Elaine została porzucona, kiedy była jeszcze małą dziewczynką. Trauma odebrała jej zdolność mówienia, czyniąc ją obiektem drwin dla wszystkich. Anson, urodzony pod szczęśliwą gwiazdą, stoi na czele wielkiej korporacji. W oczach innych był człowiekiem zdystansowanym i racjonalnym w każdej sytuacji. Podczas porwania Anson wybrał ochronę życia swojej pierwszej miłości, a nie Elaine, swojej żony. Pięć lat później Elaine wróciła z trójką uroczych dzieci i oszołomiła wszystkich. Kiedy próbowała odkryć prawdę o porwaniu, Anson zdawał się w niej zakochiwać...

Pierwszy Rozdział

Minęły trzy godziny od porwania Elaine Gray. Strach ścisnął jej serce, a każda minuta niosła ciężar nieznośnego niepokoju. Wśród tego oszołomienia usłyszała znajomy i uspokajający dźwięk miarowych kroków. To był Anson Cameron. Jej mąż w końcu przybył! W jej suchych oczach pojawił się promyk nadziei. Jednak trwał tylko ulotną chwilę, zanim jej oczy ponownie pociemniały na widok Lamii White, która była związana obok niej. Elaine wiedziała aż za dobrze, że Lamia była kobietą, którą Anson naprawdę kochał. Odkąd Lamia wróciła z zagranicy, noce, kiedy Anson był nieobecny, stawały się coraz częstsze. Teraz Elaine była pewna, że jego pospieszny przyjazd nie był dla niej, jego prawowitej żony, ale dla Lamii. – No proszę, pan Cameron przybył szybciej, niż się spodziewałem – zauważył jeden z porywaczy, bawiąc się ostrzem. Ostre ostrze załamywało światło słoneczne, rysując olśniewające łuki w powietrzu. Surowe spojrzenie Ansona zdradzało jego mordercze zamiary. – Uwolnijcie je! – rozkazał. – Och, bardzo bym chciał, panie Cameron. Ale myślę, że powinieneś przynajmniej docenić nasze wysiłki. Anson zmrużył oczy i powiedział: – Jasne. Tak długo, jak one będą bezpieczne, jestem gotów spełnić wszystkie wasze warunki. Spojrzenie porywacza zatrzymało się na Elaine i Lamii, a następnie nabrało chytrego błysku, gdy spoczęło na twarzy Ansona. – Panie Cameron, te dwie kobiety wydają się być dla pana bardzo ważne, ale mogę wypuścić tylko jedną z nich, a druga musi zostać zatrzymana jako zakładniczka. Twarz Elaine pobladła. Odkąd poślubiła Ansona, nie raz słyszała, jak pokojówki w domu szepczą, że ona, jako niema kobieta, nie jest go warta. Dlatego, skoro Lamia i ona zostały porwane w tym samym czasie, Anson z pewnością wybrałby Lamię zamiast niej. Z łzami spływającymi po twarzy Lamia szlochała: – Anson, nie przejmuj się mną. Ratuj Elaine! W oczach Ansona Lamia była w tej chwili niesamowicie słaba, ale jej niezachwiana troska dotyczyła bezpieczeństwa Elaine. Wyraz twarzy Ansona pozostał chłodny, gdy tylko spojrzał na Lamię. Chłodnym tonem rozkazał porywaczom: – Puśćcie Lamię. Jego zdecydowana decyzja wydawała się wywołać bombę w głowie Elaine, roztrzaskując jej umysł na kawałki. Wiedziała od samego początku, że Anson dokona takiego wyboru, ale i tak poczuła się zrozpaczona, gdy Anson to zrobił. Porywacz uniósł brew, a jego uśmiech stał się bardziej złowieszczy. – Wygląda na to, że nie jesteś szczególnie zadowolony ze swojej niemej żony, panie Cameron. Anson zmarszczył mocno brwi. Jego oczy pociemniały, a morderczy zamiar w nich wzrósł. – Powiedziałem, żebyście ją puścili! – A może dziesięć milionów dolarów za obie? – zaproponował porywacz, a następnie dał znak swojemu wspólnikowi. Wspólnik złapał Lamię za nadgarstek i brutalnie pociągnął ją do Ansona. Anson natychmiast objął Lamię ramionami. Kiedy spojrzał na jej krwawiące nogi, morderczy zamiar w jego oczach prawie osiągnął punkt eksplozji. – Anson, powinieneś był wybrać ratowanie Elaine! Jestem już kaleką. Życie czy śmierć nie robią mi różnicy! – Zostaw to mnie. – Anson przekazał Lamię swojemu asystentowi, Milo Jonesowi. – Zabierz ją w bezpieczne miejsce. Już. Milo skinął głową i odszedł z Lamią w ramionach. – Panie Cameron, dotrzymaliśmy słowa i ją puściliśmy. – Porywacz złapał Elaine za ramię i wycofał się na skraj klifu. – Teraz daj nam 10 milionów dolarów, o które prosiliśmy, a możesz odejść z żoną. Anson odpowiedział surowo: – Nie mogę teraz zebrać tyle gotówki. Mam tylko dwa miliony dolarów. Porywacz zmrużył oczy i przycisnął nóż do smukłej i delikatnej szyi Elaine. Nie okazał żadnej litości i natychmiast na szyi Elaine pojawiła się głęboka rana. – Dwa miliony dolarów? Panie Cameron, czy pan się z nas nabija? – Wierzcie lub nie, to wszystko, co mogę dostać. – Daj spokój. Jesteś grubą rybą! – warknął porywacz. – Chcecie ich od razu, ale bank nie ma tyle gotówki. Dam wam kolejne sześć milionów dolarów za piętnaście minut. Jak to brzmi? Możecie o tym pomyśleć. Porywacz zmarszczył brwi i powiedział: – Panie Cameron, wygląda na to, że w ogóle nie zależy panu na swojej niemej żonie. Skoro tak jest, nie winić nas za okrucieństwo. Anson zmrużył oczy i powiedział: – Jesteśmy przecież małżeństwem z mocy prawa. Jeśli coś jej się stanie, ludzie uwierzą, że jestem bez serca. – Więc? Zrezygnujesz z niej czy nie, panie Cameron? Mówiąc to, Anson powoli zbliżał się do porywacza. Porywacz wymachiwał groźnie nożem, a jego oczy były pełne brutalności. – Trzymaj się ode mnie! Zabiję ją, jeśli odważysz się podejść bliżej! Anson pozostał bez wyrazu. Zamiast okazywać jakiekolwiek oznaki wahania, szedł dalej naprzód. – Panie Cameron, naprawdę myślisz, że nie odważę się jej skrzywdzić? W następnej sekundzie przeciął ramię Elaine, a krew natychmiast zabarwiła jej ubranie na czerwono. Ukłucie bólu sprawiło, że Elaine zaczęła się gwałtownie szarpać. Żwir pod jej stopami wciąż staczał się w dół klifu, pozostawiając ją drżącą na granicy życia i śmierci. Gdy Anson podszedł bliżej, jej oczy stawały się coraz słabsze, jakby ostatni płomień nadziei w jej sercu zgasł. Mężczyzna, którego kochała od ponad dekady, wybrał inną kobietę, gdy była w niebezpieczeństwie. A teraz, mimo że porywacz już ją skrzywdził, Anson podchodził bezlitośnie, całkowicie lekceważąc jej bezpieczeństwo. Elaine mocno zamknęła oczy. Potem wyszeptała do Ansona z bladym uśmiechem: – Żegnaj, Ansonie Cameronie.

Odkryj więcej niesamowitych treści