Dla watahy Obsydianowego Grzbietu byłam złotą córką Bety, przeznaczoną, by biegać z elitą i zostać partnerką przyszłego Alfy. Jednak o północy w moje trzynaste urodziny mój świat rozpadł się na kawałki. Podczas gdy moi przyjaciele wyli i przemieniali się w potężne bestie, moje kości uparcie pozostawały nienaruszone. Nie przemieniłam się. Pozostałam całkowicie, druzgocąco ludzka. Z dnia na dzień moje marzenie o zostaniu waleczną wojowniczką umarło. Uznana za „hańbę” i „tabu”, zostałam zdegradowana przez Alfę do rangi nędznej, bezsilnej Omegi. Członkowie watahy, którzy kiedyś uśmiechali się do mnie, teraz szydzą w cieniu, czekając, by rozszarpać mnie na strzępy. Myślą, że ludzka dziewczyna to łatwa zdobycz. Myślą, że będę się uginać, płakać i czołgać. Ale nie wiedzą, kim jestem. Z wilkiem czy bez, nie pozwolę sobie na słabość. A kiedy starożytne tajemnice w mojej krwi w końcu się obudzą, cała wataha zda sobie sprawę, że nie zdegradowali słabeusza – zamknęli w klatce potwora.

Pierwszy Rozdział

To kolejny dzień w wataże Obsidian Ridge. Cóż, dość pracowity, a może raczej wielki dzień, w którym wydarzą się ważne rzeczy. ||*BRIELLE*|| – Brielle! Brielle!! Brielle!!! Rusz tu natychmiast swój zgrabny tyłek, albo wyjdę bez ciebie! – wrzasnęła mama na całe gardło. – Tak, mamo! Zejdę za dziesięć minut! – odkrzyknęłam. – Daję ci pięć minut, żebyś tu zeszła, młoda damo. – Osiem minut, mamo! Proszę, poczekaj osiem minut i będę gotowa. – Zostały ci trzy minuty, aniołku, inaczej będziesz musiała czekać kolejne 365 dni, aż nadejdzie ten dzień. Równie dobrze mogłabyś się narodzić na nowo, żeby to nadrobić. Mama mnie strofuje, a ja jęczę. Moja mama potrafi czasem być wrzodem na tyłku, ale i tak ją kocham i nie mam żadnego powodu, by kochać ją mniej. Czasami zastanawiam się, jak to możliwe, że jeszcze nie zaniemówiła od tego całego wrzeszczenia i piszczenia, które odstawia w tym domu. To cud, że nikt w domu jeszcze nie ogłuchł. Na litość boską, czy ona potrzebuje przypomnienia, że każdy w tym domostwie jest wilkołakiem i mamy super-słuch? Cóż, ja nie jestem jeszcze prawdziwym wilkołakiem... jeszcze nie. Jednak wciąż mam ten słuch i kilka innych wilkołaczych zdolności, ale dobra wiadomość jest taka, że dziś w nocy po raz pierwszy się przemienię.

Odkryj więcej niesamowitych treści