połowę, nakładając go grubą warstwą wokół oczu jak maskę, mrugając do mnie i mówiąc: "Blogerki w internecie tak robią."
Z czasem Jasmine i ja zmęczyłyśmy się pożyczaniem jej naszych dobrych rzeczy. Pomoc to jedno, ale jest granica tego, ile można poświęcić dla czyjejś próżności.
Scarlett nie prosiła nas już o codzienne potrzeby. Zamiast tego skierowała swoją uwagę na naszą elektronikę.
"Joyce, czy to najnowszy iPad? Mogę spróbować? Widziałam go tylko w reklamach."
Elektronika nic nie traci na tym, że jest trochę bardziej używana – może trochę rozładować baterię, ale to wszystko. A że ostatnio niektóre zadania wymagały researchu, a Scarlett miała tylko telefon. Więc pomyślałam, czemu nie?
Podałam jej tablet, dając jej hasło.
"Hej, to ta popularna gra, o której wszyscy mówią, prawda? Mogę spróbować zagrać?"