— Callum, jesteś w domu? Czy jest ktoś z tobą? — Podeszła do szafy, przytrzymując telefon ramieniem przy policzku i wciągając grubą zimową kurtkę.
— Nie potrzebuję cię, Aria. Wszyscy odchodzą. Ty odeszłaś. Zostawiłaś mnie.
Zignorowała jego słowa, spiesząc do salonu. — Już jadę, Callum. Proszę, nie… nie rób nic głupiego. Odstaw alkohol. Zaraz tam będę.
— Nie przyjeżdżaj tu, kurwa, Aria.
Westchnęła
















