Warczę z aprobatą. Briar zaznacza swój teren, a kiedy chwytam ją za rękę, by ją wyprowadzić, widzę, że Kassia aż kipi z wściekłości. Dobrze. Nie chcę uderzyć kobiety, ale z pewnością nie będę stawał na drodze mojej mate, jeśli postanowi sama wymierzyć sprawiedliwość.
Kiedy docieramy do mojego biura, zamykam i blokuję drzwi, po czym z uśmiechem biorę Briar w ramiona.
— Czyżby moja mate była zazdro
















