Zostawili ją, by się wykrwawiła, więc uzdrowiła Nietykalnego

Zostawili ją, by się wykrwawiła, więc uzdrowiła Nietykalnego

Autor: Vesper—Elegy

Chloe znów wykręca swój stary numer
Autor: Vesper—Elegy
3 sie 2026
Chaotyczna energia na planie przed zrujnowanym schronieniem narastała, stanowiąc drastyczny kontrast dla cichego napięcia wewnątrz. Krzyki reżyserów, głuche uderzenia walizek ze sprzętem o błotniste podłoże i oślepiające błyski świateł odbijały się echem w wilgotnym, wyspowym powietrzu. Zdenerwowany członek ekipy w śliskiej od deszczu kurtce oderwał się od głównego zespołu i pospieszył w stronę cieni rzucanych przez przeciekającą szopę. Jego buty mlaskały w gęstym błocie, gdy się zbliżał. Skierował się prosto do Gaela, choć jego oczy uciekały w stronę Sienny, która nadal opierała zranioną stopę o wilgotną, ubita ziemię. — Panie Montgomery — mruknął producent, starając się by jego głos brzmiał z szacunkiem i cicho, przerażony perspektywą urażenia miliardera. — Za chwilę wznawiamy główną transmisję. Kamery ruszą na żywo za dwie minuty. Czy chciałby pan na razie wrócić do swojego prywatnego apartamentu? Gael przybył bez zapowiedzi podczas przerwy w produkcji. Pozwolenie supergwieździe jego formatu, osobie o statusie nietykalnego, pojawić się na żywo w transmisji niskiej klasy, pogardzanej uczestniczki, jaką była Sienna, absolutnie nie wpisywało się w scenariusz stacji. Chcieli dla niego wspaniałego, rozdmuchanego wejścia, a nie brudnego kąta w cieknącej szopie dzielonego przed obiektywem z aktualnym workiem treningowym internetu. Gael podniósł wzrok. Wyraz jego twarzy pozostał spokojny i obojętny. — Nie ma potrzeby — odparł, odprawiając producenta swobodnym machnięciem eleganckiej dłoni. Członek ekipy przełknął ślinę, zmuszony do szybkiego improwizowania. Obdarzył go sztywnym skinieniem głowy i zaczął się wycofywać, rzucając Siennie ostatnie, pełne zazdrości spojrzenie. Uznał, że trafiła w dziesiątkę. Otrzymanie czasu ekranowego z Gaelem Montgomerym było dla niej złotym biletem do natychmiastowej sławy. Ekipa w milczeniu zgodziła się jeszcze przez kilka minut powstrzymać transmisję Sienny, planując uwolnić masowy ruch wygenerowany przez supergwiazdę z opóźnieniem dla maksymalnego efektu, gdy tylko program ruszy na żywo. Sienna wpatrywała się w mężczyznę siedzącego obok niej. Jej twarz pozostawała beznamiętna. Nie interesowała jej jego sława, ani jego generowanie ruchu w sieci. — Więc jeśli nie zgodzę się cię leczyć, będziesz się do mnie przyklejał jak rzep? Oślepiające, ostre światła produkcyjne przenikały przez szpary w drewnianym dachu, rzucając złotą aurę na rysy twarzy Gaela. Z ostrymi cieniami igrającymi na jego wyrzeźbionej szczęce i ostrych kościach policzkowych wyglądał mniej jak śmiertelnik, a bardziej jak zstępujący bóg. Uroczy, niemal szelmowski uśmiech wykrzywił jego wąskie wargi. Postawa zdystansowanej supergwiazdy zniknęła, zastąpiona magnetycznym, niebezpiecznym urokiem. — Panno Lockwood, czyżbyś mnie nie lubiła? — zapytał. Sienna wpatrywała się w niego, w duchu oceniając jego zachowanie jako ocierające się o nękanie. Gdyby nie posiadał tak uderzającej twarzy, dawno wyrzuciłaby go ze swojego schronienia. Jej milczenie było wystarczającą odpowiedzią. — Co mogę poradzić? — mruknął Gael. Spuścił swój mroczny wzrok, przybierając cichy, intensywny urok, który błyszczał w kącikach jego oczu. — Cenię swoje życie, a rzadko spotyka się kogoś, kto mógłby je uratować. Żeby przetrwać, będę musiał bezwstydnie się ciebie trzymać. Sienna parsknęła, krzyżując ręce na klatce piersiowej. — Czy twoi fani wiedzą, że się tak zachowujesz? — odgryzła się. Ta nietykalna, zimna persona publiczna, którą kreował przed światem, była z pewnością doskonale zaplanowanym spektaklem, ukrywającym pod spodem nieustępliwego i upartego człowieka. Zanim Gael zdążył odpowiedzieć, miękki, obrzydliwie słodki głos rozległ się echem w błotnistym obozie. — Sienno! Ton był przesiąknięty dramatycznym niepokojem. Sienna wyjrzała poza wejście do schronienia. Chloe zbliżała się przez błoto, stanowiąc doskonały obraz delikatnej gracji, ubrana w nieskazitelną białą sukienkę, która zdawała się być odporna na brud wyspy. Gnieździła się bezwładnie, niemal tragicznie, w silnych ramionach Declana. Declan podtrzymywał jej ciężar, a jego twarz była ściągnięta w prawdziwej trosce, gdy pomagał jej stawiać mozolne, niepewne kroki w stronę budki. Poruszała się w ślimaczym tempie. Co kilka sekund wydawała z siebie ciche westchnienie, a jej oczy wypełniały się świeżymi, błyszczącymi łzami. Declan wyglądał na szalonego z niepokoju. Co chwila proponował, że ją podniesie i przeniesie przez to błoto, ale Chloe za każdym razem odmawiała z zaskakującą determinacją, upierając się, że poradzi sobie sama. Sienna zmrużyła oczy. Jej dłonie u boku zwinęły się w luźne pięści. Oto i nadchodziła Chloe. Dziewczyna, która zajęła jej miejsce, ukradła jej rodzinę i zaaranżowała jej zgubę w poprzednim życiu. Chloe nigdy nie przepuściła okazji, by postawić Siennę w okropnym świetle przed Lancasterami. Transmisja ledwo zdążyła się wznowić, a Chloe już odgrywała swoją rolę w dynamice „troskliwy brat, oddana siostra”. Zaaranżowała ten spektakl, by sprowokować i zranić Siennę. Cel był oczywisty. Sprawić, by Declan wyglądał na ostatecznie oddanego brata martwiącego się o drobne zadrapanie, wepchnąć to prosto w twarz Siennie i wywołać brzydki, zazdrosny wybuch emocji przed kamerą, by cały świat miał się z czego śmiać. W jej poprzednim życiu sam widok Declana zapatrzonego w dziewczynę, która ukradła jej miejsce, roztrzaskałby serce Sienny na drobne, ostre kawałki. Krzyczałaby, płakałaby i żądała sprawiedliwości, tylko po to, by w końcu i tak zostać nazwaną histerycznym złoczyńcą. A teraz? Sienna nie czuła nic poza lodowatym dystansem. Miała już dość Lancasterów i ich toksycznych gierek. Oglądając Chloe w tym żałosnym, teatralnym przedstawieniu, Sienna uważała to tylko za żałosne. Uznała, że tylko Lancasterowie mieli na tyle niskie zbiorowe IQ, by kupić te bzdury. Zauważając Siennę stojącą w cieniu szopy w pobliżu niezidentyfikowanego, wysokiego mężczyzny, Chloe przyspieszyła swoje rzekomo niepewne kroki. Nie zdołała ukryć złośliwej ekscytacji tańczącej w jej oczach. Mężczyzna! Sienna ukrywała się w szopie z jakimś przypadkowym mężczyzną! Chloe podniosła swój słodki głos, głośno artykułując słowa z myślą o dwóch ekipach kamerzystów śledzących każdy jej ruch. — Sienno, z kim ty się tu zadajesz? Wyglądaliście na całkiem zżytych, kiedy tak szeptaliście sobie do ucha. Ostrożnie, transmisja na żywo zaraz się zacznie. Chyba nie chcesz, żeby złapała was kamera. To był skalkulowany okrzyk. Chloe miała swojego operatora kamery, a Declan swojego. Oba przekazy z kamer były uruchomione i transmitowane na żywo do milionów odbiorców. Podnosząc głos w udawanym zaniepokojeniu, wykreowała wizerunek Sienny jako bezwstydnej kobiety fraternizującej się z kimś w mroku, tworząc skandaliczną scenę dla widzów. Wyczuwając potencjał na ogromny szum, ekipa filmowa odwróciła swoje ciężkie obiektywy od tragicznego kuśtykania Chloe. Skierowali kamery prosto w ciemne schronienie, skupiając się bezpośrednio na Siennie i jej tajemniczym towarzyszu. Gdy Chloe zmniejszyła dystans i wreszcie miała szansę przyjrzeć się twarzy mężczyzny siedzącego w cieniach, jej słodka, niewinna maska roztrzaskała się na milion kawałków. — P-Panie Montgomery... — Oczy Chloe rozszerzyły się w szoku. Głos uwiązł jej w gardle. Jej delikatne ciało zadrżało na klatce piersiowej Declana i tym razem to drżenie było w pełni szczere. Nietykalny magnat rozrywki siedział w błocie, ramię w ramię z kobietą, którą pogardzała. Jakim cudem Gael mógł tu być? Dlaczego był z Sienną? Ze wszystkich ludzi na tej wyspie musiał to być akurat on. Jego najwyższy status w świecie rozrywki i jego przerażające, powiązane z potężną rodziną tło sprawiało, że funkcjonował w sferze, o której Lancasterowie mogli tylko pomarzyć. Internetowy czat na żywo eksplodował. Widzowie masowo postradali zmysły na wieść o legendarnym dodatku do obsady programu. Wyrzucili Gaela — i tajemniczą, oszałamiającą kobietę stojącą tuż obok niego — na szczyty każdej możliwej listy trendów w mediach społecznościowych w zaledwie kilka sekund. [Cholera! To Gael. Ekipa Primal Survival jest legendarna. Naprawdę udało im się ściągnąć Gaela.] [Wiedziałem, że będzie gość niespodzianka, ale nie przypuszczałem, że to będzie aż tak epickie.] [Pomocy! Ekscytacja mnie dusi. Spójrzcie na niego, siedzi w tej brudnej szopie jak król na tronie.] Zamiast fali nienawiści i slut-shamingu, który zaplanowała Chloe, czat na żywo tętnił od czystej, zafascynowanej ciekawości. Dzięki głośnym oskarżeniom Chloe obiektywy kamer uchwyciły Siennę stojącą obok niego, oblewając ją światłem tych samych, wiralowych reflektorów. [Kim jest ta kobieta obok Gaela? Przystawiają się do siebie? Szeptali sobie do ucha?] [Gael nigdy nie miał u boku żadnej kobiety. To dosłownie pierwszy raz, kiedy kogoś wpuścił do swojej przestrzeni osobistej.] [@Jamie, potrzebuję absolutnie wszystkich informacji o niej, NA CITO. Wygląda olśniewająco nawet w tej zapyziałej szopie.] Czat pozostał pozbawiony nienawiści, której tak desperacko pragnęła Chloe. Nikt nie mieszał Sienny z błotem. Nikogo już nie obchodziło kuśtykanie Chloe czy akt miłości w wykonaniu Declana. Obchodziła ich tylko magnetyczna energia promieniująca od dwóch postaci w szopie. Wyrywając się z zamrożonego szoku, Chloe zdała sobie sprawę z katastrofalnego błędu, który właśnie popełniła. Mroczna, intensywna uraza zapłonęła w jej klatce piersiowej niczym kwas akumulatorowy. Jej zadbane w manicurze dłonie zacisnęły się w pięści na bokach, a paznokcie wbiły głęboko w wnętrze dłoni. Gdyby wiedziała, że mężczyzna w ciemnościach to Gael Montgomery, nigdy nie nakierowałaby kamer, by uchwyciły ich razem. Na srebrnej tacy wręczyła Siennie największy rozgłos publiczny w całym jej życiu. Jej plan upokorzenia Sienny odbił się rykoszetem prosto w jej twarz, dając rywalce nietykalną tarczę. Trująca, zazdrosna obsesja zakorzeniła się w umyśle Chloe, gdy wpatrywała się w boski profil mężczyzny. Obserwowała, jak siedzi obok Sienny, nie przejmując się brudem, nie przejmując kamerami, skupiając całą swoją uwagę wyłącznie na kobiecie, której Chloe nienawidziła najbardziej. Jedyną kobietą na świecie, która zasługiwała, by stać obok mężczyzny takiego jak Gael Montgomery, była ona i tylko ona.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki