Odchrząknęła, mrugając, by odgonić łzy napływające do oczu. — No dobrze. Lepiej pójdę zanieść to Callumowi. — Podniosła herbatę i uśmiechnęła się wdzięcznie do Desmonda.
— Calluma jeszcze nie ma, Aria. — Desmond zmarszczył brwi, a jego jasne czoło przecięła pionowa bruzda.
— Jest już po ósmej, proszę pana. — Spojrzała na zegarek po raz drugi tego ranka, a jej twarz wykrzywił podobny grymas niepoko
















