logo

beletrystyka

Zamiana dusz

Zamiana dusz

Autor: iiiiiiris

Chapter 3
Autor: iiiiiiris
8 kwi 2025
Pan Bradshaw po prostu na mnie spojrzał, zanim zwrócił się do Belli. – Mówiłem ci już, trzymaj się z dala od takich osób jak ona – powiedział chłodno. Następnie odwrócił się do mnie. – Przewróciłaś biurko. Zawsze sprawiasz kłopoty, prawda? Oczywiście, pochodząc z takiej rodziny jak twoja, nie powinienem oczekiwać niczego lepszego. Wstałam na nogi, zalana niedowierzaniem. Nie spodziewałam się, że będzie stał z boku i nic nie powie, tylko po to, by mnie potem wyśmiewać. Madeline już o nim wspominała. Kiedy rozmawiałam z nim o niej, mówił życzliwie, przyznając, że przechodzi buntowniczy okres i obiecując, że będzie na nią uważał. Ale teraz, rozważając jego słowa, zdałam sobie sprawę, że zawsze mówił tylko o wadach Madeline. A ja głupio mu uwierzyłam. Nie mogąc się powstrzymać, próbowałam się bronić. – One zaczęły! Wylały to na mnie, i… Pan Bradshaw ostro mi przerwał. – Przestań się tłumaczyć. Jeśli nie jesteś problemem, to dlaczego zawsze cię dręczą? A teraz się ze mną kłócisz? Masz tupet, prawda? Zamilkłam, nie mogąc znaleźć odpowiedzi. W głębi duszy nawet obwiniałam Madeline. Nie radziła sobie z życiem towarzyskim, a co dopiero z obroną w szkole. Niechętnie ruszyłam w stronę drzwi, a za mną ciągnął się głos pana Bradshawa. – Więc klaso, unikajcie rozmów z dziewczynami z niewyrafinowanych rodzin, takich jak jej. Tacy ludzie mają małe umysły… W jego słowach kapała pogarda dla mojej rodziny. Szczerze mówiąc, nasza sytuacja w domu nie była aż tak zła. Mój mąż zmarł kilka lat temu i nie miałam innego wyjścia, jak zostawić dwójkę dzieci z babcią, podczas gdy ja wychodziłam do pracy. Czystym fartem zdobyłam fundusze na start-up i prowadziłam własną firmę. Choć nie mogłam się równać z bogactwem ultra-uprzywilejowanych, wciąż byłam zamożna. Pracując samotnie przez tak długi czas, spotkałam się z niesprawiedliwym traktowaniem z wielu źródeł i musiałam przełknąć dumę i przebrnąć przez trudności. Niestety, ludzie, których spotykałam na swojej drodze, byli tymi, których nie mogłam sobie pozwolić urazić. Kiedy wracałam do domu, chciałam tylko, żeby moje dzieci rozumiały moje zmagania. Ale nigdy nie wyobrażałam sobie, że Madeline będzie wyśmiewana w szkole z powodu naszego pochodzenia. Czułam się zagubiona. To był chłodny zimowy dzień i mimo że miałam na sobie kurtkę puchową, wciąż czułam zimno. Na dodatek byłam przemoczona. Sala lekcyjna Madeline znajdowała się na tarasie, gdzie nieustannie wiał wiatr. Stałam tam, drżąc. Kolana i miejsca intymne piekły mnie z bólu. Tego ranka mieliśmy cztery lekcje i żaden nauczyciel nie wydawał się zainteresowany zaproszeniem mnie do środka. Znosiłam zimno przez cały poranek i w porze lunchu pomyślałam, że w końcu dostanę przerwę. Grzebałam w poszukiwaniu karty posiłków Madeline. Jeśli chodzi o niezbędne rzeczy dla moich dzieci, zawsze nie chciałam się powstrzymywać, więc karta była naładowana pieniędzmi. Jednak gdy tylko weszłam do kafeterii, ktoś wyrwał mi kartę prosto z ręki. – No proszę, popatrzcie, kto tu przyszedł – mała dojarka – zadrwił jakiś głos. Instynktownie sięgnęłam po kartę, ale moje ciało trzęsło się niekontrolowanie, jakby moje działania były podyktowane jakąś pierwotną reakcją na traumę. Przypomniałam sobie, jak byłam otoczona i dręczona wcześniej tego dnia, i nagle stłumiony został impuls, by odebrać kartę. Pozwoliłam im wziąć kartę i przesunąć ją za kilka drogich posiłków. Kiedyś krytykowałam Madeline za zjadanie zbyt dużo, zarzucając jej, że nie docenia mojej ciężkiej pracy. Teraz zdałam sobie sprawę, że nigdy nie miała okazji cieszyć się dobrym jedzeniem. Ogarnął mnie ciężki smutek.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 9

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Chapter 3 – Zamiana dusz | Czytaj powieści online na beletrystyka