Po kilku dniach odpoczynku wróciłam do pracy.
Na pozór życie odzyskało swój spokojny rytm, ale często budziłam się w środku nocy, zrywana z nagłym szarpnięciem, a w mojej głowie wciąż odtwarzała się ta rozmowa telefoniczna – ostatnie słowa tamtej kobiety, upiorne jak cień, którego nie mogłam się pozbyć.
Moja szefowa musiała zauważyć, że coś jest ze mną nie tak, bo wezwała mnie do swojego gabinet




