Słowa Kassii były tak naglące, że Vaughan nie zdążył się zastanowić, ale był pewien, że usłyszał, jak wspomina o jego synu. Natychmiast odłożył sztućce, a jego spojrzenie padło na Siennę. Była spokojna. "Możesz iść" - wymówiła, nie patrząc nawet na niego.
Kassia dała Vaughanowi szansę na zobaczenie chłopca, którego używała do dręczenia go przez te dwa lata. Miała nadzieję, że prawda wyjdzie na jaw
















