Pierwszy Rozdział
Październikowe upały w Wiltspoon były nie do zniesienia. Na szczęście poranki i wieczory łagodziła lekka, jesienna bryza.
Serenity Hunt wstała bladym świtem, by przygotować śniadanie dla rodziny swojej siostry – trzech osób. Potem chwyciła akt urodzenia i po cichu wymknęła się z domu.
„Od dziś płacimy po połowie – wszystko: czynsz, kredyt hipoteczny i raty za samochód! Twoja siostra powinna się dołożyć, skoro mieszka u nas. Jasne, płaci dwa tysiące dolarów miesięcznie, ale to niewiele. Praktycznie pasożytuje na nas.”
Serenity podsłuchała tę kłótnię męża i siostry poprzedniego wieczoru.
Musiała wyprowadzić się z domu siostry.
Jednak był tylko jeden sposób, by uspokoić siostrę – wyjść za mąż.
Ponieważ Serenity chciała wziąć ślub w trybie pilnym, nie mając nigdy chłopaka, postanowiła skorzystać z propozycji babci May. Serenity przypadkowo uratowała staruszkę i dowiedziała się, że babcia May usiłuje wydać za mąż swojego wnuka, Zachary’ego Yorka, który miał problemy z osiedleniem się.
Dwadzieścia minut później Serenity zatrzymała się przed Urzędem Stanu Cywilnego.
„Serenity.”
Znajomy głos przywołał jej uwagę, gdy tylko wysiadła z samochodu. To była babcia May.
„Babciu May.”
Gdy Serenity podbiegła, zauważyła wysoką, lecz dystansującą się postać stojącą obok babci May. To musiał być Zachary, jej przyszły mąż.
Z bliska Serenity oniemiała, widząc twarz Zachary’ego.
Według babci May, jej najstarszy wnuk, Zachary, nie miał szczęścia do kobiet, mimo że skończył trzydzieści lat. Nie trzeba dodawać, że babcia May bardzo się martwiła.
Serenity zawsze zakładała, że musi być brzydki.
Przecież słyszała, że Zachary ma dobrze płatną pracę na wysokim stanowisku w dużej korporacji.
Teraz, gdy spotkali się twarzą w twarz, Serenity zdała sobie sprawę, że wszystko źle zrozumiała.
Zachary był przystojny i emanował pewną wyniosłością. Stojąc obok babci May z kwaśną miną, sprawiał wrażenie chłodnego i zdystansowanego, jakby chciał, żeby trzymać się od niego z daleka.
Wzrok Serenity padł na zaparkowany w pobliżu czarny minivan. Po logo wnioskując, był to samochód krajowej produkcji, a nie jakiś wielomilionowy pojazd. Serenity doszła do wniosku, że różnica majątkowa między nią a Zacharym nie była aż tak duża.
Razem ze starą znajomą ze szkoły założyła księgarnię przy wejściu do szkoły w Wiltspoon.
W wolnym czasie Serenity dziergała też drobne ozdoby, które sprzedawała online. Sprzedaż szła całkiem nieźle.
Miesięcznie zarabiała dwadzieścia tysięcy dolarów. W Wiltspoon taka kwota plasowała ją wśród pracowników umysłowych. Dlatego mogła pozwolić sobie na danie siostrze pięciu tysięcy dolarów na koszty utrzymania.
Mąż siostry jednak nie miał pojęcia o jej zarobkach. Serenity poprosiła siostrę, żeby zatrzymała trzy tysiące dolarów i tylko dwa tysiące pokazała mężowi.
„Serenity, to mój najstarszy wnuk, Zachary. Ma trzydzieści lat i nie może znaleźć sobie partnerki. Chociaż nie jest zbyt ciepły, jest uważny i troskliwy. Uratowałaś mi życie, a znamy się od trzech miesięcy. Uwierz mi, nie polecę ci złego człowieka.”
Po wysłuchaniu opisu babci, Zachary spojrzał na Serenity ukradkiem, lodowato i przenikliwie, nie mówiąc ani słowa.
Być może przywykł już do jej narzekań.
Serenity wiedziała, że babcia May ma trzech synów, a każdy z nich miał trzech wnuków, dając jej w sumie dziewięciu wnuków. Ponieważ wnuczki brakowało w życiu babci May, szukała tej więzi właśnie z Serenity.
Chociaż rumieniła się na twarzy, Serenity otwarcie wyciągnęła prawą rękę do Zachary’ego i przedstawiła się z uśmiechem: „Dzień dobry, panie York. Jestem Serenity Hunt.”
Przenikliwe spojrzenie Zachary’ego przeskanowało Serenity od stóp do głów i z powrotem. Gdy babcia odchrząknęła, wyciągnął prawą rękę do uścisku, choć jego głos brzmiał lodowato. „Zachary.”
Po uścisku dłoni Zachary uniósł lewą rękę, by spojrzeć na godzinę, zanim poinformował Serenity: „Jestem zajęty. Załatwmy to szybko i sprawnie.”
Serenity przytaknęła.
Babcia May wtrąciła się: „Idźcie do środka, załatwcie papiery. Poczekam na was tutaj.”
„Babciu, wsiadaj do samochodu. Jest gorąco.”
Zachary powiedział, pomagając babci usiąść w aucie.
Dzięki jego zachowaniu Serenity mogła zgodzić się ze stwierdzeniem babci May, że Zachary może być nieokrzesany, ale ma dobre serce.
Chociaż byli obcy, babcia May wspomniała, że po ślubie Serenity może wyprowadzić się z domu siostry do w pełni opłaconego mieszkania należącego do Zachary'ego. To mogłoby uspokoić jej siostrę, że Serenity jest w dobrych rękach i zakończyć kłótnie w mieszkaniu z jej powodu.
To miał być tylko ślub z rozsądku.
Wkrótce Zachary wrócił do Serenity i powiedział: „Chodźmy.”
„Jasne.” Serenity cicho poszła za nim do Urzędu Stanu Cywilnego.
W urzędzie Zachary zwrócił się do Serenity: „Pani Hunt, może pani jeszcze zmienić zdanie, jeśli nie chce pani przechodzić przez to. Nie ma znaczenia, co mówi moja babcia. Małżeństwo to ogromne zobowiązanie, którego nie należy brać na lekko.”
Miał nadzieję, że Serenity zmieni zdanie, ponieważ on sam nie miał zamiaru żenić się z kobietą, którą właśnie poznał.






