Kiedy Genevieve skończyła się ubierać, wyszła ze swojej kryjówki i nieśpiesznym krokiem ruszyła z powrotem w stronę największej akacji, urzeczona liczbą kamelii plączących się jej pod stopami i ścielących się przed nią. Oparła się o pień największego drzewa i stała wrośnięta w ziemię, nawet gdy z tyłu podeszła do niej wysoka sylwetka Alexandrosa.
Jego dłonie objęły ją z przodu – jedna spoczęła na
















