~ Elara ~
Elara podniosła się, wciąż czując lekkie zawroty głowy. Rozejrzała się i zrozumiała, że jest w gabinecie doktora Declana Hayesa. Spojrzała na zegar ścienny i z przerażeniem odkryła, że jest już czwarta po południu.
„O nie. Muszę iść na czuwanie” – wymamrotała Elara. Odrzuciła koc, którym była przykryta, ale zanim zdołała wstać, do gabinetu wszedł doktor Hayes.
„Luno Elaro? Nie!” – lekarz nakłonił ją, by znów się położyła. „Musi pani jeszcze trochę odpocząć”.
„Ale muszę być na dzisiejszym czuwaniu. Starsza Sybil zostanie pochowana jutro” – mruknęła Elara.
„Przed chwilą pani zemdlała” – argumentował lekarz. „Proszę usiąść. Jest coś, co muszę pani powiedzieć”.
Elara usiadła, przyjrzała się sobie i zauważyła bandaż na ramieniu. Zapytała: „Zrobił mi pan badania?”
„Tak” – odpowiedział lekarz. „Luno Elaro. Jest pani w ciąży”.
Doktor Hayes podał jej wyniki laboratoryjne i powtórzył: „Kazałem laboratorium sprawdzić to dwukrotnie. Jest pani w trzecim tygodniu ciąży”.
Z ust Elary wyrwało się westchnienie. Chwyciła wynik i czytała go raz za razem.
„W ciąży”.
„W ciąży”.
Wynik odbijał się w jej głowie niczym zdarta płyta.
Przeszył ją dreszcz zachwytu. Przycisnęła kartkę do piersi, szepcząc: „Bogini Księżyca, dziękuję! Dziękuję!”
„To wspaniała wiadomość, doktorze Hayes” – powiedziała Elara z błyszczącymi oczami. „Dam Rykerowi dziedzica”.
Bardziej niż z posiadania dziedzica, Elara cieszyła się z ulgi, że nie zostanie wyrzucona z watahy, ani co gorsza, zabita za grzechy ojca. Przepowiednia Sybil w końcu zaczęła się spełniać!
Otarła łzy radości i powiedziała: „Muszę powiedzieć Rykerowi. To wszystko zmieni...”
„Nie może pani” – uciął lekarz ze zmartwioną miną.
Elara spochmurniała na reakcję doktora Hayesa. Zapytała: „Dlaczego?”
„Ja...” – doktor Hayes spuścił wzrok, wyraźnie zmieszany. Westchnął i zapytał: „Czy to dziecko na pewno jest alfy Rykera?”
„Co pan mówi, doktorze Hayes?” – Elara była w szoku. Odpowiedziała z gniewem: „Wiem, że nikt mnie tu nie chce, ale spodziewałam się po panu choć odrobiny zaufania, biorąc pod uwagę, że dobrze mnie pan zna”.
Doktor Hayes był mentorem Elary w szpitalu. Był wilkołakiem po trzydziestce, choć wyglądał młodziej. Spośród personelu medycznego to on znał ją najlepiej.
„Przepraszam, po prostu...” – lekarz nie dokończył, ponieważ Elara w pośpiechu poprawiła ubranie i wstała.
„Muszę iść” – rzuciła gniewnie. Wybiegła z gabinetu, a doktor Hayes ruszył za nią.
„Luno Elaro!” – wołał, ale bez względu na to, ile razy prosił, by wróciła, ignorowała go.
***
Chwilę później Elara była już na czuwaniu przy starszej Sybil, siedząc samotnie w pierwszym rzędzie. Jak zawsze, otaczali ją ludzie, którzy jej nie lubili. Elara miała nadzieję zastać tam Rykera, skoro nie spotkali się w domu watahy.
„Ryker, gdzie jesteś? Muszę z tobą porozmawiać”. Elara próbowała połączyć się mentalnie z mężem, ale nie odpowiadał. Zorientowała się, że Ryker przybył, dopiero gdy poczuła jego dominującą aurę i zapach.
Ryker pachniał wyrzuconym na brzeg, wybielonym przez słońce drewnem – zapach ten zawsze był dla Elary odświeżający i wyraźnie męski. Z uśmiechem odwróciła głowę w stronę wejścia do sali, ale jej entuzjazm zgasł, gdy zobaczyła, że Ryker przybył ze Sloane.
Wszyscy witali ich, jakby byli królem i królową watahy. Nie dbali o to, że Elara tam jest i wciąż pozostaje ich luną.
Mimo jawnego braku szacunku, Elara zebrała się na odwagę, by podejść do Rykera. Musiała mu powiedzieć o ciąży. Powiedziała: „Ryker, muszę z tobą porozmawiać...”
„Elaro, Ryker powiedział mi, że bierzecie rozwód” – przerwała jej Sloane z szerokim uśmiechem, a serce Elary natychmiast zamarło.
Sloane oparła się o ramię Rykera i dodała: „Dziękuję, że w końcu pomyślałaś o nas, Elaro. Kiedy ty i Ryker braliście ślub, na pewno widziałaś, jak wypłakiwałam oczy przed wyjazdem z miasta”.
„Opuszczenie miłości mojego życia było dla mnie bardzo bolesne”. Sloane ujęła dłoń Rykera i ogłosiła: „Ale teraz, gdy wróciłam, a Sybil odeszła, możemy wreszcie być razem. Tak, jak powinno być”.
Elara spojrzała na Rykera z bólem malującym się w oczach. Pomyślała: „Wow, już powiedział Sloane o rozwodzie. Tak bardzo spieszyło mu się, by mnie odrzucić”.
Co mogła zrobić? Opowieść Sloane o jej związku z Rykerem była prawdziwa. To ona weszła między Sloane a Rykera.
„Ale co z moją ciążą?” – zapytała samą siebie Elara.
Zanim zdążyła poruszyć ten temat, Ryker powiedział: „Cokolwiek to jest, Elaro, może poczekać. I nie czekaj na mnie. Będziemy ze Sloane i innymi wojownikami świętować jej powrót w hotelu Westpoint”.
Poczuwszy się pokonana, Elara wróciła samotnie do domu. Choć Ryker przykazał jej, by na niego nie czekała, i tak to zrobiła.
Elara siedziała w salonie po ciemku, obejmując się ramionami, gdy nagle w jej głowie rozbrzmiały głosy. Wojownicy łączyli się z nią mentalnie!
„Wygląda na to, że Sloane i alfa Ryker spędzą dziś swoją pierwszą noc!”
„Alfa Ryker naprawdę kocha Sloane”.
„Słyszysz to, Elaro? Ryker i Sloane idą do pokoju hotelowego Sloane, żeby się pieprzyć! Haha!” – to był głos Cory, siostry Rykera. „Mój brat po raz pierwszy będzie czerpał przyjemność z seksu, nie to co każda noc spędzona z tobą! Haha!”
„Hahaha!”
„Hahaha!”
Elara rozpoznała inne znajome głosy. Były to głównie wilczyce z oddziałów gamma, przyjaciółki Cory i Sloane.
Nadal atakowały ją myślami, dając jej słyszeć ich kpiący śmiech. Gdy nie mogła już tego znieść, Elara zablokowała połączenie mentalne, nie dopuszczając do siebie żadnych głosów. Zakryła uszy i krzyknęła, a łzy spływały jej po twarzy.
Myśl o Rykerze z inną kobietą zrujnowała jej nadzieję. Zrozumiała, że nawet jeśli wyjawi mu prawdę o ciąży, w jego oczach wciąż będzie tą trzecią.
Elara pobiegła do swojego pokoju i nakryła się kocem. Płakała cicho do niebios: „Bogini Księżyca, proszę, powiedz mi, co mam robić! Proszę!”
Nie wiedziała, jak długo płakała, ale wydawało jej się to wiecznością. Była tak pogrążona w smutku, że jej zmysły nie odnotowały potężnej obecności zbliżającej się do niej.
Nagle Elara usłyszała głośne walenie do drzwi. Poderwała się, a drzwi otworzyły się z impetem! Osłupiała na widok Rykera – był zupełnie nagi i wyglądał na pijanego.
„Ryker?” – zawołała Elara. „Czy on nie miał być ze Sloane?”
Ryker nie odpowiedział. Zamiast tego zamknął drzwi, przekręcił klucz i wszedł na łóżko. Jego oczy wyglądały niebezpiecznie, malowało się w nich pożądanie.
Serce Elary zabiło mocniej, gdy Ryker skrócił dystans między nimi. Niespodziewanie wpił się w jej usta, a między nimi przeskoczyły iskry.
Ilekroć Ryker jej dotykał, Elara zawsze czuła dziwne mrowienie w całym ciele.
„Ryker? Co się z tobą dzieje?” – zawołała ponownie, ale Ryker nie słuchał. Zamiast tego obsypywał jej szyję pocałunkami, a jego dłonie bezceremonialnie rozdarły jej koszulę nocną. „Ryker? Co ty...”
„Cii”. Oczy Rykera, gdy wpatrywał się w nią, były pełne ukrytego pożądania. Powiedział: „Potrzebuję cię dziś wieczorem. Wciąż jesteś moją żoną, więc pozwól mi cię mieć”.
I Elara uległa.
Ryker był wszędzie, dotykając jej i całując każdą część jej ciała. Miał tej nocy niespożytą energię – posiadł ją cztery razy!
Nie potrafiła go zrozumieć, ale sama również tonęła w rozkoszy i nie kwestionowała jego czynów. Pozwoliła emocjom przejąć kontrolę, mając nadzieję, że te chwile intymności coś dla Rykera znaczyły.
***
Kiedy nastał poranek, Elara obudziła się z uśmiechem na twarzy. Zastanawiała się, czy zachowanie Rykera oznaczało, że zmienił zdanie i postanowił odwołać rozwód.
Elara spoczywała na piersi Rykera, gdy ten nagle się podniósł. Warknął, masując skronie. „Kurwa”.
„Ryker, wszystko w porządku?” – zapytała Elara.
„Kurwa!” – zaklął ponownie Ryker.
„Co się stało, Ryker?” – dopytywała Elara.
Ryker pośpiesznie wstał, a jego twarz była napięta. Spojrzał na nią swoimi intensywnie zielonymi oczami i wycedził przez zaciśnięte zęby: „Zeszła noc była błędem! To nigdy nie powinno się wydarzyć”.
W chwili, gdy Elara zaczęła mieć nadzieję, Ryker brutalnie ją odebrał. Jej serce znów pękło, a ona nie wiedziała, jak długo jeszcze to zniesie.
















