VOKTOR
Stałem na balkonie w centralnej części rezydencji, dwa piętra wyżej, patrząc z satysfakcją na oświetlone ogrody.
— Całkiem tu dziś olśniewająco, prawda? To właściwie nie ma sensu, skoro jesteśmy wilkami — odezwała się stojąca obok mnie Karys.
Nie odpowiedziałem. Wiedziałem, do czego zmierza i nie myliła się. Poprosiłem o takie oświetlenie ze względu na Aelianę.
— Zmiana jest dobra — odp
















