Jenny Walter wyszła z gmachu sądu z wyrokiem rozwodowym w dłoni.
Warren Duncan, jej kamerdyner, wyglądał na nieco zmieszanego, gdy powiedział: "To dla pani od starszego pana Fausta, panienko Jenny".
Następnie podał jej kartę bankową. Choć nie wyjaśnił, do czego ma służyć, Jenny doskonale to rozumiała.
Była nieco zaskoczona. Po chwili odpowiedziała: "Nie ma takiej potrzeby. Proszę mu w moim imieniu podziękować. Jestem wdzięczna za jego opiekę przez ostatnie dwa lata".
Z tymi słowami ruszyła w stronę ulicy i wsiadła do czarnego maybacha, który czekał na nią już od jakiegoś czasu. Poczuła lekką frustrację na widok osób znajdujących się w samochodzie.
"To tylko rozwód. Dlaczego wszyscy jesteście tacy zdenerwowani?"
"Naprawdę się rozwiodłaś?" zapytał Zack Chandler, siedzący za kierownicą. Odwrócił się, posyłając jej sceptyczne spojrzenie.
Kiwając głową, Jenny zachichotała: "Spójrzcie na mój wyrok rozwodowy. Wciąż jest ciepły z drukarki".
Wyjęła dokument z torebki i pomachała nim przed nimi.
"Cudownie!" powiedział Zack, wybuchając głośnym śmiechem. "Powinnaś była wziąć rozwód wieki temu. Właściwie w ogóle nie powinnaś za niego wychodzić!"
Jenny spojrzała na niego, po czym wtrąciła: "Możesz skupić się na drodze? Nie chcę umrzeć zaraz po tym, jak umarło moje małżeństwo. Poza tym rozwód nie jest raczej dobrą rzeczą. Dlaczego tak się cieszysz?"
Czy małżeństwo nie było czymś świętym? Jenny zastanawiała się, dlaczego jej bracia tak bardzo pragnęli jej rozwodu.
"Oczywiście, że się cieszę" – powiedział, spoglądając na ich najstarszego brata, który milczał, odkąd Jenny wsiadła do samochodu. "Nie tylko ja się cieszę. Gilbert też jest szczęśliwy".
Gdy Jenny spojrzała na niego, Gilbert Hawthorn nie zaprzeczył słowom Zacka. Natychmiast skinął głową, mówiąc: "Zack ma rację. To małżeństwo w ogóle nie powinno było mieć miejsca".
"Takie było ostatnie życzenie dziadka" – odpowiedziała z bezradnym westchnieniem. "Wiecie, że nie mogłam postąpić wbrew jego woli".
Na wzmiankę o dziadku przez chwilę milczeli.
Zack przerwał ciszę, narzekając: "Nie wiem, o czym myślał dziadek. Dlaczego kazał ci wyjść za tego drania Aleca? Przez całe dwa lata małżeństwa traktował cię jak powietrze!"
Gdyby Jenny go nie powstrzymywała, Zack już dawno dałby Alecowi Faustowi nauczkę.
W przeciwieństwie do wybuchu gniewu Zacka, Jenny była znacznie spokojniejsza.
"Nie jest tak źle. Przez ostatnie dwa lata szanowaliśmy swoją przestrzeń i granice. Odkąd wzięliśmy ślub, ani razu nie odwiedził posiadłości Faustów. Założę się, że nawet nie wie, jak wyglądam".
Po dwóch latach małżeństwa powinni być dla siebie najbliższymi osobami. Jednak z jakiegoś absurdalnego powodu nigdy się nie spotkali.
Nikt inny nie byłby w stanie zaakceptować takiego małżeństwa, ale Jenny pogodziła się ze swoją sytuacją. Od samego początku niechętnie podchodziła do ślubu z Alekiem, lecz musiała spełnić ostatnie życzenie dziadka. Tymczasem Alec z pewnością został do tego zmuszony przez starszego pana Fausta; dlatego żadne z nich nie byłoby szczęśliwe.
"Gdybym wiedział, że to taki palant, nie pozwoliłbym ci za niego wyjść" – powiedział Zack z wyraźną urazą do Aleca.
"Gdyby dziadek naprawdę chciał, żebyś wzięła ślub, mógłby poprosić cię, żebyś wyszła za mnie!" zasugerował z uśmiechem. Następnie dodał: "Albo mogłaś wyjść za Gilberta. Obaj jesteśmy lepszymi kandydatami niż ten drań Alec".
Jenny oniemiała. Nie miała pojęcia, co działo się w jego głowie.
"Możesz przestać żartować? Nikt nie wychodzi za własne rodzeństwo".
Niezrażony Zack odparował: "Nie jesteśmy spokrewnieni. Nie ma powodu, dla którego nie moglibyśmy się pobrać".
Jenny przewróciła oczami. Chociaż jej starsi bracia zostali adoptowani przez dziadka, wszyscy dorastali razem. Dlatego niezależnie od biologicznego pokrewieństwa uważała ich za swoich prawdziwych braci.
"Przestań, Zack. Zawsze będziecie moimi braćmi".
Zack sobie żartował, więc Jenny nie brała jego słów na poważnie. Żadne z nich nie zauważyło jednak, że Gilbert siedzący na tylnym siedzeniu pogrążył się w całkowitym milczeniu.
Gdy Zack poprosił Jenny, by za niego wyszła, wzrok Gilberta natychmiast powędrował w jej stronę. Jednak po usłyszeniu jej odpowiedzi napięcie w jego oczach zgasło i powróciło do normy. Bardzo dobrze dusił w sobie emocje. Mimo że przebywali ze sobą od tak wielu lat, ani Zack, ani Jenny nie zauważyli w nim niczego niezwykłego.
"Porozmawiajmy o czymś innym. To wspaniale, że wreszcie dostałaś rozwód. Masz jakieś plany na przyszłość?" zapytał Gilbert. Jego głos miał w sobie magnetyczny spokój. Jak zimowe słońce, przynosił słuchaczom ciepło i ukojenie. "Ze względu na małżeństwo postanowiłaś przejść na emeryturę i zniknęłaś na dwa lata. Wszyscy spoza naszej rodziny wariują, próbując cię znaleźć".
Jenny westchnęła, czując lekką nostalgię za dawnymi czasami. "Zbyt długo mnie nie było. Zastanawiam się, czy nadal pamiętają mnie jako doktor Walter".
"Oczywiście, że tak!"
Gilbert spojrzał na nią, a w jego oczach błysnęły emocje, gdy rzekł: "Jesteś jednym z najsłynniejszych neurochirurgów na świecie. Bez względu na to, jak długo cię nie ma, nikt o tobie nie zapomni".
"Naprawdę?" zapytała Jenny z uśmiechem. Jej oczy zalśniły zapałem, gdy powiedziała: "W takim razie uczcijmy mój powrót jako chirurga".