Wróciła do domu, by sprawić mu rocznicową niespodziankę, ale zastała swojego chłopaka w łóżku z własną kuzynką. Złamana i zdradzona Elena Castellano decyduje się na ryzykowną zagrywkę: oświadcza się Alaricowi Vane’owi – bezwzględnemu miliarderowi i dawnemu wrogowi, od którego niegdyś odeszła. Był człowiekiem, którego powinna się bać. Teraz jest jedynym, który może pomóc jej puścić świat Juliana z dymem. Ale Alaric nie gra za darmo. W tym małżeństwie zawartym z zemsty granica między nienawiścią a pożądaniem zaczyna się zacierać. Czy Elena zdoła dokonać odwetu, czy może zatraci się w ramionach mężczyzny, który nigdy nie miał jej pokochać?

Pierwszy Rozdział

Usta Eleny „Elle” Castellano wygięły się w szelmowskim uśmiechu, gdy podziwiała swoje odbicie. Lustro w przymierzalni, sięgające od podłogi do sufitu, uchwyciło każdy zmysłowy detal bielizny opiętej na jej ciele. Prześwitujący gorset przylegał do jej krągłości niczym druga skóra, a koronkowy wzór pozostawiał akurat tyle pola dla wyobraźni, ile trzeba. Pasujące do kompletu stringi, wyglądające spod spodu, były idealnie wyeksponowane przez pas do pończoch. Pończochy samonośne podkreślały jej długie, rzeźbione nogi. Tkanina opinała jej ciało we wszystkich właściwych miejscach, uwydatniając gładką skórę o odcieniu jadeitu. Jej piersi, uniesione wysoko, napierały na koronkę w sposób, który sprawiał, że czuła się jednocześnie potężna i nieodparta. Przechyliła głowę, podziwiając, jak zestaw zwężał się w talii, sprawiając, że wyglądała niczym arcydzieło gotowe do odsłonięcia. — Co pani sądzi? — Głos ekspedientki dobiegający zza drzwi przerwał jej rozmyślania. Uśmiech Elle rozszerzył się. Było idealnie. — Tak, jest idealna — odkrzyknęła. Wyobraziła sobie minę swojego chłopaka, Juliana, gdy zaskoczy go dzisiejszego wieczoru, by świętować ich rocznicę – trzecią rocznicę. Dla Elle trzecia rocznica nie była tylko świętem; był to moment, w którym postanowiła oddać mu się całkowicie, bez zastrzeżeń. Ta myśl sprawiła, że przeszył ją dreszcz emocji. W jej piersi zatańczył płomyk ekscytacji. Czy on będzie na to gotowy? — Czy mogę wyjść w tym ze sklepu? — zapytała, znając już odpowiedź, ale rozkoszując się skandalicznym dreszczykiem, jaki niosła ta myśl. Nastąpiła pauza, po czym ekspedientka odpowiedziała: — Oczywiście. Proszę mi tylko podać kartę, a ja zajmę się rachunkiem. Elle sięgnęła do torebki i z subtelnym rozmachem wyjęła elegancką, czarną kartę. Niemal słyszała, jak ekspedientce zaparło dech po drugiej stronie drzwi, gdy ją podawała. Elle zachichotała pod nosem. Siła nie tkwiła tylko w wyglądzie — tkwiła w sposobie, w jaki się nosisz, w każdym odważnym wyborze. Jeszcze raz wyprostowała plecy, przesuwając dłońmi po bokach ciała, z oczami utkwionymi we własnym odbiciu w lustrze. Dzisiejszy wieczór miał być niezapomniany. On powinien być teraz w domu, pewnie odpoczywał w swoim mieszkaniu, wciąż myśląc, że ona jest w Brazylii, dopinając jakąś umowę dla firmy. Zaledwie kilka godzin temu zadzwonił do niej, a jego głos był miękki od żalu. Żałował, że nie może tam być z nią, by wspólnie świętować rocznicę. Ale jego ojciec, właściciel firmy, w której pracowała, musiał zwołać pilne spotkanie. Nienawidził przegapiać ich rocznicy, ale Elle upierała się, że to spotkanie jest konieczne – dla ich marzeń. Elle perfekcyjnie odegrała swoją rolę, zapewniając go, że wszystko jest w porządku i że nadrobią to po jej powrocie. Ale on nie wiedział. Nie wiedział, że wylądowała w San Francisco cztery godziny temu. Nie miał pojęcia, że sfinalizowała umowę dzień wcześniej – tylko po to, by zrobić mu niespodziankę. Julian nie był świadomy, że jej włosy są świeżo ułożone, a skóra gładka i idealnie wydepilowana. I na pewno nie wiedział, że ona już zmierza prosto do niego. Wyszła z butiku i rozkoszowała się nocnym powietrzem na skórze, a ekscytacja sprawiała, że tętno jej przyspieszyło. Szybkim ruchem ręki przywołała taksówkę i wślizgnęła się na tylne siedzenie. — Do Ascendant Heights — powiedziała kierowcy. Samochód pędził przez miasto, a ona wyobrażała sobie, jak wchodzi do jego mieszkania bez zapowiedzi, zaskakując go zupełnie. Julian dał jej kartę dostępu do swojego budynku miesiące temu, ufając jej i dając pełny dostęp do swojego życia. Nigdy nie spodziewał się, że użyje jej w ten sposób. Co zrobi, gdy ją zobaczy? Najpierw na jego twarzy odmaluje się zaskoczenie, ale wiedziała, co nastąpi potem. Przygryzła wargę, wpatrując się w rozmyte światła miasta. Czuła, jak rumieniec pełznie jej po szyi. Wkrótce taksówka zatrzymała się przed górującym, szklanym budynkiem, smukłym i nowoczesnym, stojącym niczym latarnia w mroku nocy. Serce Elle waliło w piersi, gdy płaciła za kurs i wysiadała na krawężnik. Wyjęła kartę z kieszeni, czując jej gładkie krawędzie między palcami, i ruszyła w stronę windy. Elle mocniej otuliła się płaszczem, gdy drzwi windy się rozsunęły. Fala nerwowej ekscytacji przetoczyła się przez nią, kiedy weszła do środka i nacisnęła przycisk piętra Juliana. Nie mogła się doczekać, by zobaczyć wyraz jego twarzy, gdy przekroczy próg. Nie mogła przestać wyobrażać sobie jego zdziwienia i uśmiechu, który pojawi się, gdy zobaczy ją stojącą tam w bieliźnie, którą tak starannie wybrała na tę noc. Jej palce musnęły gładki materiał płaszcza, czując pod nim koronkę. To jest ten moment. Wkrótce drzwi otworzyły się z cichym sygnałem. Weszła na miękki dywan na piętrze Juliana. Jej kroki były powolne, gdy zbliżała się do drzwi. Wyciągnęła kartę, przeciągnęła ją, a zamek ustąpił z cichym kliknięciem. Uśmiechając się do siebie, pchnęła drzwi i wślizgnęła się do środka. Gdy tylko weszła, zauważyła niski, zmysłowy pomruk muzyki jazzowej wypełniający pomieszczenie. Elle zmarszczyła brwi, a jej ekscytacja na moment przygasła. Julian nienawidził jazzu. Dlaczego puścił go właśnie teraz? Omiotła wzrokiem słabo oświetlony salon, ale był pusty. Jej serce zaczęło bić mocniej, tym razem z innego powodu. Czy znowu pił? — pomyślała. Nie było w jego stylu puszczanie takiej muzyki, chyba że próbował stworzyć jakiś nastrój. Czy to dlatego, że świętował ich rocznicę sam? Przeszła na palcach przez dywan, niepewna, dlaczego czuje potrzebę bycia tak cicho. Coś wydawało się nie tak, ale nie potrafiła sprecyzować co. Jej wzrok powędrował ku schodom prowadzącym do sypialni. Może już tam był? Czy wiedział, że przyjdzie? Niemożliwe. Nikomu nie mówiła o swoim planie, nawet sekretarce Juliana, swojej kuzynce Siennie. Nikt nie powinien wiedzieć, że umowa została sfinalizowana wcześniej, niż się spodziewano. Właśnie miała postawić pierwszy krok na schodach, gdy jakiś dźwięk sprawił, że zamarła w bezruchu. Chichot. Kobiecy chichot. Przez sekundę myślała, że to może część muzyki, ale potem usłyszała go znowu — wyraźniejszy, niemożliwy do pomylenia z niczym innym. Żołądek Elle gwałtownie się zacisnął.

Odkryj więcej niesamowitych treści