Dech w piersiach nie powrócił. Nie po tym mimochodem rzuconym wyznaniu.
Nie po tym, jak to powiedział. Rzucił tymi słowami tak beztrosko, jakby rozsypywał okruchy na stole, ale one uderzyły we mnie niczym trzęsienie ziemi.
*Kochał mnie.*
A przynajmniej tak powiedział. Znowu. Po raz drugi tego dnia. I to właśnie ten fakt zżerał mnie od środka. Bo powiedział to już raz wcześniej i obrócił w żart, u
















