Potem w końcu nadeszło kilka dni spokoju. Energia pełni księżyca stopniowo słabła, a wilkołaki w plemieniu również powróciły do ludzkiej postaci. W powietrzu unosił się delikatny zapach wilka i aromat ziół.
Jednak pewnego południa pokojówka nagle wręczyła mi list, a jej uszy lekko zadrżały, niczym u czujnego wilka.
"Luno Harper, to jest twój list."
Otworzyłam go zdezorientowana, ale okazało się
















