{Perspektywa Benoita}
Po nocy, która okazała się całkiem dobrze przespana, obudził mnie jeden ze strażników. Chyba miał na imię Owen. Rozkuł moje łańcuchy.
– O co chodzi? – zapytałem.
– Przenosimy cię do szpitala watahy – odpowiedział szorstko i pomógł mi wstać. Myślałem, że Callan i Macy żartowali, ale najwyraźniej mówili zupełnie poważnie.
– Więc
















