Serce Sheili zabiło mocniej, gdy usłyszała dźwięk Rolls Royce'a wjeżdżającego na parking przed pakownią.
Wataha Ciemnego Księżyca miała jedną z najbardziej luksusowych siedzib, wymagających nieustannej obsługi omeg. Alfa wyjechał w ważną podróż i nikt nie wiedział, ile to potrwa.
Jego nagłe przybycie sprawiło, że omegi pośpieszyły się ze swoimi obowiązkami, stąpając jak po skorupkach jajek, gdy Sheila z ciężkim sercem rozmawiała ze swoją najbardziej zaufaną przyjaciółką.
"Musisz iść. Alfa Nick wrócił. Proszę, użyj tylnych drzwi, żeby cię nie zobaczył. Jest dość wrażliwy, więc nie pozwól, żeby poczuł twój zapach."
Siedząc na krągłym kuchennym stołku, jej najbardziej zaufana przyjaciółka, Goldie, poczuła niewytłumaczalny ból w piersi. "Dlaczego masz się bać swojego męża? Nawet nazywasz go jego tytułem."
Wymykając się, żeby zobaczyć się z najlepszą przyjaciółką, jakby była jakimś byłym skazańcem. To było dla niej za dużo i miała tego dość.
"Sherry, cierpisz zbyt długo. Jeśli to się tak dalej potoczy, dam znać Alfie Królowi, gdzie jesteś."
Sheila zamarła na wzmiankę o swoim papie. Był najpotężniejszym Alfą, jaki kiedykolwiek żył, rządzącym południową, wschodnią, północną i zachodnią Ameryką. Nawet jej siedmiu braci wciąż walczyło, by dorównać jego sile i możliwościom.
Co więcej, nikt nie mógł przejąć tytułu Króla, dopóki on nie wyzionął ducha. Przez cały ten czas Sheila żyła z dala, ukrywając swoje małżeństwo przed nim, po tym, jak została wydziedziczona, ponieważ nie chciała mieć nic wspólnego z interesami watahy.
Oddając wszystko tylko po to, by być u boku jedynego mężczyzny, którego kiedykolwiek kochała, jej ojciec i tak wysłałby za nią swoich najsilniejszych wojowników, gdyby dowiedział się, jak żyje jak bezduszne stworzenie.
Sheila zawsze była pełna życia. Chociaż uczyła się w ludzkim świecie, potajemnie ćwiczyła także sztuki walki.
Studiowała projektowanie mody i etyczny hacking, ale po zaledwie sześciu miesiącach małżeństwa stała się jak stara gospodyni domowa, tracąc poczucie mody i robiąc z siebie wycieraczkę dla watahy i rodziny męża.
"Nie, proszę, nie rób tego. Wkrótce wszystko się zmieni i dam znać Papie. Nick mnie pokocha. Potrzebuje tylko czasu." Upewniła się, żeby tym razem nie zwracać się do niego jego tytułem, chociaż jej ton był pełen smutku, jakby się bała.
Wiedziała, że jej ojciec przyjmie ją z powrotem w każdej chwili, ale po prostu nie zaakceptowałby jej małżeństwa z mężczyzną, który nigdy jej nie cenił.
"Mam nadzieję," powiedziała Goldie lekceważąco, zanim wstała z kuchennego stołka, na którym siedziała. Sheila otworzyła jej drzwi na tyły.
"Szybko. Proszę, nie pozwól, żeby zobaczyli cię jego wojownicy."
Goldie była niezadowolona, ale posłuchała. Łatwo było uciec przed wojownikami, ponieważ byli nią zafascynowani.
Większość z nich myślała, że jest przyjaciółką jednej z omeg.
Gdy tylko wyszła przez otwarte tylne drzwi, elegancki mężczyzna wszedł przez drzwi frontowe, a Sheila pospieszyła, żeby spotkać się z nim w salonie, starając się zachować między nimi odpowiedni dystans.
Jego aura była onieśmielająca, jego ruchy pełne gracji jak wschód słońca, gdy wpatrywał się w nią zimnymi oczami. "Sheilo, musimy porozmawiać."
Jak zwykle, w jego głosie nie było emocji. Niosło się w nim zimno zimowego wiatru.
Sheila wpadła w panikę, ponieważ słyszała już plotki wśród omeg, że jego partnerka wróciła. Najprawdopodobniej to był powód jego niedawnej nagłej podróży.
Jeden z wojowników wrzucił jego bagaż na górę po schodach.
"Alfa Nick, właśnie wróciłeś z długiej podróży. Proszę, najpierw zjedz, bo jedzenie wystygnie." Sheila nie odważyła się zwracać do niego bez tytułu, jak swobodnie robiła to, żeby zadowolić Goldie pod jego nieobecność.
Próbując uniknąć rozmowy, która, jak przypuszczała, nie będzie dobra, szybko odwróciła się, żeby pójść po jedzenie, ale jego zimny, a zarazem łagodny głos sprawił, że jej stopa się zatrzymała.
"To jest ważniejsze. Usiądź i porozmawiajmy." Sheila posłuchała jak przestraszona sarna. Zawsze była mu posłuszna, więc powinien się nią przejmować, ale to jak dotąd nie zadziałało.
Alfa Nick upuścił swoją teczkę na środku stołu, a Sheila nie odważyła się jej dotknąć. Przez całe ich małżeństwo mieszkali w oddzielnych pokojach, a on traktował ją jak obcą osobę. Był całkowicie nieświadomy jej poświęcenia dla watahy.
Dla niego była tylko wtedy, kiedy było to wygodne, podczas gdy czekał na swoją partnerkę.
"Musisz zrozumieć, że próbowałem. Minęło sześć miesięcy, ale nadal nic do ciebie nie czuję. Nasz kontrakt kończy się dzisiaj. Nie związałem się z tobą, ani cię nie naznaczyłem. Mam nadzieję, że pewnego dnia znajdziesz swoją przeznaczoną partnerkę."
Ledwo na nią spojrzał, gdy mówił. Nigdy nie włożył wysiłku, żeby to zadziałało, a jednak twierdził, że próbował. Serce Sheridan stanęło; jej oczy zaszkliły się. Kochała Alfę Nicka przez całe życie, ale on nie miał o tym pojęcia.
Sześć miesięcy temu miał poślubić swoją partnerkę, Charlotte. Uczywszy się w ludzkim świecie z Sheilą, poprosiła o ślub, na który Alfa Nick się zgodził, ale zniknęła w dniu ceremonii.
Sheila, która szukała zemsty na Charlotte z powodu tego, jak ta ostatnia doprawiła jej drinka jadem skorpiona, wykorzystała okazję i zaproponowała, że wyjdzie za niego, żeby uchronić go przed wstydem.
Alfa Nick był bardzo zimny i najsilniejszy w Ameryce Północnej. Zaprosiwszy wszystkich Alfów z całej Ameryki, nie mógł pozwolić sobie na to, żeby go wyśmiano.
Dał sobie sześć miesięcy, wykorzystując okazję do poszukiwania swojej partnerki, Charlotte, aż ją znalazł. Na szczęście jego sześciomiesięczny kontrakt z Sheilą również dobiegł końca.
"Czy można to opóźnić o trzy dni?" Błagała Sheila. "Czy mógłbyś udawać, że się kochamy i pójść ze mną na galę rozdania nagród?"
Nie obchodziło jej, że brzmi desperacko, ale była pewna, że gala rozdania nagród wszystko zmieni.
Raz na trzy lata wszystkie watahy w Ameryce organizują tę uroczystość, żeby uczcić niezwykłych członków watahy.
Tym razem wydarzenie miało odbyć się w wielkim hotelu, ponieważ żadna z watah nie miała obiektu, żeby je gościć.
Wyraz twarzy Alfy Nicka pociemniał, uważając jej prośbę za komiczną. Jako mężczyzna, który nigdy się zbytnio nie śmiał, interesujące było zobaczyć go uśmiechniętego, z tym że nie był to szczery uśmiech.
"Jesteś taka śmieszna, Sheilo. Co będziesz robić na gali rozdania nagród? Nie masz tam nic do zaoferowania. Poza tym idę z Charlotte."
Pogarda zabarwiła jego ostatnie słowa, gdy spoglądał na zwykłą białą sukienkę, którą miała na sobie. Nie było w niej nic pociągającego.
Serce Sheili stanęło. Słyszała tylko plotki, ale potwierdziło się, że jej była najlepsza przyjaciółka, a teraz arcywróg, wróciła i słowa wymknęły się z jej ust.
"Charlotte? Moja najlepsza przyjaciółka?"
Alfa Nick nie przejął się jej reakcją. Wierzył, że ktoś musiał porwać Charlotte i nigdy nie przestał jej szukać.
Okazało się, że tak było zgodnie z raportem z dochodzenia, który otrzymał, który wykazał, że Charlotte przeszła wiele, w tym utratę części pamięci.
Alfa Nick musiał przy niej być, żeby pomóc jej odzyskać pamięć i miłość, którą kiedyś dzielili. Żałował, że nie związał się z nią i nie naznaczył jej, gdy tylko dowiedział się, że są partnerami.
Znak zbliżyłby ich do siebie wcześniej. "Nie wiem o tym, ale z nią idę. Żeby ci to ułatwić, chcę, żebyś podpisała papiery rozwodowe. Złóż swoje żądanie. Dam ci wszystko, łącznie z połową mojej watahy, żeby zrekompensować ci te sześć miesięcy, które spędziliśmy razem."
"Nie!" Sheila nagle krzyknęła, a brwi Alfy Nicka uniosły się pogardliwie. Ta kobieta była spokojna i nigdy wcześniej nie podnosiła głosu, ale nagle krzyczała.
Ten widok tylko sprawił, że wyglądała na szaloną. "Alfa Nick, proszę, nie rób tego. Mogę pójść na galę rozdania nagród sama, a ty możesz być z Charlotte. Obiecuję, że nie będę ci przeszkadzać."
Sheila była płaczącym bałaganem, wierząc, że jeśli da się jej więcej czasu, wszystko może się ułożyć między nimi.
Poza tym Charlotte chciała ją zabić. Gdyby nie kelner, który strącił drinka z jej ręki i pokazał jej film, co zrobiła Charlotte, Sheila już by nie żyła.
Charlotte kochała najlepszego przyjaciela Alfy Nicka, Betę Thomasa Addy'ego z watahy Lotosu, który uciekł z nią podczas ślubu.
"Sheilo, chcę poślubić Charlotte. Jak to możliwe, skoro nadal jestem prawnie żonaty z tobą? Ona jest moją przeznaczoną partnerką."
Kruche serce Sheili rozpadło się na kawałki i tak bardzo płakała, że jedna z omeg przyniosła jej chusteczki.
To było żenujące, ale nie mogła się tym przejmować. Cieszyła się tylko, że mama Alfy Nicka poszła na swój długi spacer z jego tatą i siostrą. Jego tata i siostra nigdy nie lubili Sheili, ale jego mama bardzo ją lubiła.
To z jej powodu Sheila była w stanie tyle znieść w wataze. Mężczyzna przed nią pozostał bez wyrazu, nic w jego sercu dla niej nie drgnęło. Bardziej dbał o więź partnerów niż o to, co Sheila do niego czuła.
"Więc to już koniec?" Sheila zakryła twarz dłońmi, ocierając łzę i czując się jak przegrana. Charlotte miała mężczyznę, którego kochała, ale i tak wróciła do swojego partnera.
Co się z nią dzieje? Być może więź partnerów była zbyt silna, a Sheila była karana za brak szacunku dla niej.
Skąd miała wiedzieć, jak to jest, skoro nigdy nie znalazła swojego przeznaczonego partnera w wieku 23 lat? Albo nie żył, albo nigdy go nie miała.
Sheila chciała zbadać sprawę, ale ten mężczyzna nigdy nic do niej nie czuł, co sprawiało, że cała walka była bezwartościowa.
Ból w jej sercu był po prostu zbyt trudny do zniesienia.
"Nie. Będziesz miała połowę wszystkiego, co posiadam, łącznie z watahą. To twoja nagroda za bycie dobrą Luną, ale szkoda, że nam się nie udało. Już podpisałem swoją część umowy rozwodowej. Dodaj swoją, a będzie to legalne."
Alfa Nick był pospieszny, choć niespokojny. Więcej łez napłynęło do oczu Sheili. Alfa Nick zawsze był w ruchu. Nigdy nie mieli czasu popracować nad tym małżeństwem.
Wierzyła, że gdyby dał jej trzy dni udawania, że się kochają, rozwinąłby do niej uczucia.
"Alfa Nick, proszę, tylko trzy dni."