AELIANA
Rykard-V nie wyglądał na zmieszanego, gdy oboje odwróciliśmy się i zobaczyliśmy tatę stojącego na najwyższym stopniu schodów. Jego lodowate spojrzenie było wbite w Rykarda-V.
Naprawdę zaczynało mnie to irytować, zwłaszcza że on sam był niezłym kobieciarzem za młodu. Posłałam mu ostrzegawcze spojrzenie.
– Hej, wuju Varicu – rzucił Rykard-V z cieniem uśmiechu na ustach.
Tata po prostu zmierz
















