Słowa Scarlett przeszyły mnie dreszczem paniki. Podbiegłam do niej i szybko zamknęłam aplikację z grą w tle.
"Scarlett, możesz używać wszystkich innych aplikacji, ale nie dotykaj tej gry. Godzinami farmiłam, żeby zebrać te rzeczy, zaraz miałam losować z puli kart, na którą tak długo oszczędzałam!"
Skinęła głową, wzięła tablet i zaczęła przeglądać filmy.
Właśnie wtedy zadzwonił mój telefon – ważny telefon od koleżanki z drużyny. Wyszłam na balkon, żeby odebrać.
"Mm-hmm, ta karta została zarejestrowana. Wyślę ci ją dzisiaj wieczorem, jak tylko to wszystko ogarnę. Tablet ma teraz moja współlokatorka, wiesz…"
Kiedy wróciłam do pokoju, zastałam Scarlett z miną triumfalnej niewinności, trzymającą tablet przede mną.
"Joyce, wylosowałam dla ciebie tyle pięciogwiazdkowych kart! Musisz to zobaczyć!"
Spojrzałam na ekran gry i zamarłam, krew uderzyła mi do głowy, kiedy zobaczyłam jaskrawe zera obok diamentów i losów.
"Czy ty oszalałaś? Mówiłam ci, żebyś nie dotykała mojej gry! Czy nie wyraziłam się jasno?!"
Wyrwałam jej tablet z rąk, wściekłość mną trzęsła, kiedy zobaczyłam mnóstwo nowych kart postaci – żadna z nich nie była tą, na którą celowałam.
Spojrzałam na Scarlett, ale ona tylko patrzyła na mnie z najbardziej przesadnym wyrazem niewinności, wydymając wargi, jakby miała zaraz się rozpłakać.
"Ja… ja tylko byłam ciekawa. Wszyscy grają w tę grę, więc chciałam zobaczyć, o co w tym chodzi… Nigdy wcześniej nie grałam w gry, wiesz, na wsi…"
Nie mogłam już tego znieść. "Co ma piernik do wiatraka, że nie grałaś w gry? Jest mnóstwo rzeczy, których nigdy nie robiłaś. Czy jestem odpowiedzialna za przeprowadzanie cię przez wszystko krok po kroku? Nie jestem twoją matką!"
Nie spodziewała się, że tak wybuchnę. Zamarła na chwilę, a potem znowu wydęła wargi, próbując się usprawiedliwić żałosnym głosem. "Widziałam w Internecie, że w tej grze potrzebne są pięciogwiazdkowe karty i pomyślałam, że będziesz szczęśliwa, jeśli pomogę ci je zdobyć…"
"Jeśli chcesz kart, to załóż własne konto i wydawaj własne pieniądze! Dlaczego dotykasz moich? Masz pojęcie, ile czasu na to farmiłam?!" Odkrzyknęłam.
Z górnego łóżka Lily rzuciła we mnie pluszową zabawką z szyderczym uśmiechem. "O co ten cały krzyk? Obudziłaś mnie z drzemki. To tylko przedmioty w grze, ile one mogą być warte?"
Wściekłam się i odrzuciłam zabawkę z powrotem w nią. Lily wyglądała na zszokowaną i od razu nie odpowiedziała.
"Aha, nic nie warte, co? No to może zadzwonię na policję i niech ci powiedzą, ile to jest warte."
Wyjęłam telefon, zdecydowanie dzwoniąc na policję.
Twarz Scarlett pobladła, kiedy zobaczyła, że mówię poważnie o dzwonieniu na policję. Stała obok mnie, słabo próbując przeprosić i licząc na to, że się wycofam.
Zignorowałam ją i szybko zaczęłam porządkować dane z gry, kontaktując się ze znajomymi z branży gier, aby znaleźć profesjonalnego rzeczoznawcę. Zebrałam również dowody na wszystko, co się wydarzyło.
Policja przyjechała dość szybko. Widząc moją stanowczą postawę, zabrali nas wszystkich na komisariat na przesłuchanie.
"Czyli, Scarlett Newman, bez pozwolenia Joyce Landon uzyskałaś dostęp do jej konta w grze i użyłaś jej przedmiotów w grze, powodując straty dla Joyce?" Głos policjanta był zimny i poważny, gdy wpatrywał się w Scarlett.
"Nie… nie, to nie tak. Joyce wiedziała, zgodziła się na to…" Głos Scarlett drżał, ale nie chciała przyznać się do prawdy.
Otworzyłam tablet i odtworzyłam nagranie, przewijając do odpowiedniej części naszej rozmowy.
"Nie, nie zgodziłam się na to, żeby używała mojego konta. Oto dowód."
W pośpiechu, żeby nagrać scenę z gry dla mojej koleżanki z drużyny, zapomniałam zamknąć aplikację do nagrywania ekranu. Zarejestrowała wszystko, łącznie z moim ostrzeżeniem dla Scarlett.
Kiedy usłyszała mój głos mówiący: "Nie dotykaj mojej gry", twarz Scarlett zrobiła się śmiertelnie blada.
"Scarlett, na podstawie przedstawionych dowodów, dopuściłaś się kradzieży. Kara zostanie ustalona na podstawie wartości strat."
















