Zapach środków antyseptycznych był pierwszą rzeczą, która przywróciła Serenę Caldwell światu żywych. Był to ostry, kliniczny zapach, czysty, lecz pozbawiony jakiegokolwiek prawdziwego ciepła, wżerający się w sterylne, białe ściany prywatnej sali w Prywatnym Szpitalu Oakhaven.
Serena stała przy szerokim, podwójnym oknie, opierając lekko czoło o chłodne szkło. Na zewnątrz miasto Oakhaven spowijała szara, ciężka mgła zmierzchu. W dole ulice tętniły miarowym szumem wieczornego ruchu, a światła reflektorów przecinały mrok niczym odległe, migoczące węgle.
Jednak wewnątrz sali jedynym dźwiękiem było ciche, rytmiczne buczenie medycznych monitorów.
Serena uniosła dłoń; jej palce drżały lekko, gdy dotykała grubych warstw gazy owiniętych wokół czoła. Skóra pod spodem była tkliwa, pulsowała tępym, uporczywym bólem. Był to ból fizyczny, ostry i niezaprzeczalny.
A jednak było to niczym w porównaniu z zimną, pustą świadomością, która właśnie osiadała głęboko w jej klatce piersiowej.
*Żyję.*
Zamknęła oczy, wdychając sterylne powietrze. Ostatnią rzeczą, jaką pamiętała, była dusząca ciemność, potworne uczucie gasnącego serca i miażdżący ciężar absolutnej rozpaczy. Umarła w zimnym, samotnym pokoju, odarta z godności, opuszczona przez wszystkich, których kiedykolwiek kochała, i zdradzona przez tę samą rodzinę, którą przez całe życie starała się zadowolić. Odrzucili ją jak śmiecia, gdy przestała być użyteczna, zostawiając ją na zatracenie, podczas gdy oni świętowali sukces kogoś innego.
Ale teraz ciepło krwi w żyłach i pulsujący ból w głowie opowiadały zupełnie inną historię.
Odrodziła się.
Cofnęła się w czasie, wracając do absolutnego punktu zwrotnego w swoim życiu – dnia po upadku reflektora scenicznego.
Ostry, cyfrowy dźwięk powiadomienia rozbił ciszę sali.
Serena gwałtownie otworzyła oczy. Odwróciła się powoli, a jej wzrok spoczął na eleganckim smartfonie leżącym na szafce nocnej. Ekran był podświetlony, rzucając bladoniebieski blask na białą pościel.
Podeszła bliżej, a jej ruchy były sztywne i ostrożne, jakby się bała, że iluzja jej przetrwania pryśnie, jeśli poruszy się zbyt szybko. Wzięła telefon do ręki.
To była wiadomość od jej asystentki, Lucy. Nie było w niej żadnego tekstu, jedynie pojedynczy, bezpośredni link do zyskującego na popularności tematu w mediach społecznościowych, który w ciągu ostatnich kilku godzin opanował internet.
Zdrętwiałym palcem Serena kliknęła w link.
Nagłówek natychmiast wypalił się na jej siatkówkach:
*[Uroczysty koncert Blair Winslow: Noc czystej magii! Topowy idol Ashton Pierce dołącza jako gość specjalny, a w sektorze VIP zasiadają najważniejsze osobistości Oakhaven!]*
Serena przewinęła w dół. Artykuł był pełen entuzjastycznych, przesadzonych pochwał, malujących Blair Winslow jako absolutną ulubienicę przemysłu muzycznego. Opisywał ze szczegółami, jak wokal Blair oczarował publiczność, jak jej prezencja sceniczna nie miała sobie równych i jak cała arena wibrowała od wiwatów dziesiątek tysięcy fanów.
Potem pojawiły się zdjęcia.
Pierwsze kilka zdjęć ukazywało Blair na scenie, skąpaną w ciepłym, eterycznym, złotym świetle reflektora. Miała na sobie oszałamiającą, uszytą na miarę białą suknię, wyglądając w każdym calu jak niewinny anioł. Obok niej, trzymając mikrofon i uśmiechając się ciepło, stał Ashton Pierce. Ashton, idol najwyższej klasy, chłopak, z którym Serena dorastała, jej miłość z dzieciństwa. Na zdjęciu jego wzrok był utkwiony w Blair, pełen łagodnego, opiekuńczego ciepła, o które Serena przez lata błagała, by skierował je na nią.
Kciuk Sereny przesunął ekran do kolejnej serii zdjęć. Były to ujęcia sektora VIP i okazały się jeszcze bardziej druzgocące.
W pierwszym rzędzie, wyglądając dumnie i dostojnie, siedzieli mężczyźni połączeni z nią więzami krwi.
Był tam Donovan Winslow, jej najstarszy brat, chłodny i potężny dyrektor generalny Grupy Winslow, który wyglądał władczo w swoim garniturze szytym na miarę. Obok niego siedział Declan Winslow, jej drugi brat, wschodząca gwiazda reżyserii w branży filmowej, z wyluzowanym i pobłażliwym wyrazem twarzy. Tuż obok znajdował się Garrett Winslow, jej trzeci brat i genialny inwestor, który entuzjastycznie klaskał.
Pojawili się nawet jej kuzyni. Emmett Caldwell, błyskotliwy prezes Grupy Caldwell, oraz Wyatt Caldwell, arogancki mistrz e-sportu – obaj tam byli, a ich twarze jaśniały szczerą dumą, gdy obserwowali występ Blair.
Byli tam wszyscy. Co do jednego.
Wszyscy zebrali się, by świętować triumf Blair, uśmiechając się, śmiejąc i pławiąc się w blasku chwały córki macochy.
Serena poczuła, jak w gardle więźnie jej chłodny, suchy śmiech.
Wczoraj występowała ze swoim własnym zespołem, AURA. W połowie ich setu ciężki reflektor oderwał się od olinowania i runął prosto na scenę. Serena rzuciła się na bok, by uniknąć ciosu, ale nie była wystarczająco szybka. Metalowa rama uderzyła ją w głowę, pozostawiając ją krwawiącą i nieprzytomną na scenie.
Przewieziono ją karetką do szpitala – samotną, przerażoną i resztkami sił trzymającą się świadomości.
Wysłała wiadomości do swoich braci. Dzwoniła do Ashtona. Błagała ich, by przyjechali, by po prostu stanęli przy jej łóżku i powiedzieli, że wszystko będzie dobrze.
Żaden z nich nie odpowiedział. Żaden z nich się nie pojawił.
Wszyscy byli zbyt zajęci przygotowaniami do koncertu Blair.
Serena przewinęła w dół, do sekcji komentarzy pod popularnym postem. Zgodnie z przewidywaniami, cyfrowa przestrzeń była toksycznym pustkowiem, a ona stanowiła główny cel ataków.
*User_9921: [Wow, różnica jak między dniem a nocą. Blair to wyraźnie prawdziwa księżniczka rodziny Winslowów. Spójrzcie tylko, jak wszyscy trzej bracia pojawili się dla niej, plus Emmett i Wyatt! To się nazywa prawdziwa rodzina królewska.]*
*StarryNight: [Szczerze mówiąc, to strasznie żenujące dla Sereny Caldwell. Wczoraj dosłownie jęczała w mediach społecznościowych, że zrobiła sobie krzywdę, próbując wzbudzić we wszystkich poczucie winy, i ani jeden Winslow się u niej nie pojawił. A dzisiaj? Wszyscy rzucili się, żeby wesprzeć Blair. Czuję taki wstyd za nią, że aż mnie to zabija.]*
*TruthSeeker: [Serena to taka zdesperowana łowczyni fejmu. Miała czelność twierdzić, że jest biologiczną córką Winslowów i miłością Ashtona z dzieciństwa. Gdyby to była prawda, dlaczego wczoraj całkowicie zignorowali ją, gdy była w szpitalu? Czyny mówią głośniej niż słowa.]*
*Anti_Serena: [Dokładnie! Jest tylko pasożytniczą osobą z zewnątrz, która próbuje podpiąć się pod nazwisko Winslowów. To Blair ma prawdziwą klasę i talent. Serena to tylko podróbka.]*
*OakhavenGossip: [Słyszałam, że Ashton Pierce nawet nie zauważył istnienia Sereny, kiedy próbowała z nim porozmawiać w agencji w zeszłym tygodniu. Ona ma zupełne urojenia. Musi przestać używać jego imienia, by przyciągnąć uwagę.]*
*AURA_Fan_Real: [Chciałabym, żeby Serena po prostu w końcu odeszła z AURA. Wczoraj zrobiła sobie krzywdę i zrujnowała cały występ. Inne dziewczyny tak ciężko pracowały, a teraz przez jej „wypadek” reputacja zespołu leży w gruzach. Ona jest tylko kulą u nogi dla tej grupy.]*
*Hater101: [Kiedy Nova Entertainment w końcu wyrzuci Serenę? Jest toksyczna, jest kłamczuchą i ma zerowy talent w porównaniu do Blair. Wracaj do dziury, z której wypełzłaś, Serena!]*
Serena czytała te zjadliwe komentarze, a jej oczy przemykały po nienawistnych słowach ze spokojnym, niemal obojętnym skupieniem.
W poprzednim życiu przeczytanie dokładnie tych samych komentarzy by ją zdruzgotało. Pamiętała związany z tym potworny ból – uczucie rozdzieranej klatki piersiowej, desperacką, drapiącą potrzebę obrony samej siebie. Płakała wtedy, aż zdarła gardło, krzycząc do ekranu, nie mogąc pojąć, dlaczego świat jest tak okrutny, dlaczego jej własna rodzina pozwoliła opinii publicznej wierzyć, że jest kłamliwą oszustką, skoro to w jej żyłach płynęła ich krew.
Wybiegła wtedy ze szpitala, wciąż oszołomiona i krwawiąca, by skonfrontować się z braćmi w ich posiadłości. Zrobiła gigantyczną, histeryczną scenę, szlochając i domagając się odpowiedzi, dlaczego nic ich nie obchodzi.
I co z tego miała?
Jej bracia spojrzeli na nią z obrzydzeniem. Donovan nazwał ją samolubną i histeryczną, oskarżając o próby zrujnowania wyjątkowego dnia Blair swoimi żałosnymi napadami złości. Declan stwierdził, że jest niezrównoważona emocjonalnie i potrzebuje pomocy psychiatrycznej. Ashton odwrócił się do niej plecami, mówiąc, że jej zazdrość o Blair jest po prostu wstrętna.
Wykorzystali jej desperację i ból, by wykreować ją na wariatkę, cementując jej reputację jako zgorzkniałego, toksycznego wyrzutka.
A teraz?
Serena wpatrywała się w ekran i nie czuła absolutnie nic. Żadnego gniewu, żadnego smutku, żadnej desperackiej potrzeby tłumaczenia się. Płonący ogień jej dawnych tęsknot zgasł, pozostawiając po sobie jedynie zimny, sterylny popiół.
Teraz znała prawdę. Rzeczywiście była Winslowem. Była biologiczną młodszą siostrą Donovana, Declana i Garretta. Była prawdziwą kuzynką Emmetta i Wyatta. To ona dorastała u boku Ashtona, dzieląc z nim obietnice pod letnimi gwiazdami.
Blair Winslow była tylko córką drugiej żony jej ojca, pasierbicą wprowadzoną do rodziny długo po tym, jak zmarła matka Sereny. W Blair nie płynęła ani jedna kropla krwi Winslowów.
Mimo to rodzina trzymała Serenę w ukryciu, zmuszając ją do wejścia w przemysł rozrywkowy pod panieńskim nazwiskiem matki, Caldwell, twierdząc, że chcą w ten sposób „chronić jej prywatność”. W rzeczywistości po prostu nie chcieli, aby skalała ich prestiżowe nazwisko. W międzyczasie dumnie obnosili się z Blair, pozwalając światu wierzyć, że jest ich jedyną księżniczką, pompując w jej karierę nieskończone bogactwo i zasoby.
Kiedy media oskarżyły Serenę o to, że jest żyjącą w urojeniach karierowiczką, która kłamie o swoich powiązaniach z Winslowami, jej rodzina milczała. Aktywnie pozwalali, by plotki narastały, pozwalając na publiczne ukrzyżowanie Sereny tylko po to, by reputacja Blair pozostała nieskazitelna.
Serena zamknęła popularny artykuł i otworzyła swoje osobiste konto na platformie X.
Jej prywatne wiadomości i wzmianki stanowiły kotłujący się wir nienawiści. Tysiące użytkowników domagało się, aby dobrowolnie opuściła swoją grupę idolek, AURA, twierdząc, że ciągnie inne członkinie w dół.
Szukała jakiegokolwiek oświadczenia od swojej agencji talentów, Nova Entertainment.
Nic.
Firma nie wydała ani jednego oświadczenia w jej obronie, nie wspomniała nawet o jej kontuzji. Pozwalali jej tonąć pod pręgierzem opinii publicznej, całkowicie zadowoleni z faktu, że może służyć za kozła ofiarnego, dzięki czemu uwaga mogła pozostać skupiona na rosnącej popularności Blair. Jej agent zignorował wiadomości z poprzedniego wieczoru, całkowicie rzucając ją na pożarcie wilkom.
Gorzki, kpiący uśmiech zaigrał na ustach Sereny.
*Jaka byłam ślepa,* pomyślała. *Jak niesamowicie, patologicznie ślepa.*
Nagle ekran jej telefonu zniknął pod widokiem nadchodzącego połączenia. Imię kontaktu migające na szkle sprawiło, że na ułamek sekundy wstrzymała oddech, zanim jej twarz przybrała wyraz maski z czystego lodu.
*Donovan.*
Jej najstarszy brat. Patriarcha rodziny Winslowów pod nieobecność ich ojca.
W jej poprzednim życiu telefon od niego w takiej chwili sprawiłby, że jej serce wzbiłoby się do lotu na skrzydłach nadziei. Odebrałaby natychmiast, szlochając, wylewając przed nim swoje żale i błagając o pocieszenie, tylko po to, by zderzyć się z jego chłodnymi, lekceważącymi reprymendami.
Serena przesunęła kciukiem po ekranie i nacisnęła przycisk głośnomówiący. Nie przyłożyła telefonu do ucha. Po prostu odłożyła go z powrotem na szafkę nocną i czekała.
– Słucham? – powiedziała płaskim głosem, wypranym z jakichkolwiek emocji.
Na drugim końcu linii zapadła krótka, ciężka cisza, jakby Donovan był zaskoczony jej chłodem. Kiedy w końcu się odezwał, w jego głębokim, władczym głosie słychać było wyraźny ton niezręcznego poczucia obowiązku.
– Sereno – powiedział Donovan, odchrząkując. – Blair właśnie mi wspomniała, że wczoraj podczas występu zrobiłaś sobie krzywdę. Wszystko w porządku?
Serena wydała z siebie suchy, pusty śmiech. Dźwięk był ostry i całkowicie pozbawiony radości, przecinając cichą salę niczym ostrze.
– Mój wypadek wydarzył się całe dwadzieścia cztery godziny temu, Donovanie – powiedziała Serena niebezpiecznie spokojnym głosem. – I dzwonisz do mnie dopiero teraz? A niech zgadnę: zadzwoniłeś tylko dlatego, że Blair wspaniałomyślnie przypomniała ci, że twoja biologiczna siostra leży w szpitalnym łóżku?
Na drugim końcu linii ton Donovana natychmiast się zmienił, lekko twardniejąc pod wpływem jej sarkazmu.
– Sereno, nie zaczynaj. Blair się o ciebie martwiła. To ona zorientowała się, że nie mamy od ciebie żadnych wieści, i zasugerowała, żebym zadzwonił.
– Oczywiście, że tak – odpowiedziała Serena, tępo wpatrując się w sterylną ścianę szpitalną. Dokładnie wiedziała, dlaczego Blair im o tym powiedziała. Nie zrobiła tego z siostrzanej troski. To była wykalkulowana runda honorowa. Blair chciała mieć pewność, że Serena wie, iż nawet wtedy, gdy wykrwawiała się w szpitalu, jej bracia stali u boku Blair, całkowicie nieświadomi istnienia Sereny, dopóki Blair nie raczyła o niej wspomnieć. Był to ostateczny pokaz dominacji, a w swoim poprzednim życiu Serena wpadła prosto w tę pułapkę, pozwalając, by pochłonął ją gniew.
Ale nie była już tamtą głupią dziewczynką.
Donovan westchnął ciężko z poirytowanym zniecierpliwieniem.
– Słuchaj, byliśmy niesamowicie zajęci. W którym szpitalu jesteś? Podaj mi adres. Powiem kierowcy, żeby tam podjechał, i cię odwiedzę.
Mówił to tak, jakby wyświadczał jej ogromną przysługę, jakby poświęcenie dziesięciu minut z jego cennego dnia na odwiedzenie rannej siostry było aktem najwyższego miłosierdzia.
– Nie zawracaj sobie głowy – powiedziała chłodno Serena. – Nie chciałabym sprawiać ci kłopotu. W końcu dyrektor generalny Grupy Winslow ma znacznie ważniejsze rzeczy na głowie niż odwiedzanie „niezrównoważonej łowczyni fejmu” na publicznym oddziale.
Donovan zmarszczył brwi, a jego głos podniósł się z irytacją.
– Sereno, co to ma być za nastawienie? Co ty znowu wymyślasz? Próbuję zapytać, jak się masz, a ty po prostu urządzasz sobie awantury.
Zamilkł na chwilę, być może czując rzadkie, przelotne ukłucie poczucia winy, zanim szybko spróbował się usprawiedliwić.
– Naprawdę mieliśmy wczoraj niesamowicie ważne sprawy do załatwienia. Koncert Blair był gigantycznym wydarzeniem i rodzina musiała tam być, żeby ją wesprzeć. Nie spodziewaliśmy się, że twoja kontuzja będzie poważna. Myśleliśmy, że to tylko drobne draśnięcie na scenie...
– Szkoda twoich słów, Donovanie – przerwała mu Serena, a jej ton był tak ostry i stanowczy, że skutecznie go uciszył. – Jeśli nie chciałeś przyjechać, po prostu się przyznaj. Nie ma absolutnie żadnej potrzeby zmyślać tych żałosnych, zawstydzających wymówek.
Poczuła w piersi wzbierające głębokie obrzydzenie – nie do niego, ale do samej siebie z przeszłości, za to, że kiedykolwiek uwierzyła w te kłamstwa.
– Zaprosiłam każdego z was z osobna – kontynuowała Serena swoim opanowanym, nieugiętym głosem. – Wysyłałam SMS-y. Dzwoniłam. Zostawiałam wiadomości. Każdy jeden z was podał mi dokładnie tę samą wymówkę: że jesteście zbyt zajęci, macie spotkania zarządu, macie treningi, poprawki scenariuszy. Ale już następnego dnia wszystkie te niesamowicie napięte harmonogramy cudownie się zwolniły, żebyście mogli zasiąść w sektorze VIP i uśmiechać się do kamer na koncercie Blair.
– Sereno…
– Nie przerywaj mi – powiedziała, a jej głos zniżył się do lodowatego szeptu, który w jakiś sposób niósł ze sobą większy ciężar niż krzyk. – Mam dość słuchania waszych wymówek. Mam dość znoszenia żałosnych podwójnych standardów tej rodziny.
– Podwójnych standardów? – Głos Donovana zapłonął nagłym, defensywnym gniewem. – O czym ty mówisz? Zapewniliśmy ci wszystko! Pozwoliliśmy ci wejść do przemysłu rozrywkowego…
– Zmusiliście mnie, żebym weszła do branży pod panieńskim nazwiskiem mojej matki – poprawiła go Serena, a jej słowa ociekały lodowatą pogardą. – Powiedziałeś mi, że jeśli chcę zostać idolką, muszę to zrobić bez nazwiska Winslow, bo nie chcieliście, żebym „skalała” reputację rodziny. Daliście mi zero zasobów, zero ochrony i zero wsparcia. Patrzyliście, jak opinia publiczna miesza mnie z błotem, nazywając pasożytem i kłamczuchą, bo twierdziłam, że mam powiązania z waszą rodziną. Milczeliście jak grób, ani razu nie wychodząc przed szereg, by sprostować, że jestem waszą biologiczną siostrą.
Wzięła powolny, głęboki oddech, a jej tętno na monitorze pozostało idealnie równe.
– Ale kiedy to Blair zapragnęła wejść do branży? Postawiliście za nią całą potęgę Grupy Winslow. Pompowaliście w jej karierę nieskończone fundusze, najlepszych producentów i nieograniczone zasoby. Pozwoliliście, by świat wiedział, że jest waszą cenną młodszą siostrzyczką. Pozwoliliście jej wykorzystać moją tożsamość, moją przeszłość i moją więź z Ashtonem, aby zbudować jej idealny wizerunek „księżniczki”, podczas gdy mnie pozostawiono rolę czarnego charakteru w jej historii.
Donovan milczał przez dłuższą chwilę, a w słuchawce słychać było jego ciężki oddech. Kiedy w końcu się odezwał, jego głos był napięty, pełen aroganckiego autorytetu mężczyzny przyzwyczajonego do tego, że słucha się go bez mrugnięcia okiem.
– Zrobiliśmy to dla twojego własnego dobra, Sereno. Nie masz odpowiedniego temperamentu do bycia w świetle reflektorów. Spójrz, jak się teraz zachowujesz z powodu jednego przegapionego występu. Jesteś całkowicie nierozsądna. Dlaczego nie możesz po prostu zachowywać się uroczo, jak Blair? Dlaczego zawsze musisz skupiać całą uwagę na sobie?
Słysząc te znajome słowa – dokładnie te same słowa, które w jej poprzednim życiu doprowadzały ją do rozpaczy – Serena poczuła nagłe, głębokie poczucie wyzwolenia.
Łańcuchy jej przeszłości zostały oficjalnie zerwane.
– Nie skupiam niczego na sobie, Donovanie – powiedziała Serena głosem całkowicie spokojnym, pozbawionym jakiegokolwiek gniewu czy bólu. – Właściwie to niezwykle ułatwiam ci sprawę. Skończyłam z tym.
Donovan prychnął.
– Z czym skończyłaś? Przestań gadać bzdury.
– Zrywam z wami wszelkie więzi – oznajmiła Serena. Jej słowa były jasne, przemyślane i ostateczne. – Od tej sekundy nie jestem już członkinią rodziny Winslowów. Jeśli kiedykolwiek w przyszłości nasze drogi się skrzyżują, czy to publicznie, czy prywatnie, będziemy udawać, że jesteśmy dla siebie zupełnie obcymi ludźmi.
W słuchawce rozległo się ostre sapnięcie pełne niedowierzania.
– Czy ty do reszty straciłaś rozum? Słyszysz w ogóle, co mówisz? Zrywasz więzi? Tylko dlatego, że przegapiliśmy jeden występ? Sereno, przestań zachowywać się jak rozpuszczone dziecko! Jesteś Winslowem, czy ci się to podoba, czy nie!
– Winslowem? – Serena zaśmiała się chłodnym, kpiącym śmiechem. – Nie. Jestem Serena Caldwell. I powiedzmy sobie jedną rzecz całkowicie jasno: rodzina Winslowów nigdy nie wydała ani jednego centa ze swoich własnych pieniędzy na moje wychowanie. Moja matka przed śmiercią zostawiła mi cały swój majątek. Każda kropla wody, którą wypiłam, każde ubranie, które założyłam, i każda książka, którą przeczytałam, były w całości sfinansowane ze spadku po mojej zmarłej matce. Nie jestem winna rodzinie Winslowów ani jednego dolara. Nie jestem winna tobie, naszemu ojcu, ani nikomu innemu w tym domu absolutnie nic.
– Sereno! – ryknął Donovan, a jego korporacyjne opanowanie legło w gruzach. – Przekraczasz granicę! Myślisz, że przetrwasz tam sama bez nas? Myślisz, że twoja mała grupa idolek cię ochroni? Jedno moje słowo i twoja kariera jest skończona! Przerwij ten żałosny dramat i przeproś!
– Nie grożę ci, Donovanie. Po prostu stwierdzam fakt – powiedziała Serena głosem twardym jak żelazo. – Nie będę się trudzić dzwonieniem do reszty, żeby im to wytłumaczyć. Możesz przekazać wiadomość Declanowi, Garrettowi, Emmettowi, Wyattowi i Ashtonowi. Powiedz im, że w końcu dostali to, czego chcieli. Nie muszą się już martwić, że „łowczyni fejmu” zniszczy ich cenną rodzinną dynamikę. Mogą mieć Blair tylko dla siebie.
– Sereno, nie waż się odkładać słuchaw…
– Żegnaj, Donovanie. Miłego życia.
Nie czekając, aż dokończy zdanie, Serena sięgnęła ręką i nacisnęła czerwoną ikonę na ekranie.
Połączenie zostało przerwane, w ułamku sekundy ucinając wściekłe krzyki Donovana.
Sala powróciła do swojej cichej, sterylnej ciszy. Serena stała nad telefonem z powolnym, równym oddechem. Czuła się lżejsza niż od wielu lat. Duszący ciężar, który miażdżył jej klatkę piersiową przez całe jej poprzednie życie, zniknął, zastąpiony przez chłodną, ostrą klarowność.
Ale to jeszcze nie był koniec.
Precyzyjnymi, metodycznymi ruchami Serena otworzyła listę kontaktów.
Wybrała imię Donovana, otworzyła menu i zaznaczyła opcję blokady.
*Numer zablokowany.*
Następnie przewinęła do Declana. Zablokowany.
Garrett. Zablokowany.
Jej kuzyni, Emmett i Wyatt Caldwell. Zablokowany i zablokowany.
Na koniec zjechała do imienia, które niegdyś miało absolutną władzę nad jej sercem.
*Ashton Pierce.*
Wpatrywała się w to imię przez krótką chwilę, wspominając słodkiego chłopca, który kiedyś obiecał chronić ją przed ciemnością, i tego samego chłopca, który później spojrzał na nią z całkowitym obrzydzeniem i stwierdził, że nie jest godna, by przebywać w tym samym pokoju co Blair.
Zdecydowanym kliknięciem kciuka zablokowała i jego.
Na tym nie poprzestała. Otworzyła swoje konta w mediach społecznościowych, przeszła do list zablokowanych użytkowników i systematycznie wpisywała każdy z ich osobistych i oficjalnych profili, upewniając się, że już nigdy nie będą mogli się z nią skontaktować, oznaczyć jej w postach ani śledzić jej życia.
Wymazała ich obecność ze swojego telefonu, tak samo, jak zamierzała wymazać ich obecność ze swojej przyszłości.
Kiedy skończyła, Serena odłożyła telefon na stół. Podeszła z powrotem do okna, spoglądając na miasto Oakhaven.
W końcu zaczął padać deszcz, obmywając brudne ulice w dole i spłukując z nich całodniowy osad.
W swoim poprzednim życiu zginęła tragiczną, żałosną śmiercią, błagając o miłość ludzi, którzy nie byli w stanie jej jej dać. Ale tym razem nie będzie błagać. Nie będzie płakać. Nie będzie szukać ich aprobaty.
Była Sereną Caldwell. Przeżyła upadek reflektora i przeżyje również upadek rodziny, która ją porzuciła.
Niech zatrzymają swoją idealną księżniczkę. Niech świętują swoje wyprzedane koncerty.
Wkrótce zdadzą sobie sprawę z tego, co odrzucili. A wtedy będzie już o wiele za późno.