Chłopak Arii rzucił ją dla ukochanej damy z wyższych sfer, Delilah. Wyśmiał ją za to, że jest biedna i nazwał nudną dewotką – typem, którego żaden mężczyzna by nie chciał. Ze złamanym sercem, bez pracy i tonąca w długach ojca oraz rachunkach za leczenie babci, życie Arii z dnia na dzień legło w gruzach. Ale jaka zemsta jest lepsza niż pojawienie się z kimś jeszcze potężniejszym? Kiedy Aria wróciła do życia Jace'a, trzymając pod rękę brata Delilah – prawdziwego szefa, Graysona Harta – wiedziała bez cienia wątpliwości: tym razem wygrała.

Pierwszy Rozdział

Perspektywa Arii Stałam przed kaplicą. Różowe róże i białe lilie zdobiły każdy kąt. Moje ulubione kwiaty. Goście zajęli już miejsca. Wkrótce na końcu czerwonego dywanu stanie mężczyzna, którego kiedyś kochałam, czekając na swoją pannę młodą. Wszystko było idealne. Z tym wyjątkiem, że to nie ja byłam panną młodą. – Naprawdę muszę dziś zobaczyć Jace'a. Błagałam ochroniarza blokującego drzwi. Zużyta walizka i dwa pudła stały u moich stóp. Cały mój dobytek. – Nie, nie musisz. Wynoś się stąd – powiedział lodowato ochroniarz. Widziałam obrzydzenie w jego oczach. Tak, rozumiem. Nikt nie współczuje szalonej byłej, która pojawia się na ślubie. Ale miałam powód, by tu być. – Jeśli nie pozwolisz mi się z nim zobaczyć, będę tu stać, a wszyscy goście mnie zobaczą – zagroziłam pod nosem. Jace by tego nie chciał. Zwłaszcza dzisiaj. Bo dzisiaj żenił się z Delilah Hart. To siostra Alfy Graysona Harta z Watahy Redstone. Ulubienica wyższych sfer w stu procentach. Wszyscy faceci na świecie wiedzieli, że ślub z Delilah całkowicie odmieni ich życie, Jace również. Podjął więc łatwą decyzję – ożenić się z damą, która mogła zmienić go z nikogo z małego miasteczka w złotego chłopca. I rzucić dziewczynę, która trwała przy nim przez ostatnie 4 lata, gdy nie miał nic. Nie chciał, by ktokolwiek z gości mnie tu widział. Ponieważ reprezentowałam jego spłukaną, żenującą przeszłość. Nie chciał mnie w pobliżu swojego błyszczącego, nowego świata. Łzy napłynęły mi do oczu na tę myśl. Jakby nóż przekręcał się w mojej piersi. – Wpuść mnie albo zacznę krzyczeć – wykrztusiłam. Ochroniarz zmarszczył brwi. – Czekaj tu. W końcu do kogoś zadzwonił. Kilka minut później machnął ręką, zapraszając mnie do środka. Otarłam oczy i z trudem weszłam do holu z walizką i pudłami. Natychmiast poczułam, że tu nie pasuję. Wszystko tutaj ociekało bogactwem. Drogie perfumy. Wymanicurowane paznokcie. Ani jeden włos nie odstawał. To było wszystko, co można sobie wyobrazić o klasie wyższej, a nawet więcej. A ja? Miałam na sobie workowaty T-shirt i dżinsy. Moje trampki miały dziury. – Boże, bezdomna. Śmierdzi – mruknęła jakaś kobieta, gdy przechodziłam obok. Nie, to niemożliwe. Brałam prysznic dziś rano. Moje włosy wciąż pachniały truskawkami i kokosem. Ale bieda najwyraźniej miała swój zapach. – Pan Carter jest w środku. – Strażnik zaprowadził mnie do zamkniętych drzwi i ostrzegł: – Streszczaj się. – Dziękuję. Pokój w środku wyglądał jak wyjęty z filmu. Marmurowe podłogi. Biały dywan. Żyrandol, który prawdopodobnie kosztował więcej niż moje mieszkanie. I tam był on. Mężczyzna, którego kochałam. Poprawiał muchę przed lustrem. Jace wciąż był łamiąco przystojny. Nic dziwnego, że Delilah się w nim zakochała. Kiedy odwrócił się i utkwił we mnie swoje wspaniałe niebieskie oczy, wciąż czułam, jak serce mi przyspiesza. – Hej, Jace – powiedziałam cicho. I natychmiast zachciałam uderzyć samą siebie. Hej, Jace?! To wszystko, na co było mnie stać? Jego twarz była lodowata. – Nie powinnaś przychodzić, Ario – powiedział, marszcząc brwi. – Twoja zniszczona walizka, podarte dżinsy, twoje vansy. Nic z tego tutaj nie pasuje. Cóż, jeśli chciałeś być brutalny i złośliwy, to właśnie tak się to robi. – Nie uważasz, że zasługuję na wyjaśnienia? Rzuciłeś mnie przez pieprzonego maila! – warknęłam. Wzruszył ramionami. – Rozejrzyj się wokół. Najbogatsi ludzie na świecie przybyli dziś dla mnie. Ten garnitur, który mam na sobie, kosztuje więcej, niż zarobisz przez całe swoje życie. Jakich jeszcze wyjaśnień chcesz? Wow. Zawsze wiedziałam, że jest zimnym, wyrachowanym draniem. Po prostu nie zdawałam sobie sprawy, jak głęboko to w nim siedzi. – Może uganianie się za siostrą Alfy doprowadziło cię tu szybciej. Ale wiesz co? Kiedy ona dowie się, jak płytki i zimny jesteś, stracisz wszystko. Gniew przemknął przez jego twarz. – Wiem, jak kogoś kochać! Po prostu nie będę marnował tego na dziewczynę z małego miasteczka, taką jak ty – powiedział lodowato. – Skończyliśmy? – Nie. Wzięłam głęboki oddech i przeszłam do prawdziwego powodu, dla którego przyszłam. – Żenisz się z bogatą dziewczyną. Świetnie. Ale dlaczego musiałeś mnie zwolnić? Tak. Pracowałam dla tego palanta. Od stażystki do pełnego etatu w Apex Corp, on był moim przełożonym. Nasz biurowy romans był tajemnicą. A zaledwie kilka dni temu dowiedziałam się, że żeni się z siostrą prezesa Apex. I dzięki niemu straciłam pracę. – Prawda, twoja praca. – Palant wzruszył ramionami. – Dostałaś tę pracę tylko dzięki mnie. Teraz, gdy mnie nie ma, może w końcu zobaczyli, jak niekompetentna i głupia jesteś. Jakiś problem? Czy on sobie, kurwa, żartował?! – Ukończyłam studia jako najlepsza na roku. Przeszłam przez 7 rund rozmów kwalifikacyjnych. Moje wyniki przekraczały każdy kwartalny cel. Zapracowałam na tę posadę! – warknęłam. – Daj spokój, Ario. Naprawdę zamierzasz być tak naiwna? Padszedł bliżej z uśmieszkiem. – Przeszłaś rozmowy, bo tak powiedziałem. Twoja sprzedaż? Skontaktowałem się z tymi klientami za ciebie. Beze mnie byłabyś niczym więcej niż ładną buzią. Chwycił mnie za podbródek i obrzucił obrzydliwym spojrzeniem. Odepchnęłam jego rękę. – Oddaj mi moją pracę – syknęłam, a mój głos lekko drżał. – Długi taty. Rachunki medyczne babci... Potrzebuję pieniędzy. Ty ze wszystkich ludzi powinieneś wiedzieć, jak to jest być biednym. Nie. Zmuszaj. Mnie. Do. Błagania. Rzucałam swoją dumę pod jego nogi. Ale on tylko się zaśmiał. – Cóż, a może zaproponuję ci układ? – powiedział, jakby czekał na ten moment. Odgarnął mi włosy do tyłu, palcami sunąc w dół do mojego obojczyka. Zadrżałam z obrzydzenia. – Ty i ja. Nigdy się nie pieprzyliśmy. Tak kurczowo trzymałaś się tej żałosnej zasady "bez seksu przed ślubem". Może czas dorosnąć. Pozwól mi się przelecieć raz, a wypiszę ci bardzo hojny czek. Jak to brzmi? Otworzyłam szeroko oczy w szoku. A potem go spoliczkowałam. MOCNO. – KURWA MAĆ... Co ty, do cholery, wyprawiasz?! Za pieprzone 10 minut biorę ślub na oczach wszystkich! – zaryczał, zasłaniając opuchniętą twarz. – Pieprz się, Jace! – wrzasnęłam. – Jesteś bezkręgowym, pasożytniczym tchórzem! I hej – gratuluję ślubu. Mam nadzieję, że twój interes będzie dziś miękki jak pieprzone spaghetti! Potem wybiegłam, ciągnąc za sobą walizkę i pudła, ignorując jego wściekłe przekleństwa za moimi plecami. Gorące łzy płynęły mi po twarzy, gdy pędziłam przez korytarz. Boże, gorzej być nie mogło. Byłam gotowa porzucić całą moją godność i błagać o życie. Ponieważ potrzebowałam pracy i pieniędzy. Ale i tak pozwoliłam mu się sprowokować. Co mam teraz zrobić? Moja pensja ledwo pokrywała czynsz, długi ojca i rachunki babci. Teraz, gdy straciłam pracę, właściciel już mnie wyrzucił. Prawdopodobnie będę musiała spać dziś w parku. Więc czy mam wrócić i pozwolić temu palantowi wygrać? Pozwolić mu mnie upokorzyć... Nie. Wolałabym umrzeć... – Hej, patrz, gdzie leziesz! – krzyknął ktoś. Za późno. Wpadłam prosto na mężczyznę przede mną. Był wysoki. Tak wysoki, że czułam się, jakbym weszła w ceglany mur. Jego diamentowa spinka do mankietu była ostra jak ostrze. Kiedy się zderzyliśmy, przecięła czysto mój cienki T-shirt z głośnym trzaskiem. W jednej sekundzie przód mojej koszulki został rozerwany, odsłaniając mój biały koronkowy stanik. – Ah! – westchnęłam i spojrzałam w górę. To był najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego kiedykolwiek widziałam. Jego twarz była jak posąg wyrzeźbiony przez mistrza. A jego wyraz twarzy był tak zimny i odległy. Kiedy spojrzał na mnie z góry, przysięgam, że byłam bliska utonięcia w tych jego burzowych, szarych oczach. Nagle rozpoznałam, kim on jest. To był Alfa Watahy Redstone. Prezes Apex Corporation. Szwagier Jace'a. TEN legendarny. Grayson Hart. – Aria Collins? Jego głos był seksowny i aksamitny. Opuścił głowę, a jego oczy spadły na odsłoniętą część mojego stanika. Może to była tylko moja wyobraźnia, ale kolor jego oczu wydawał się ciemnieć, gdy się wpatrywał. Gdziekolwiek padał jego wzrok, moja skóra zaczynała płonąć. Ale zaraz. Skąd znał moje imię?

Odkryj więcej niesamowitych treści