Mściwa oblubienica przeklętego alfy: Zagarnięta przez wroga mojego męża

Mściwa oblubienica przeklętego alfy: Zagarnięta przez wroga mojego męża

Autor: Sasha Jhorn

Rozdział 2: Pod atakiem
Autor: Sasha Jhorn
12 cze 2026
~ Kaelen ~ Głośne jęki kobiety dotarły do pokoju Kaelen, alarmując pokojówkę i personel medyczny, który się nią opiekował. Xavier i jego przeznaczona, Daphne, kochali się w sąsiednim pokoju, nie przejmując się dyskrecją! Leżąc w łóżku, Kaelen czuła falę bólu zalewającą jej ciało. Łzy płynęły jej po policzkach, ale zacisnęła zęby, by nie okazać słabości, a dłonie zwisły w pięści. „Szybciej!” – ponaglała lekarza i pielęgniarkę Adeline, pokojówka Kaelen. Płakała razem ze swoją panią. „Szybciej, nie widzicie, że ona cierpi?” Igła ukłuła ramię Kaelen, a morfina powoli zaczęła działać, oszukując mózg, by nie czuł bólu. Daphne wprowadziła się do domu watahy cztery miesiące temu i od tego czasu wszystko w życiu Kaelen zmieniło się ze złego w gorsze. Daphne, córka Alfy Desmonda, nie była niewinną kobietą. Często wywoływała dramaty w domu watahy. Nierzadko robiła z Kaelen czarny charakter, sama zgrywając „biały lotos” – kogoś skrajnie niewinnego. Pierwszego dnia Daphne dołączyła do nich na śniadaniu. Posłała przepraszające spojrzenie i powiedziała: „Przykro mi, Luno Kaelen. Nie tego pragnęłam dla siebie. Nie chciałam wchodzić między wasze małżeństwo –” W tamtym czasie Kaelen wciąż była pełna urazy i odcięła się bezpośrednio: „Naprawdę? To dlaczego rozłożyłaś nogi przed żonatym mężczyzną?” „Dość tego, Kaelen!” – skarcił ją Xavier. „Nie widzisz, że Daphne nie chciała nic złego? Okaż szacunek, bo ona też jest moją mate, moją przeznaczoną”. Kaelen nie wiedziała, jak to się stało, ale tamtego dnia Daphne zapunktowała. Zaczęła zyskiwać sympatię części służby i wybranych wojowników, a zwłaszcza Xaviera. Przeprowadzka do pokoju sąsiadującego z główną sypialnią również była żądaniem Daphne. Łóżko Kaelen od dawna było zimne i wiedziała, że Daphne chce jej to wetrzeć w twarz, jęcząc jak wieloryb za każdym razem, gdy Xavier jej dotykał. Daphne nie wystarczało to, że Kaelen była poturbowana bólem więzi za każdym razem, gdy do tego dochodziło. Najbardziej znaczącym incydentem było jednak to, jak Daphne celowo poślizgnęła się na podłodze, przechodząc obok Kaelen. Wtedy Daphne zapłakała: „Xavierze, mogłam stracić nasze dziecko! Kaelen przez przypadek przeszła obok mnie zbyt szybko!” Po pierwsze, Kaelen była w szoku, że Daphne jest w ciąży. Po roku starań, Kaelen i Xavier nigdy nie zostali pobłogosławieni szczenięciem, a Daphne zaszła w ciążę w zaledwie dwa miesiące! Po drugie, Kaelen nic Daphne nie zrobiła. Po prostu szła! Choć Daphne nie straciła dziecka, tamten incydent całkowicie zmienił stosunek Xaviera do Kaelen. Po raz pierwszy ją uderzył i wysłał do lochów na pięć dni. Kaelen oficjalnie stała się złoczyńcą w oczach Xaviera. Kaelen mogłaby wymieniać bez końca intrygi Daphne, tworząc z nich całą książkę. Jednak bez względu na to, jak bardzo starała się zdemaskować rywalkę, Xavier nie dostrzegał jej kłamstw. Był całkowicie zaślepiony więzią prawdziwych mate. A jakie było rozwiązanie Xaviera, by „wszystko działało”? Zdecydował, że lekarz watahy będzie podawał Kaelen środki przeciwbólowe za każdym razem, gdy on zechce pójść do łóżka ze swoją kochanką. To dlatego lekarz i pielęgniarka zamieszkali w domu watahy, by móc zajmować się Kaelen w każdej chwili. Zaczęło się od zwykłych leków przeciwbólowych, ale z każdym tygodniem apetyt Xaviera i Daphne na intymność rósł, aż konieczne stało się podawanie Kaelen środków uspokajających. Niestety, leki mogły jedynie uśmierzyć ból, ale nie zapobiegały fizycznym uszkodzeniom ciała Kaelen. Za każdym razem była pokryta sińcami, których gojenie zajmowało jej organizmowi nawet tydzień. Jęki w sąsiednim pokoju znów przybrały na sile, sugerując, że Xavier i Daphne zaczynają kolejną rundę. Lekarze z ubolewaniem podali Kaelen tym razem środek uspokajający. „Tak nie może być dalej. Ile jeszcze Luna Kaelen zdoła znieść, skoro Alfa Xavier nie potrafi się opanować? Powinien po prostu odrzucić Lunę Kaelen” – szepnęła pielęgniarka. „Ale on jest naszym alfą” – przypomniał jej lekarz. „Jeśli chcesz żyć, zachowaj swoje opinie dla siebie”. Kiedy Xavier w końcu zaspokoił wszystkie swoje żądze w drugim pokoju, lekarz i pielęgniarka opuścili sypialnię Kaelen. Pokojówka została w środku, płacząc nad losem swojej pani. Chwyciła rękę Kaelen i powiedziała: „To nie jest sprawiedliwe. Moja najdroższa Luno. Musimy stąd wkrótce odejść”. Kaelen wciąż nie spała. Znów zapłakała, ale nie nad sobą, lecz nad tym, jak bardzo Adeline jej współczuła. Ścisnęła dłoń dziewczyny i rozkazała: „Musimy odnaleźć Genevieve”. Adeline skinęła głową. Odpowiedziała: „Robię, co w mojej mocy, moja Luno. Wkrótce odnajdę dla ciebie Genevieve”. Z powodu swojego obecnego stanu Kaelen była zdeterminowana, by odejść, ale Xavier miał wojowników strzegących watahy, a co gorsza, jego rozkaz alfy stał ponad nią. Sprzeciwienie się mu oznaczało narażenie się na jeszcze większe tortury. Xavier wielokrotnie odrzucał prośbę Kaelen o oficjalne odrzucenie więzi. Jeśli chciała uwolnić się od męża, jej jedyną nadzieją była Genevieve – wiedźma, która kiedyś wyświadczyła jej przysługę, która teraz okazała się być dla niej przekleństwem. Kto by pomyślał, że będzie cierpieć z rąk własnego męża? Żal ją pożerał. Kaelen oddała wszystko dla Xaviera, a on doprowadził ją do takiego stanu. „Przysięgam na własne życie. Kiedy odnajdę Genevieve, Xavierze, Daphne, sprawię, że za to zapłacicie” – powiedziała w myślach Kaelen, zanim w końcu uległa działaniu leków i zapadła w głęboki sen. *** „Kochamy cię, Luno Kaelen!” – zawołały dzieci chórem, gdy Kaelen rozdała paczki z jedzeniem przy północnej granicy watahy. Ta część terytorium była zamieszkana przez mniej zamożne rodziny, więc Kaelen zorganizowała dla nich zbiórkę darów. W przerwach – a przez przerwy Kaelen rozumiała czas, gdy jej mąż nie zabawiał się ze swoją kochanką – Kaelen wypełniała swoje obowiązki Luny. Praca i spotkania z członkami watahy działały na nią terapeutycznie. Ci ludzie dawali jej poczucie przynależności, którego nie czuła już przy Xavierze. „Dziękujemy, Luno. Jesteś taka dobra i troskliwa” – powiedziała jedna z matek ze łzami w oczach. „Mamy szczęście, że jesteś naszą Luną” – wykrzyknęło inne dziecko. Starsza kobieta spojrzała na nią ze współczuciem. Podeszła do Kaelen i szepnęła: „Przykro mi z powodu tego, co przechodzisz. Jesteś bardzo silną Luną, skoro potrafisz to znieść. Moje serce jest z tobą”. Starsza kobieta ucałowała ją w czoło i przekazała telepatycznie: „Wiemy, że nas kochasz, ale cokolwiek wybierzesz, zrozumiemy to. Nie zostawaj tu tylko ze względu na nas”. Łzy napłynęły Kaelen do oczu, poruszonej słowami staruszki. Mogła stracić miłość męża, ale wataha wciąż ją kochała. To było coś, czego Daphne nigdy nie mogła mieć. Kaelen rozumiała, że to właśnie dlatego Xavier wciąż trzymał ją przy sobie jako Lunę. Kaelen była idealną Luną. W ciągu zaledwie roku wniosła tak wiele dla watahy, czy to w sprawach biznesowych, strategiach bezpieczeństwa, czy po prostu będąc blisko ludzi. Z drugiej strony, Daphne była rozpieszczoną córką alfy. Była całkowitym przeciwieństwem Kaelen. Miała blond włosy, podczas gdy Kaelen miała jasnobrązowe. Kaelen była wyższa i silniejsza, Daphne zaś miała filigranowe ciało. Daphne dorastając skupiała się na modzie i sztuce, podczas gdy Kaelen... cóż, Kaelen prawdopodobnie przeszła przez wszystko. Oczywiście nikt w watasze o tym nie wiedział. To był jej największy sekret. Nawet Xavier go nie znał. Kaelen i jej grupa kontynuowali rozdawanie darów. W trakcie pracy Adeline odezwała się do niej przez więź: „Nasi ludzie na zewnątrz namierzyli wiedźmę, Genevieve. To już niedługo”. „Dobrze” – odpowiedziała w myślach Kaelen, machając do dzieci, które wykrzykiwały jej imię. Kaelen z uśmiechem rozdawała kolejne paczki, gdy nagle jeden z wojowników w panice przywołał jej uwagę: „Luno! Nasi zwiadowcy na tej granicy zostali zaatakowani. Mówią, że nadciąga ponad stu ludzi!” „Co?” – Zaniepokojona Kaelen gwałtownie odwróciła się w stronę wojownika z szeroko otwartymi oczami. „To renegaci?” Wojownik nie krył strachu, przekazując wieści: „Luno, zwiadowcy, którzy się ze mną skontaktowali... ja... myślę, że nie żyją. Już ich nie czuję. Nie zdążyli zidentyfikować napastników. Wrogowie są około kilometra stąd”. Kaelen potrzebowała chwili, by to przyswoić. Przeanalizowała otoczenie. Północna granica była ich najsłabszym punktem. Wzmocnienie ogrodzeń miało być projektem Xaviera, gdyby tylko nie był tak zajęty pieprzeniem Daphne przez ostatnie cztery miesiące! „Arrgh! Nie ma czasu!” – rzuciła Kaelen. Rozkazała wojownikowi: „Zabierz wszystkich ludzi do schronu, jak najszybciej! Ruchy! Kobiety i dzieci przodem!” To samo polecenie wydała przez więź telepatyczną pobliskim wojownikom i gammom. Wraz z kilkoma wojownikami Kaelen i Adeline poprowadziły członków watahy do schronu. Kiedy Kaelen dotarła na miejsce, Xavier i Daphne już tam byli. Xavier wyraźnie komunikował się telepatycznie ze swoimi wojownikami na patrolu. Ledwie zauważył przybycie żony. Niedaleko Kaelen dostrzegła betę Xaviera, biegnącego ku nim w wilczej postaci. Beta przemienił się w człowieka i zameldował: „Alfa Xavierze. Są już prawie przy granicy!” „Kto, do diabła, ma czelność atakować moją watahę?” – warknął wściekle Xavier. „Dlaczego nikt mi jeszcze nie podał imienia?” Beta Jonas spiął się. Na jego twarzy malował się ciężar, gdy wyjawił: „To przeklęty alfa, Soren Ames. To on nas atakuje”. Przez cały ten czas Kaelen stała za Xavierem. Na dźwięk imienia przeklętego alfy dreszcz przebiegł jej po plecach, a ona zamarła w bezruchu. Kaelen nie wiedziała, jak długo stała tam w oszołomieniu. Ledwie słyszalnym szeptem wymamrotała pod nosem: „Przeklęty alfa?” Ponad rok temu uciekła przed tym człowiekiem. Teraz wyglądało na to, że przeszłość ją dogoniła. Pomyślała: „Czy... czy on mnie w końcu znalazł? Czy... czy on tu jest po mnie?”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 86

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

86 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2: Pod atakiem – Mściwa oblubienica przeklętego alfy: Zagarnięta przez wroga mojego męża | Czytaj powieści online na beletrystyka