Ashton Pierce siedział sam w mrocznym, cichym kącie prywatnego baru, sącząc drinka w ponurym milczeniu. Lokal prowadzony był przez ludzi z ich własnego elitarnego kręgu towarzyskiego, a absolutna prywatność zawsze była surowo gwarantowana. Było to zaciszne sanktuarium, w którym dziedzice najznamienitszych rodów w mieście mogli uciec przed wścibskimi oczami mediów i zrelaksować się z dala od ocenia
















