Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
W chwili, gdy Alina wyszła z kompleksu budynków, owiał ją dziwny chłód.
Serce zaczęło jej łomotać. Dłonie się spociły. Wyraźnie drżała.
Nagle ogarnęło ją to upiorne uczucie, że jest obserwowana, ale kiedy rozejrzała się dookoła, nikogo nie było.
– Wszystko w porządku, proszę pani? – Głos Jordana, który rozległ się za nią, sprawił, że aż podskoczyła.
– Chryste Panie, Jorda
















