Przysięga posiadania miliardera

Przysięga posiadania miliardera

Autor: Mad Max

Rozdział czwarty
Autor: Mad Max
13 cze 2026
Lily wpatrywała się z szeroko otwartymi oczami w mężczyznę górującego nad nią. Co on, do diabła, tutaj robił? Spośród wszystkich rzeczy, jakie zaplanowała sobie na dzisiaj, otwieranie drzwi Asherowi Allardowi nie było jedną z nich. Czy przyszedł osobiście dostarczyć papiery rozwodowe? Jej uścisk na klamce zacisnął się w momencie, gdy ta myśl przemknęła jej przez głowę. Wiedziała, że on z niecierpliwością czekał, by się jej pozbyć, a teraz, gdy Charlotte znów pojawiła się w grze, wręczenie jej papierów rozwodowych musiało wprawić go w taką ekstazę, że postanowił zrobić to osobiście. Wzięła głęboki oddech i przygotowała się na to. — Co tutaj robisz? — zapytała, napotykając jego spojrzenie. Oczy Ashera Allarda wbiły się w jej oczy przez chwilę i dostrzegł w nich płonącą pewność siebie. Nie mógł przestać się zastanawiać, co takiego zrobił, że odważyła się posłać mu papiery rozwodowe i patrzeć na niego tak twardym wzrokiem. Jej spojrzenie zawsze było wobec niego miękkie i łagodne, ale dzisiaj... Oderwał wzrok od jej oczu i zerknął przez jej ramię, próbując lepiej przyjrzeć się wnętrzu mieszkania, ale ona natychmiast się przesunęła, blokując mu widok. Kiedy zdobył jej lokalizację, wyobrażał sobie, że pewnie zatrzymała się w jakimś hotelu w okolicy, ale był zaskoczony, gdy dowiedział się, że wynajęła apartament. Część niego zastanawiała się, czy nie znalazła sobie innego mężczyzny; to nie miało sensu, żeby tak szybko się wyprowadziła i tak błyskawicznie znalazła mieszkanie w Nowym Jorku. Ale znał Lily lepiej, a przynajmniej tak mu się wydawało, więc inny mężczyzna był jedynym logicznym wyjaśnieniem dla podartych papierów rozwodowych leżących w jego pokoju. Ponownie spróbował zajrzeć do środka, by nasycić swoje przekonanie, że nie ma tam nikogo innego, ale Lily zdecydowanie zagrodziła mu drogę, co sprawiło, że krew w nim zawrzała. Pomyślał o milionie sposobów na zabicie każdego faceta, którego mogłaby tam ukrywać. — Panie Allard, co pan tutaj robi? — jej głos przywrócił go do rzeczywistości, a on spojrzał na nią z obiema uniesionymi brwiami. — „Panie Allard”? — zapytał. — To nowość. Lily przełknęła gulę w gardle i gapiła się na niego, niewzruszona jego uwagą. — Zapytałam, co tu robisz, i wciąż czekam na odpowiedź. Asher Allard patrzył na nią przez chwilę, po czym potarł nos i wziął głęboki oddech, a na jego ustach błąkał się lekki uśmiech. — Przyszedłem zabrać żonę do domu. Oczy Lily rozszerzyły się ze zdziwienia i zaczęła gwałtownie mrugać, próbując przetworzyć to, co właśnie usłyszała. Nie przyszedł, by rzucić jej papierami rozwodowymi w twarz, ale by zabrać ją... do domu? Potrząsnęła głową. — Przepraszam, ale nie rozumiem. Przyszedłeś zabrać żonę do domu? — Skinął głową, a ona rozejrzała się wokoło. — W takim razie przykro mi, ale nie mam tutaj pana żony — powiedziała z najbardziej kamienną twarzą, na jaką było ją stać, a Asher Allard głośno wypuścił powietrze. — Nie igraj ze mną, Lily. Wracamy do domu. — Wyciągnął rękę, by ją złapać, ale ona odsunęła się gwałtownie. — Nigdzie z tobą nie idę, Allard. To jest teraz mój dom. — Czy ty sobie ze mnie drwisz, Lily? Jesteśmy małżeństwem, nie możesz po prostu... — — Czy nie dostałeś papierów rozwodowych? — przerwała mu, a on zamarł. — Jestem pewna, że zostały dostarczone dziś rano. — Dostałem — powiedział Asher Allard, a jego głos obniżył się o kilka oktaw. — Nie zamierzam ich podpisywać. — Lily otworzyła usta z niedowierzania, a jej serce zaczęło walić jak szalone. — Dl-dlaczego? — zapytała zmieszana. — Dlaczego? Dlaczego nie chcesz ich podpisać?! Przecież zawsze tego chciałeś, prawda? — Jej pełne nadziei oczy wbiły się w jego skonsternowane spojrzenie. Asher Allard nie mógł wyjść z podziwu, skąd u niej wziął się taki pomysł. — Nie rozwiodę się z tobą, Lily. To ostateczne. Wracasz ze mną do domu. — Nie, nie wracam. — Nie utrudniaj nam tego. Wracasz do domu, koniec dyskusji. — Nie wracam, Allard. Chcę rozwodu. Natychmiast pokręcił głową. — To nie wchodzi w grę. Podpisałaś kontrakt, kochanie. Czy muszę ci o tym przypominać? — Zrobił krok w jej stronę, a ona natychmiast się cofnęła. — Jesteś mądra, Lily... Wiesz, co jest zapisane w kontrakcie, wiesz, co stanie się z tobą i twoją rodzinką, jeśli go zerwiesz, prawda? Więc przestań walczyć i po prostu wracaj do domu. Lily zacisnęła szczękę i pokręciła głową. — Nie ruszam się stąd i doskonale zdaję sobie sprawę z warunków kontraktu, panie Allard. Jeśli dobrze pamiętam, a wiem, że tak jest... wszystko powinno być w porządku, dopóki ja lub moja siostra jesteśmy przy tobie, a z tego, co wiem, jesteś teraz z Charlotte. To unieważnia wszelkie groźby, jakie wysuwasz. — I tu się mylisz, Lily. Kontrakt mówi, że mam być żonaty z jedną z sióstr, a o ile mi wiadomo... to twoje imię i twój podpis widnieją na naszym akcie ślubu, Lily, a nie twojej siostry. Twoja argumentacja jest bezpodstawna. Lily poczuła, jak na te słowa ulatują z niej siły, i oparła się ciężarem ciała o drzwi. Dlaczego on tak bardzo walczy o to, by sprowadzić ją z powrotem? Dla bezpieczeństwa kontraktu? Dla własnego ego? Dlaczego nie może po prostu zostawić jej w spokoju?! Charlotte, której tak pragnął, wróciła w jego ramiona, więc o co chodzi?! — Kontrakt ma trwać sześć lat, jesteśmy małżeństwem od pięciu. Nie możesz po prostu odpuścić tego ostatniego roku? Ja... — Głos uwiązł jej w gardle. Serce Allarda ścisnęło się niemal boleśnie na widok łez napływających jej do oczu, więc natychmiast odwrócił wzrok. Mogła sobie płakać, ile chce, to niczego nie zmieniało. — Masz czas do wpół do ósmej, żeby wrócić do domu, Lily, albo zerwę kontrakt z twoim ojcem. Zapomniałaś? Jesteś pionkiem w udanej transakcji biznesowej... Jeśli zdecydujesz się odejść przed terminem, kontrakt również musi zostać rozwiązany. — Odwrócił się i napotkał jej spojrzenie. — Jeśli chcesz odejść, nie ma problemu... podpiszę papiery rozwodowe, ale jednocześnie unieważnię umowę z twoim ojcem. Wybór należy do ciebie. — Ty... nie mówisz tego poważnie — szepnęła Lily i sama nie wiedziała, czy mówi to do siebie, czy do mężczyzny przed nią, którego przestała już rozpoznawać. Asher Allard był okropnym mężem, ale przynajmniej wydawał się przyzwoitym człowiekiem... Jego słowa sprzed chwili zniszczyły jednak resztki człowieczeństwa, jakie w nim widziała, a jej uczucia, które niegdyś były niezmierzone, zostały sprowadzone do kropli wody w oceanie. Wiedział, jakie ma relacje z ojcem, wiedział, co rozwiązanie kontraktu zrobi jej, jej ojcu i całej jej rodzinie, a mimo to używał tego, by zatrzymać ją przy sobie, choć jasno dawał do zrozumienia, że jej nie chce? Czy to wszystko było dla niego tylko grą ego? Sposobem na pokazanie swojej dominacji? Kiedy te myśli przelatywały jej przez głowę, jej paznokcie wbijały się w dłonie. W końcu otarła łzy, które spłynęły jej po policzkach. — Kiedy ten rok minie, będę mogła odejść, tak? Asher Allard spojrzał na nią zaskoczony, po czym powoli skinął głową. Gdy minie umówione sześć lat, nie będzie miał już powodu, by ją zatrzymywać. Lily zacisnęła usta i skinęła głową. Rok... Przetrwa rok, będzie go tolerować przez ten czas, a przy okazji... sprawi, że pożałuje dzisiejszego szantażu i zapłaci za te pięć lat, które z nim spędziła. — Przewiozę dziś swoje rzeczy z powrotem — powiedziała w końcu, a Asher Allard uniósł brew. Wiedział, że karta, którą zagrał, zadziała, a mimo to nie potrafił opanować poczucia triumfu pulsującego w żyłach, pod którym kryła się odrobina radości. Był wściekły, że pomyślała, iż może po prostu zerwać ich umowę, ale część niego niezaprzeczalnie bała się, że ona naprawdę odeszła. Przesunął wzrokiem po jej twarzy i krótko skinął głową. Zanim ten rok minie, znajdzie sposób, by zatrzymać ją na dłużej. Stała się teraz częścią jego życia i nie zamierzał jej tak szybko wypuścić; znajdzie sposób, by została z nim tak długo, jak on będzie tego chciał, bez względu na wszystko.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział czwarty – Przysięga posiadania miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka