Kiedy kierowca przywiózł moją córkę, Holly Ramirez, do domu, właśnie skończyłam gotować gulasz. Rzadko miałam czas na gotowanie i pomyślałam, że ucieszy się, wracając do domu na ciepły posiłek. Ale kiedy kilka razy zawołałam jej imię, nie rzuciła mi się w ramiona, jak zwykle to robiła. Zamiast tego od razu poszła do swojego pokoju.
– Co się dzieje? – Otworzyłam drzwi, a ona powoli podniosła głowę z poduszki. Jej oczy były czerwone i opuchnięte. Zanim zdążyłam mrugnąć, po jej policzkach spływały już łzy.
– Mamo, powiedz mi prawdę… Czy mój rysunek jest naprawdę taki zły?
Zamarłam na chwilę i od razu pomyślałam o jej weekendowym zadaniu. Szkoła twierdziła, że zadanie miało na celu pomóc w rozwoju wszechstronnych umiejętności dzieci – moralnych, intelektualnych, fizycznych, artystycznych i manualnych. Ale dla dziecka, które ledwo potrafiło pisać swoje litery, tego typu zadanie mniej miało na celu pomoc im, a bardziej dodanie rodzicom dodatkowej pracy.
Pracowałam w branży związanej ze sztuką, więc narysowanie czegoś takiego jak ręcznie robiony plakat przyszło mi z łatwością. Ale Holly upierała się, że zrobi wszystko sama.
– Mogę to zrobić sama. Lubię rysować! Będę ciężko pracować i zostanę wielką artystką jak ty, kiedy dorosnę!
Być może dlatego, że Holly była otoczona moimi dziełami sztuki, jej rysunek, choć nieco surowy, zapowiadał się obiecująco pod względem doboru kolorów, kompozycji i ogólnej estetyki. Jak na jej wiek, był już imponujący. Pochwaliłam ją więc szczerze, oferując konstruktywne uwagi. To dało jej ogromny zastrzyk pewności siebie. Po starannym oprawieniu jej pracy, z niecierpliwością czekała na nadejście poniedziałku.
Jak większość dzieci, miała nadzieję na pochwałę od nauczycielki. Ale widząc ją teraz w takim stanie, zdałam sobie sprawę, że sprawy mogły nie pójść tak, jak się spodziewała.
Delikatnie poklepałam ją po głowie. – Co się stało? Czy nauczycielka cię skrytykowała, czy któryś z kolegów coś powiedział? – Niewiele trzeba było, żeby rozpłakała się, rzucając mi się w ramiona.
– Kiedy pani Keller sprawdzała dziś zadania, powiedziała, że nie traktuję tego poważnie i wyrzuciła mój rysunek do kosza! Powiedziała nawet, że jeśli nadal będę robić takie zadania, poprosi cię, żebyś się z nią spotkała w szkole!
Moją pierwszą myślą było zastanowienie się, czy nie doszło do jakiegoś nieporozumienia, ponieważ dzieci nie zawsze przekazują rzeczy dokładnie. Po uspokojeniu jej, włączyłam telefon, planując porozmawiać bezpośrednio z nauczycielką. Ale wtedy zobaczyłam lawinę nowych wiadomości w grupie rodziców.
Urszula Keller napisała: [Oto doskonałe prace z tego projektu ręcznie robionych plakatów!]
Dołączyła kilka migawek.
[Poniżej znajdują się zadania wykonane niedbale i mam nadzieję, że rodzice tych uczniów pomogą zapewnić, że ich dzieci poważnie potraktują to zadanie!
[Aby nie wpływać na odbiór innych rodziców, nie będę publikować tutaj pełnej listy.]
Jako przykład szybko dodała kilka zdjęć. Następnie oznaczyła rodziców tak zwanych niedbałych uczniów.
Ku mojemu zdziwieniu, Holly i ja obie zostałyśmy wymienione na liście uczniów krytykowanych przez Urszulę! Wśród wielu odpowiedzi potwierdzających odbiór, zauważyłam, że wybitne prace zostały albo narysowane przez rodziców, albo w dużym stopniu przez nich wspomagane. Natomiast prace oznaczone jako „niedbałe” zostały wykonane wyłącznie przez dzieci.
Nie mogłam usiedzieć w miejscu po przeczytaniu tego. Stałam się jedynym rodzicem, który przerwał ten przepływ wiadomości.
[Przepraszam, jakie są kryteria oceny, czy praca jest doskonała, czy nie?
[Czy tylko dlatego, że zadanie zostało wykonane przez samo dziecko, oznacza to, że należy je uznać za niedbałe?]