Ostrzeżenie: Tylko dla osób powyżej 18 roku życia. Zawiera hardcorowe tabu i erotykę z dużą różnicą wieku. To erotyczny zestaw zawierający dwanaście historii o nieodpartej parze, zabawie i niegrzecznych opowieściach. Jeśli nie masz osiemnastu lat, ta książka nie jest dla Ciebie. Przygotuj się na intrygę. Na czucie. Na... grzech. ---------- „Zrobiłam się ciasna dla Tatusia”, pochyla się i szepcze mi do ucha. „Codziennie rano i wieczorem zaciskałam ją naprawdę mocno, puszczałam, zaciskałam, puszczałam…” Kiedy wypowiada te słowa, jej cipka wykonuje te czynności, aż dyszę w przestrzeń między nami, a dreszcze wstrząsają moim ciałem. „KURWA”, warczę, a przed oczami migają iskry. „Teraz dostaniesz, mała dziewczynko”. Wszystko, co mogę potem zrobić, to sprawić, żeby straciła rozum. To jedyny sposób, aby to zdefiniować. Rozsuwam jej nogi na łóżku i robię dokładnie to, czym grożę. Rżnę ją jak sukę, wbijając mojego kutasa w jej mokrą, blond cipunę. Krzyczy i drapie mnie, błagając, żebym nie przestawał, kołysząc biodrami, aby spotkać się z moimi gorączkowymi pchnięciami, moje chrząknięcia są wystarczająco głośne, aby usłyszeć je w pokoju obok, wraz z jej wołaniem mojego imienia – i w tej chwili tego chcę. Chcę, żeby wszyscy w tym hotelu wiedzieli, że mogę pieprzyć tę jędrną dziewiętnastolatkę. Chcę, żeby wiedzieli, że przygotowała dla mnie swoją cipkę, żeby była wyjątkowo ciasna. I nie mogę uwierzyć w swoje szczęście. Niezależnie od tego, czy płacę, czy nie, nie mogę uwierzyć, że pozwala mojemu dużemu, owłosionemu ciału na swoim gładkim, drobnym ciele przez jedną sekundę. Że nie tylko rozkłada dla mnie nogi, ale także jęczy z przyjemnością, wcale nie zrażona moją agresją. Nie, to ją podnieca. „Mocniej, Tatusiu. Ukarz mnie”. Nie jestem pewien, jak powstrzymuję się od wytrysku. Może to intensywna potrzeba pozostania zamkniętym w jej perfekcji tak długo, jak to możliwe, ale jakoś się powstrzymuję. Wystarczająco długo, aby wyciągnąć się z Lii i przewrócić ją twarzą w dół, podciągając jej biodra do góry i z powrotem na moje kolana. Wchodzę w nią ponownie moim fioletowiejącym kutasem, a nasze ciała uderzają o siebie szaleńczo, gdy pieprzę ją od tyłu, nie okazując ani krzty delikatności. Ona też nie chce delikatności. Nie moja dziewczyna. Odchyla biodra do tyłu i prosi o mocniej. Szybciej.

Pierwszy Rozdział

Lia Amarie kochała Tristana Hemswortha od czasów gimnazjum, kiedy to wprowadził się do domu obok ze swoim małym synkiem, z którym od razu się zaprzyjaźniła. Teraz ma dziewiętnaście lat i wciąż pożąda seksownego, o wiele starszego miliardera, Adonisa, z jego gorącym ciałem, każdym pięknym calem. Ale dla Tristana Lia zawsze będzie niedostępna. Małą dziewczynką, która zawsze wybiegała, żeby go przytulić, kiedy wracał z pracy. Czy zdoła wznieść się ponad to głupie, urojone przekonanie i pokazać mu, że potrafi być niegrzeczną, niesforną dziewczyną? ------------------ 1: Lia. "Dziewięć... dziesięć. Gotowy, czy nie, Eric, nadchodzę!" krzyczę, zdejmując czarną opaskę z oczu i biegnąc z domu w stronę ogrodu. Bawiliśmy się w chowanego tysiące razy – głównie wtedy, gdy byliśmy zmęczeni grami wideo i chcieliśmy trochę emocji poza grami planszowymi – i za każdym razem Eric chował się w ogrodzie, blisko najgęstszej kępy róż lub w opuszczonej norze za ich ogromną rezydencją. Dziś jednak nie ma go w ogrodzie i zaczynam się męczyć, widząc, że nie ma go również w opuszczonej norze. Wracając do domu, staję nieruchomo w holu i zamykam oczy, nasłuchując. Słyszę, jak coś się przestawia w spiżarni po mojej lewej stronie, czemu towarzyszy stłumiony chichot. Uśmiechając się, skradam się w stronę spiżarni i, biorąc głęboki oddech, otwieram drzwi z impetem, łapiąc Erica tuż przed tym, jak wślizgnął się do starego worka. "Aha! Mam cię!" Rzucam się na niego, przewracając go na ziemię, gdy oboje upadamy na stary materac, walcząc ze sobą i śmiejąc się. Łaskotał mnie po bokach, powodując, że moje ramiona wyleciały w górę i spłaszczyły się na jego szerokiej, solidnej klatce piersiowej. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie wiedziałam, kiedy zmieniły się z miękkiego, dziecięcego ciała w twarde jak skała z dnia na dzień. Tak jak ja zamieniłam moje piersi – miękkie piłki do piłki ręcznej – na duże, jędrne pomarańcze. Odkąd poznałam Erica w szóstej klasie, dogadywaliśmy się jak w przysłowiu "pasujemy do siebie jak ulał". Jego dom był moim drugim domem i byliśmy nierozłączni. Dosłownie. Jego przyjaciele byli moimi przyjaciółmi, a nikt z nas rzadko podejmował decyzję bez wcześniejszego poinformowania o tym drugiego. Nic dziwnego, że wszyscy oczekiwali, że po ukończeniu szkoły średniej, kiedy oboje przeprowadzimy się do miasta, weźmiemy ślub. Nigdy nie myślałam dużo o małżeństwie. Nigdy. A Eric byłby ostatnim mężczyzną, z którym chciałabym spędzić resztę życia. Jestem pewna, że on czuje to samo. Nasza więź jest całkowicie platoniczna i postrzegamy się bardziej jako rodzeństwo. Szczypie mnie teraz w ramię, a ja jęczę, celując kopnięciem w jego klejnoty, których sprytnie unika. Turlamy się jak króliczki przez chwilę, zanim się rozplątujemy, trzymając się za ręce, patrząc na zakurzony sufit, próbując złapać oddech, chichocząc. "Skąd wiedziałaś, że tu jestem?" pyta Eric, badając mój bok. Dyszę, odwracając się. "Przestań! Po prostu... Nie znalazłam cię w ogrodzie ani w opuszczonej norze, więc..." Przygotowuję się do wyślizgnięcia się z jego zasięgu i wyrzucenia go z łóżka piętą, kiedy słyszę, jak drzwi wejściowe do domu otwierają się i zamykają gwałtownie. I tracę koncentrację, spadając z materaca. On jest w domu. Szósta po południu co wieczór. Ani minuty więcej. Ani minuty mniej. To on. Jedyny mężczyzna, który może sprawić, że mój żołądek zacznie wariować. Na zewnątrz staram się opanować, staram się nie okazywać reakcji, która wzbudziłaby podejrzenia Erica, ale w środku płonę jak papier, który zapalił się, trzęsę się jak rozklekotany stary pociąg na torach, a mój żołądek leży na brudnej, metalowej podłodze. Ojciec Erica jest w domu. Tristan McHemma Hemsworth. Dostrzegam jego nieskazitelne, czarne mokasyny, gdy przechodzi obok spiżarni, zerkając krótko do środka i uśmiechając się, gdy widzi mnie leżącą na materacu obok śmiejącego się syna. Kręci głową i idzie dalej, w stronę kuchni, dając mi ledwie wystarczająco dużo czasu, aby nasycić się jego znajomymi rysami twarzy. Szczerze mówiąc, muszę zaakceptować, że nie da się nasycić widokiem jego dużego, seksownego ciała. Te szerokie ramiona. Twarde, grube i nieprzeniknione. Wszędzie. Nawet w jego spodniach i bokserkach, jestem pewna. Serio, nie zmyślam tego. W zeszłym miesiącu zabrał Erica i mnie na basen, aby uczcić nasze urodziny – Eric i ja urodziliśmy się w tym samym miesiącu, a nasze daty dzieliły tylko trzy dni, więc świętowaliśmy je razem jak bliźniaki. Nie wyobrażałam sobie, że Tristan lubi wodę, ani że zdejmie swój nieskazitelny garnitur i dołączy do nas. Myślałam, że poczeka na nas w sekcji dla rodziców, więc wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam, jak podpływa do nas w obcisłej, żółtej bieliźnie, która nie robiła nic innego, jak tylko ujawniała, jak ogromny i twardy jest jego interes. Moje kolana zatrzęsły się pod wodą na widok jego siwych włosów na klatce piersiowej, okrągłej płyty jego brzucha. Bolesnego zarysu jego grubego, ogromnego, żyłkowatego kutasa. Za każdym razem, gdy woda formowała jego kąpielówki do jego kroku, ogromny grzbiet między jego udami sprawiał, że mój brzuch tak łaskotał, że zrobiłam się tak czerwona, że Eric musiał wynieść mnie z wody, myśląc, że mam oparzenie słoneczne. Tristan Hemsworth ma czterdzieści sześć lat, jest samotnym ojcem-wdowcem. Ja mam dziewiętnaście lat. Po cichu, namiętnie, szaleńczo go kocham od mniej więcej trzynastego roku życia. Myślałam, że mi przejdzie, gdy będę starsza, ale szczerze, nikt się z nim nie równa. Nikt nigdy nie wydaje się zdolny. To, co Tristan robi ze mną w moich snach, jest bardziej satysfakcjonujące niż to, co jakikolwiek chłopak mógłby osiągnąć w prawdziwym życiu. Nie przesadzam, dlatego nawet się nimi nie przejmuję. Za kilka miesięcy zaczyna się college i jestem już podwójnie pewna, że chłopcy tam również nie dorównają. Na wspomnienie o college'u – a mianowicie o czesnym, które trzeba zapłacić – smutek gromadzi się wokół moich wnętrzności, powodując, że jęczę, wstając na nogi i otrzepując się. Posyłam Ericowi pogodny uśmiech. "Idę napić się wody z kuchni. Jestem taka spragniona." Wkładam kosmyk moich rudych włosów za ucho i wydycham powietrze. "Chcesz coś przy okazji?" "Nie," mówi Eric, również wstając. Przewyższa mnie o kilka znaczących centymetrów. "Idź. Spróbuję posprzątać to miejsce. Tata mnie uziemi, jeśli tego nie zrobię." "Nie, jeśli ja też pomogę. Zaraz wracam." W drodze do kuchni moje ręce drżą, gdy podciągam trochę wyżej spódnicę i zawiązuję pod biustem mój top. Odrzucam włosy do tyłu i zakładam uwodzicielski uśmiech. To jak supermoc – rozbroiłam prawie każdego mężczyznę, z którym się zetknęłam, moim uśmiechem i sugestywną mową ciała. Jestem znana z tego, że jestem sprytną flirciarą. Przebiegłą kokietką. Mylą się, ale broń Boże, żeby kiedykolwiek się dowiedzieli, że to wszystko fasada. Że tylko udaję. Depczę po wodzie. Jak bardzo by się nie opierali, zawsze dostawałam to, czego chciałam. A tym razem zamierzam uczynić Tristana moim. Nie obchodzi mnie, co muszę zrobić, ani ile to zajmie. Nie macie pojęcia, jak boli ciągłe widywanie kogoś, kogo desperacko pragniesz każdego dnia. Dostawanie przebłysku tego, czego nie mogę mieć. Udawanie przez chwilę, że jest mój, jak zawsze to robię. Do tego się sprowadziłam. Ale mam dość. Czas przejść do ataku. Kiedy wchodzę do nieskazitelnej kuchni, gdzie wszystko jest dosłownie ze stali nierdzewnej, zastaję Tristana opartego o blat, z kubkiem gorącej kawy w ręku, przeglądającego coś w telefonie, a zmarszczka na jego twarzy pogłębia się z każdą mijającą sekundą. Jego środkowa część ciała jest napięta, gdy opiera cały swój ciężar na łokciach, te mięsiste palce zaciśnięte wokół błyszczącego korpusu gadżetu. Na samą bliskość niego i świadomość, że jesteśmy sami, moje sutki twardnieją, skóra mrowieje i pulsuje. "Cześć, panie Hem," witam się, robiąc smutną minę, gdy przesuwam palcem po ścianie łuku. "Co cię tak gniewa? Złe wieści?" "To nic takiego," mówi sucho, nie odrywając wzroku od ekranu. "Cześć, Lia. Jak się masz?" "Wiesz, zawsze jest mi lepiej, kiedy jesteś w pobliżu, panie," Przechodzę do blatu, przy którym stoi, opierając biodro o niską szafkę. "Zawsze czuję się trochę bezpieczniej, kiedy jesteś w domu. Jesteś taki duży i muskularny..." Zamilkam, przełykając ślinę. Rzuca mi krótkie spojrzenie, ale jego oczy nie wydają się widzieć żadnych z moich wdzięków. Ech. Oczywiście, że nie. Dla niego wciąż jestem małą dziewczynką, która wybiegała, żeby go przytulić i powitać, kiedy wracał z pracy. "Wiesz, Lia, jesteś bezpieczna również wtedy, gdy mnie nie ma w pobliżu. Masz Erica, który nigdy nie pozwoli, żeby ci się coś złego stało. System alarmowy jest również włączony, a brama naelektryzowana," uspokaja nieobecnym tonem, przewracając kartkę i analizując jej treść. "Jak wszystko w domu? Jak twój ojciec?" Bankrut. Bez środków do życia. Samolubny przegryw, którego całe życie jest kłamstwem. "W porządku. Powiedział, żeby cię pozdrowić," skłamałam. Mój ojciec ledwo jest w domu, żeby mnie zauważyć w tych dniach. Nie żebym miała z tym problem. Widok jego twarzy sprawia, że mój żołądek się skręca, a krew gotuje, więc zawsze zamykam się w swoim pokoju za każdym razem, gdy jest w domu. Co jest prawie niemożliwe, biorąc pod uwagę, że zawsze ucieka, ukrywa się, próbuje uniknąć wierzycieli. Może to przypomnienie, że nie mam już nic, czego mogłabym użyć do zapłacenia czesnego, sprawia, że czuję się dziś wieczorem trochę beztrosko. W normalny dzień po prostu trochę poflirtuję z Tristanem, a on odeśle mnie z powrotem do pokoju Erica, klepiąc mnie po głowie. Ale potrzebuję oderwania od bałaganu, jakim stało się moje życie. Chcę komfortu jego ramion, spokoju, jaki na pewno przyniosą, teraz bardziej niż kiedykolwiek – a to dużo znaczy, ponieważ moje majtki płoną dla tego mężczyzny, odkąd przekroczyłam okres dojrzewania. Biorę dolną wargę do ust, zwilżając ją i pozwalam, by mój puls wzrósł i potknął się o siebie. Jestem w innym żywiole, innej formie – jestem inną Lią, gdy wsuwam się między Tristana a blat kuchenny, a rozporek jego drogich spodni od garnituru ociera się o mój goły brzuch. Od razu zostaję przygwożdżona tym lodowatym błękitem, kapturem spojrzenia. Tym, które sprawiło, że tak wiele kobiet upadło u jego stóp. Tym, które uczyniło go rozsądnym miliarderem wielokrotnie w świecie biznesu. Jest przeszywające. Ostre. Bezwzględne. Prawie sprawia, że tracę moją grę. Ale nie tracę. Chwytam się odwagi z dodatkową zaciekłością i sięgam, by poluzować jego czarny krawat. "Nigdy nie masz dość pracy, Tatusiu? Nie możesz tak ciężko pracować przez cały czas. To nie jest dla ciebie dobre," szepczę, używając przezwiska, którego używam dla niego od gimnazjum. Minęło sporo czasu, odkąd go użyłam, i skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie pasuje idealnie do tego wielkiego niedźwiedzia dobra tego człowieka. "Sama praca i brak zabawy sprawiają, że tatuś jest nudny. Musisz czasem trochę się zabawić, nie sądzisz?" "Lia..." przełyka ciężko, patrząc wszędzie, tylko nie na moją twarz. Wyczuwam surowe ostrzeżenie w jego tonie, ale nie zwracam na to uwagi. "C-Co robisz?"

Odkryj więcej niesamowitych treści