Spojrzałam na troskę Jonaha o Emmę i poczułam, jak krew mi zamarza w żyłach.
Światło księżyca padało na jego srebrzystoszare włosy, odbijając łagodne światło w jego oczach, niczym wilk chroniący swoje młode. Jednak to światło nigdy nie było przeznaczone dla mnie.
Wspominając przeszłość, Emma była na samym dnie stada.
Nie miała rodziny, statusu, a nawet własnego terytorium. Mogła tylko błąkać się po obrzeżach plemienia jak samotny wilk i ledwo przetrwać, wykonując brudną i męczącą pracę dla innych.
Przypadkiem Jonah spotkał ją podczas polowania. Tego dnia Emma została osaczona przez grupę dzikich wilków, a Jonah był jak król wilków, który spadł z nieba i ją uratował.
Od tamtej pory Jonah troszczył się o nią coraz bardziej, nawet bardziej niż o mnie, swoją przeznaczoną partnerkę.
Często potajemnie podrzucał jej zdobycz i skóry zwierząt za moimi plecami, a nawet uczył ją umiejętności łowieckich.
Za każdym razem, gdy go o to pytałam, mówił, że po prostu współczuje Emmie i chce jej pomóc.
Ale teraz wydawało się, że prawdopodobnie od dawna zakochał się w Emmie i wymyślał dla mnie wymówki.
Następnego dnia odbywał się doroczny festiwal polowań w plemieniu.
Było to jedno z najważniejszych świąt dla wilkołaków. Młode wilkołaki będą polować razem w ciągu dnia, aby pokazać swoją siłę i umiejętności, a wieczorem urządzą wielki taniec wokół ogniska, aby uczcić zbiory i zwycięstwo.
W przeszłości Jonah zabierał mnie ze sobą w tym czasie.
Pokazywał mi największą zdobycz, jaką upolował, a potem deklarował naszą miłość wszystkim podczas tańca.
Ale w tym roku Jonah odrzucił mnie dla Emmy.
Nie chciałam już dłużej być dla niego smutna, więc poszłam na taniec sama.
Podczas tańca płonęło ognisko, a blask ognia odbijał się na twarzach wilkołaków, odzwierciedlając dzikość i ekscytację w ich oczach. W powietrzu unosił się aromat pieczonego mięsa i specyficzny rybi zapach wilkołaków, a do moich uszu docierały ciche wycia wilków i śmiech.
Jednak, gdy tylko dotarłam na taniec, usłyszałam szepty innych wilkołaków.
"Hej, słyszałeś? Jonah przyprowadził ze sobą Emmę, która nie ma ani pochodzenia rodzinnego, ani statusu!"
"Tak, właśnie widziałam, jak Jonah dał jej parę wyszukanych poroży jeleni z jelenia, którego upolował w ciągu dnia. Są takie piękne!"
"Słyszałam, że Jonah nawet zrezygnował ze swojej wcześniej umówionej partnerki dla niej. Co za kochająca się para!"
Jelenie są tutaj bardzo rzadkie i tylko najsilniejsze wilkołaki mogą na nie polować. Jonah oczywiście włożył w to wiele wysiłku tym razem.
Nigdy nie spodziewałam się, że będzie się tak bardzo starał, aby przypodobać się Emmie.
A kiedyś wspomniałam mu, że mam nadzieję założyć piękny wieniec z poroża, kiedy zawrzemy przymierze.
Ale albo mówił, że nie ma na to czasu, albo że jelenie są zbyt trudne do znalezienia, i na wszelkie sposoby się wymigiwał.
W tym momencie Emma nagle podeszła do mnie z uśmiechem zwycięzcy na twarzy.
Trzymała w ręku wieniec z polnych kwiatów i podała mi go.
"Harper, brat Jonah poprosił mnie, żebym ci to dała."
"Powiedział, że chociaż nie chcesz czekać, aż on zwiąże się z kimś za rok, to nadal jesteś dla niego kimś wyjątkowym."
To takie absurdalne, dlaczego miałabym na niego czekać rok! Dlaczego on myśli, że zgodzę się na to, żeby najpierw związał się z inną wilkołaczycą, a ja i tak będę z nim po tym, jak więź zostanie zerwana za rok!
Spojrzałam gniewnie na ten tani wieniec. Jonah dał cenny wieniec z poroża Emmie, ale użył wiązanki bezwartościowych polnych kwiatów, żeby się mnie pozbyć.
Czy on myśli, że jestem taka tania?
Spojrzałam na nią chłodno i przeszłam obok niej.
Twarz Emmy natychmiast się speszyła, ugryzła się w wargę i spojrzała na Jonaha z żalem.
Widząc to, twarz Jonaha nagle stała się wściekła, a jego źrenice skurczyły się w cienką linię, jak u wściekłego wilka.
"Harper, co to ma znaczyć? Gardzisz moimi prezentami?"
"Czy za bardzo cię rozpieszczałem w przeszłości, i teraz jesteś arogancka?"
Po tych słowach pociągnął Emmę na drugą stronę, a oni oboje rozmawiali i śmiali się przy ognisku.
Spojrzałam na ich plecy i poczułam się zagubiona.
W tym momencie podszedł do mnie nagle sługa, skłonił głowę z szacunkiem i odsłonił szyję, aby okazać swoje poddanie.
"Luno Harper, to kazał mi ci przekazać Lord William."
Po tych słowach podał oburącz wyszukane pudełko.
Otworzyłam je i zobaczyłam wyszukany wieniec z kości słoniowej z olśniewającym niebieskim kryształem i moim imieniem wygrawerowanym poniżej.
Patrząc na ten wieniec, byłam natychmiast zaskoczona i szczęśliwa.
Kość słoniowa i niebieski kryształ to najrzadsze skarby w stadzie. Otrzymanie jednego z nich jest wielkim zaszczytem.
Ostrożnie schowałam wieniec i zabrałam go z powrotem do swojego namiotu.
Tej nocy położyłam wieniec obok poduszki i poczułam ciepło w sercu, patrząc na niego.
W mgnieniu oka nadszedł dzień ceremonii ślubnej.
Wcześnie rano wstałam i starannie się ubrałam, ozdabiając się wieńcem, który dał mi William.
Ten wieniec był najcenniejszym prezentem, jaki kiedykolwiek otrzymałam, i musiałam go założyć w ten najważniejszy dzień.
Kiedy wyszłam z namiotu, zobaczyłam Jonaha strzegącego drzwi z dwoma innymi wilkołakami, trzymając pelerynę, którą mi wcześniej dał.
Kiedy zobaczył mnie ubraną w ten wspaniały strój, jego twarz nagle stała się zła, a w jego źrenicach pojawił się niebezpieczny błysk.
"Harper, dlaczego jesteś dziś tak ostentacyjnie ubrana?"
"Dziś jest ceremonia ślubna Emmy i mnie, dlaczego próbujesz skraść show? Chcesz wziąć udział w ceremonii w imieniu Emmy? Mówię ci, to niemożliwe! To może się stać dopiero za rok!"
"Radzę ci zdjąć te wymyślne rzeczy i założyć pelerynę, bo co pomyślą inni?"
Spojrzałam na jego protekcjonalny wyraz twarzy i po prostu uznałam to za zabawne:
"Jonah, jesteś taki zadufany w sobie? Kiedykolwiek powiedziałam, że wyjdę za ciebie za mąż dzisiaj?"
Jonah zlekceważył moje słowa i pokazał swoje ostre kły.
"Nie bądź uparta, Harper. Byłaś we mnie zakochana przez tyle lat?"
"Teraz mówisz ze złości, ale uważaj, żeby później nie stracić twarzy."
Zaraz po tych słowach z oddali dobiegło ciche wycie wilka, a następnie odgłos końskich kopyt i biegu wilków.
Duża grupa ludzi i koni nadjeżdżała potężnie, prowadzona przez Williama.
Jechał na grzbiecie ogromnego czarnego wilka, okryty grubą skórą zwierzęcą, a jego złote oczy błyszczały dziko w słońcu.
Po zobaczeniu mnie powiedział głośno i entuzjastycznie.
"Moja Luno, czekałem na ciebie bardzo długo!"
















