– Victor, przestań.
Mój głos nie był głośny, ale był słyszalny. Uczepiłam się jego ramienia, jakby mój uścisk mógł złagodzić wściekłość, która przez niego wibrowała. – Proszę, przestań.
Moje oczy przeniosły się na chaos za nami. Piper leżała zwinięta na podłodze, a druhna używała nawilżanych chusteczek, by zmyć krew z jej wargi. Tata siedział obok niej zgarbiony, mama kucała u jego boku, oglądając
















