Przysięga posiadania miliardera

Przysięga posiadania miliardera

Autor: Mad Max

Rozdział trzeci
Autor: Mad Max
13 cze 2026
Asher Allard z ogromnym oburzeniem patrzył na słońce wznoszące się wysoko na niebie. Pod jego oczami pojawiły się cienie z powodu braku snu tej nocy. Czuwał przez całą noc, nadsłuchując jakiegokolwiek znaku powrotu Lily, ale nie usłyszał nic. Gdy wybiła północ, wiedział, że tej nocy nie wróci, ale część niego wierzyła, że zjawi się rano jako pierwsza rzecz. Zatrudnienie pomocy domowej było ściśle powiązane z jej nieobecnością lub obecnością, a on znał ją na tyle dobrze, by wiedzieć, że poświęciłaby samą siebie dla innych, a jednak... Nie było jej jeszcze o wpół do jedenastej. Przeniósł wzrok na budzik przy łóżku i mocno zacisnął pięści, by powstrzymać się od roztrzaskania go o ścianę. To nie tylko czas go irytował, ale ten cholerny zegarek. Jeszcze dwie noce temu na jego biurku stał klasyczny zegar vintage, teraz został zastąpiony nudnym, czarnym zegarem... tym samym, który miał przed ślubem z Lily, i to go rozwścieczało. Kiedy wszedł do pokoju zeszłej nocy, zauważył różnice. Przez ostatni tydzień wyczuwał stopniową zmianę klimatu i wyglądu sypialni, ale nie potrafił wskazać, o co dokładnie chodzi. Jednak wczoraj, gdy wszedł... w końcu to do niego dotarło: Lily odeszła, zabierając ze sobą wszystkie kolory i domowe ciepło, które wniosła do jego życia. Jego pokój wrócił do dokładnie takiego stanu, w jakim był, zanim pojawiła się w jego życiu, i zamiast się z tego cieszyć... nienawidził każdego jego elementu. Pragnął tych drobnych, ledwo zauważalnych iskier kolorów, które dodała. Kiedy pierwszy raz zauważył subtelne zmiany, jakie wprowadzała w jego pokoju mimo jego wyraźnego zakazu wchodzenia tam, był zirytowany... ale wkrótce się do nich przyzwyczaił, a teraz... Ciche pukanie do drzwi wyrwało go z rozmyślań. Natychmiast podniósł wzrok, pełen nadziei. Przygładził rozczochrane włosy, po czym skinął, by osoba weszła. Zachował kamienną twarz, gdy drzwi powoli się uchylały, lecz kiedy w końcu postać się wyłoniła, wezbrały w nim rozczarowanie i gniew. To nie była Lily, to była Marie. — Co jest? — warknął, a Marie wzdrygnęła się. — Proszę pana — zaczęła, śmiertelnie przerażona koniecznością przekazania mu nowin. Ona i reszta personelu pracowali całą noc, próbując skontaktować się ze swoją panią, a kiedy im się to w końcu udało... Lily kategorycznie odmówiła powrotu do domu. Marie próbowała wszystkiego, by ją przekonać, ale ona była nieugięta. — Zamierzasz coś powiedzieć, czy będziesz tak stać i gapić się na mnie, jakby mi przez noc wyrosły rogi? — Gdy tylko pytanie opuściło jego usta, Asher Allard poczuł lekkie ukłucie winy z powodu swojego tonu. Marie nie zrobiła nic, by zasłużyć na jego gniew, ale nie było nikogo innego, na kim mógłby go wyładować. — Dziś rano w końcu skontaktowaliśmy się z panią — powiedziała Marie, a Asher Allard uniósł brew. — Jednakże odmówiła powrotu do rezydencji, proszę pana. Zamiast tego kazała nam czekać na przesyłkę, która ma zostać dostarczona dziś rano. Powiedziała, że to wyjaśni sprawę panu... i nam — wymruczała ostatnie słowa, mając nadzieję, że nie usłyszał. Asher poczuł, jak mięsień na jego szczęce drga, i mocno zacisnął zęby, by nie wybuchnąć gniewem. Nie mógł pojąć nowo odkrytej pewności siebie Lily, która pozwalała jej go lekceważyć... To on tu rządził, on decydował... A ona przekraczała granice, o wiele za bardzo, i jego duma nie mogła tego znieść. — I czy ta przesyłka dotarła? — Marie natychmiast wręczyła mu brązową kopertę. Przeczucie podpowiadało mu, co to może być, ale wolał wierzyć, że jest inaczej. Mogła teraz odstawiać swoje małe gierki, ale nie odważyłaby się zrobić tego, o czym myślał... nie wtedy, gdy wiedziała, jaka jest stawka. — Możesz już iść — powiedział, a Marie wybiegła z pokoju. W ciągu wszystkich lat służby u niego nigdy nie spotkała go tak wściekłego i zgorzkniałego. Zerknęła na zamknięte za nią drzwi i pokręciła głową. — Powinieneś był ją lepiej traktować — szepnęła, po czym pośpiesznie odeszła. Gdy tylko drzwi się zamknęły, Asher Allard rozdarł kopertę i wysypał jej zawartość na kolana. Podniósł papiery, a jego pierś ścisnęła się z gniewu krążącego w żyłach. Przed nim leżał czarno na białym wniosek o rozwód, a na dole widniał ładny podpis Lily. Przekroczyła granicę. Asher Allard natychmiast chwycił telefon i wykręcił numer. — Chcę znać lokalizację Lily w ciągu 30 minut. Jeśli jej nie dostanę... możesz pakować swoje biurko — rzucił i zakończył połączenie. Gdy odłożył telefon, podarł papiery rozwodowe na strzępy i wyrzucił je do kosza. Nie zamierzał pozwolić jej na rozwód, to nie była jej decyzja. Zgodziła się trwać u jego boku tak długo, jak on uzna za stosowne, a on nie dał jej jeszcze pozwolenia na odejście. Jego telefon zadzwonił niecałe 10 minut później – informacje o miejscu pobytu Lily i instrukcje, jak tam dotrzeć, wyświetliły się przed nim. Kącik jego ust uniósł się w uśmieszku; nadszedł czas, by odwiedzić tego ptaszka. Jeśli ona nie zamierzała przyjść do niego, on pójdzie do niej i niech mu wierzy, że sprowadzi ją z powrotem, bez względu na cenę. Jest jego żoną, jego, a on nigdy nie pozwalał, by odbierano mu coś, co słusznie i prawnie do niego należało.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział trzeci – Przysięga posiadania miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka