W moim akademiku mieszkała biedna studentka. Z najlepszymi intencjami na świecie, moje współlokatorki i ja gorliwie pragnęłyśmy jej pomóc, nie zdając sobie sprawy, jak wiele nasza pomoc będzie kosztować. Nie zrobiła na niej wrażenia suszarka do włosów, którą jej zaproponowałyśmy, upierając się, że pożyczy markową. Produkty do pielęgnacji skóry, które jej dałyśmy? Nałożyła je na stopy. A jakby tego było mało, zażądała konkretnie luksusowego kremu do twarzy. Pewnego dnia pożyczyłam jej mój tablet, żeby sprawdziła jakieś informacje, i ku mojemu zaskoczeniu, potajemnie otworzyła moją aplikację z grami, wydała wszystkie diamenty i bilety z nagrodami, które oszczędzałam przez pół roku, i zostawiła mnie z pustymi rękami. Kiedy poprosiłam ją o zwrot pieniędzy, odwróciła kota ogonem i zamieściła publiczną wiadomość w Internecie, oskarżając mnie. "Jestem tylko biedną studentką ze wsi, nigdy wcześniej nie grałam w gry. Czy materiały w grze naprawdę są tyle warte?" Zanim się obejrzałam, sekcja komentarzy została zalana moją krytyką. W przypływie frustracji odpowiedziałam własnym postem, wystawiając ją na światło reflektorów. "Cóż, przypuszczam, że nigdy nie zaznałaś goryczy bycia ofiarą cyberprzemocy, prawda?"

Pierwszy Rozdział

"Scarlett, czy otwierałaś mój szampon Revista?" Podniosłam świeżo otwartą butelkę szamponu, wtykając ją prosto pod nos Scarlett Newman, która zajęta była suszeniem włosów. Zatrzymała się i spojrzała na mnie z miną pełną niewinności. "Zobaczyłam, że jest do włosów zniszczonych," powiedziała, lekko wzruszając ramionami. "Moje włosy są takie szorstkie, pomyślałam, że spróbuję. O co chodzi?" Wzięłam głęboki oddech, tłumiąc irytację, i odwróciłam się, żeby odłożyć szampon z powrotem do szafki. Pierwszego dnia na uniwersytecie Scarlett przedstawiła się klasie jako biedna dziewczyna ze wsi. Nasz doradca uprzejmie nas namawiał, żebyśmy jej pomogli i byli bardziej wyrozumiali, więc pomaganie jej stało się codzienną rutyną. Ale ona nigdy nie wydawała się zadowolona ze zwykłych rzeczy. Nie, ona zawsze chciała tych luksusowych, markowych przedmiotów i ciągle prosiła o pożyczenie. Odłożyłam butelkę, odwróciłam się i spojrzałam na nią, mówiąc powoli, jedno słowo na raz. "Mówiłam ci już wcześniej, możesz używać tych butelek Rejoice. Ten jest prezentem od przyjaciółki – nawet nie planowałam go otwierać..." "Joyce, boisz się, że go zepsuję...?" Scarlett spuściła wzrok, jej głos był cichy i stłumiony. "Wiem, jestem tylko biedną dziewczyną ze wsi. Nigdy nie używałam niczego ładnego, więc rozumiem, jeśli się martwisz..." "Nie, ja—" "Ugh, to tylko szampon Revista. O co tyle hałasu?" Głos Lily Becker przeciął mój, jej słowa były lekceważące. "Scarlett, śmiało użyj mojego – tego w czarnej butelce." Lily, która leżała na górnym łóżku, wystawiła głowę zza zasłony z wyrazem pogardy, przerywając moją próbę wyjaśnienia. Scarlett uśmiechnęła się do niej z wdzięcznością, a potem rzuciła mi małe, złośliwe spojrzenie i wróciła do suszenia włosów. Lily była najbogatsza w naszym akademiku, a jeśli chodziło o nieustępliwe żądania Scarlett, zawsze była hojnie skłonna je spełniać, rzucając nam z Jasmine szydercze spojrzenia za bycie małostkowymi, oskarżając nas o brak pomocy. Dla kogoś takiego jak Lily, z jej pochodzeniem, pomoc Scarlett nie była niczym, ale dla Jasmine i mnie to była inna historia. Nasze rodziny już miały problemy, a czułyśmy się, jakby nas proszono o dawanie jeszcze więcej, żeby zaspokoić próżność Scarlett. Kiedyś pożyczyłam jej nową butelkę toniku, tylko po to, żeby oddała mi ją w połowie zużytą, twierdząc, że myślała, że tonik jest przeznaczony do stosowania na całe ciało. A krem pod oczy 20 ml? Zużyła połowę, nakładając go grubą warstwą wokół oczu jak maskę, mrugając do mnie i mówiąc: "Blogerki w internecie tak robią." Z czasem Jasmine i ja zmęczyłyśmy się pożyczaniem jej naszych dobrych rzeczy. Pomoc to jedno, ale jest granica tego, ile można poświęcić dla czyjejś próżności. Scarlett nie prosiła nas już o codzienne potrzeby. Zamiast tego skierowała swoją uwagę na naszą elektronikę. "Joyce, czy to najnowszy iPad? Mogę spróbować? Widziałam go tylko w reklamach." Elektronika nic nie traci na tym, że jest trochę bardziej używana – może trochę rozładować baterię, ale to wszystko. A że ostatnio niektóre zadania wymagały researchu, a Scarlett miała tylko telefon. Więc pomyślałam, czemu nie? Podałam jej tablet, dając jej hasło. "Hej, to ta popularna gra, o której wszyscy mówią, prawda? Mogę spróbować zagrać?"

Odkryj więcej niesamowitych treści