*Hazel*
Jego wargi znów zdobyły moje, ale tym razem to nie siła ani natarczywość złamały mój opór. To była delikatność, troska, ciepło, z jakim we mnie napierał, jakby chciał tchnąć życie w złamane miejsca, które trzymałam głęboko pogrzebane.
Przez lata budowałam mury ze wstydu i gniewu, przekonana, że gdyby ktokolwiek zobaczył mnie w całości, moje błędy, moje blizny, najbrzydsze fragmenty mojej h
















