Christopher Lancaster wkroczył do rezydencji Larkinów z leniwym uśmiechem na twarzy, będącym formą powitania dla pokojówek, które piszczały i uśmiechały się do niego, gdy je mijał.
– Panie Christopherze Lancasterze – powitał go główny kamerdyner, a Christopher Lancaster drgnął.
– Przestań tak wyrastać spod ziemi, James. To przerażające.
– To pan Brown, panie Christopherze. Mówię to panu od ponad t
















