Następnego dnia przyjechałam z Holly do przedszkola wcześniej niż zwykle. Wystawa prac plastycznych na świeżym powietrzu była już gotowa.
Gdy Holly zobaczyła skopiowaną pracę wyeksponowaną na najbardziej honorowym miejscu, przez chwilę na jej twarzy pojawiła się duma, ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, złapała mnie za rękę i wskazała na obrazek, a jej oczy wypełniły się łzami.
– Mamo, to nie mój rysunek!
Pogładziłam ją delikatnie po głowie, ale zanim zdążyłam się odezwać, podeszła do nas kobieta ubrana w drogie ciuchy i zadrwiła.
– To nagrodzona na szczeblu krajowym praca mojego syna. Oczywiście, że nie twoja.
To była matka Tobiasza, o której plotkowano, że wyszła za bogatego biznesmena. Zarówno rodzice, jak i nauczyciele wydawali się prześcigać w schlebianiu jej. Ostatnim razem to ona pierwsza zaczęła przeciwko mnie awanturę na czacie grupowym.
Pociągnęłam Holly za siebie, nie zamierzając się cofnąć.
– No cóż, wygrać nagrodę za ukradzioną pracę to na pewno wstyd – odparłam.
Jej twarz wykrzywiła się gniewem. – O czym ty mówisz?
Nagle jakby sobie coś przypomniała, przewróciła oczami z lekceważeniem.
– Praca twojej córki została otwarcie skrytykowana w grupie za bylejakość. Sugerujesz, że mój syn ją skopiował? To absurd!
W tym momencie zgromadził się wokół nas tłum rodziców. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, odezwało się kilka głosów.
– Czy to nie ona ostatnio robiła problemy w grupie? Teraz robi scenę tutaj…
– Masz jakieś dowody na plagiat? Po co robisz aferę przy dziecku? Matko, ciekawe, co ci siedzi w głowie.
– Nawet ojca nie ma, a teraz jeszcze ta matka. Biedne dziecko.
Ursula szybko stanęła przede mną.
– Pani Ramirez, pan Harding powiedział już, że wszystko pani wyjaśni. Czy nie może pani przestać robić scen?
Robić scenę?
Prychnęłam zimnym śmiechem i przyciągnęłam Holly bliżej siebie. Dałam znak kierowcy, żeby włączył projektor z samochodu. Obok pracy Tobiasza wyświetliło się zdjęcie plakatu narysowanego ręcznie przez Holly.
Żeby było jaśniej, pogrubiłam na czerwono datę wykonania zdjęcia.
Każdy, kto miał choć odrobinę oleju w głowie, widział, że to ten sam projekt, tylko z niewielkimi poprawkami!
– Praca mojej córki została odrzucona przez panią Keller zaraz po oddaniu i zniknęła bez śladu. Niedługo potem ta niemal identyczna kopia zdobyła nagrodę. Nadal uważacie, że to przypadek? Skoro przedszkole nie podejmuje żadnych działań, wezmę sprawy w swoje ręce i sama wymierzę sprawiedliwość Holly.
Zanim zdążyłam skończyć, Ursula zagrodziła drogę Tobiaszowi i jego matce. Przerwała mi.
– To tylko zdjęcie. Co to udowadnia? Jest mnóstwo sposobów, żeby je zmanipulować! Tobiasz dawno temu wrzucił do sieci cały proces powstawania swojego rysunku! Kto od kogo skopiował, wciąż nie jest jasne. Panie Harding, co robimy z tą sprawiającą kłopoty matką?
Kenneth, który do tej pory udawał trupa, wreszcie się pojawił. Nawet nie dał mi dojść do słowa. Dyskretnym sygnałem nakazał ochroniarzom, którzy zaczęli mnie wyprowadzać.
– Pani Ramirez, proszę się uspokoić przed zwiedzaniem wystawy!
Ochroniarze byli stanowczy i nieugięci. Wyraźnie czuli się pewnie, wiedząc, że jestem samotną kobietą bez koneksji i wsparcia męża.
Byłam tak wściekła, że aż się zaśmiałam.
Widząc, jak Holly płacze tak mocno, że aż chrypi, kazałam kierowcy zabrać ją z powrotem do samochodu.
To było prywatne przedszkole, część większej placówki z podstawówką i liceum. Ostatecznie ostatnie słowo w każdej sprawie należało do dyrektora.
Odwróciłam się z powrotem do Ursuli i Kennetha.
– Pani Keller, panie Harding, próba zamiatania tego pod dywan ze mną nie przejdzie! Nie odpuszczę sprawy Holly! Jeśli wy nie możecie tego rozwiązać, znajdę kogoś, kto potrafi!
















