„Byłam gotowa powiedzieć mu o naszym dziecku, ale zastałam go wydającego wystawne przyjęcie dla innej kobiety – kobiety o mojej własnej twarzy”. Przez trzy lata Maeve Sterling wierzyła, że jest najszczęśliwszą kobietą na świecie. Jej mąż-miliarder, zimny i bezwzględny Vaughn Thorne, zasypywał ją tym, co brała za miłość. Jednak w dniu, w którym trzymała w ręku pozytywny test ciążowy, jej bajka legła w gruzach u bram posiadłości Thorne Manor. Zatrzymana przez pogardliwego lokaja, Maeve dostrzegła huczną celebrację odbywającą się wewnątrz. Vaughn świętował powrót swojej dawno zaginionej ukochanej, Very. Okrutna prawda była jak niszczycielski policzek: nigdy nie była kochana. Była jedynie zastępstwem, tanią namiastką, poślubioną tylko dlatego, że miała taką samą twarz jak kobieta, której Vaughn naprawdę pragnął. Teraz, gdy „prawowita” wybranka powróciła, oczekiwano, że kopia usunie się w cień. – W jego sercu jesteś tylko moim substytutem! – zadrwiła Vera, obnosząc się ze swoim triumfem. Wszyscy myśleli, że Maeve to tylko biedna, bezbronna dziewczyna, która wspięła się po szczeblach drabiny społecznej i którą można łatwo odrzucić. Nie wiedzieli jednak, że jest ona jedyną, ukrytą spadkobierczynią potężnego imperium rodziny Sterlingów. Ocierając łzy i skrywając zaokrąglony brzuch, Maeve zostawiła podpisane papiery rozwodowe i zniknęła ze świata Vaughna bez śladu. Kiedy jego uległa, posłuszna żona całkowicie zniknęła, bezwzględny miliarder Vaughn Thorne oszalał, gotów poruszyć niebo i ziemię, by ją odnaleźć. Lata później Maeve powraca w świetle jupiterów. Nie jest już załamaną byłą żoną, lecz potężną, nietykalną głową imperium Sterlingów – a za rękę trzyma małego sobowtóra Vaughna. Zimnokrwisty miliarder klęczy teraz u jej stóp, błagając o drugą szansę na zgliszczach ich złamanych przysiąg. Lecz Maeve jedynie uśmiecha się chłodno, patrząc na niego z góry. – Gra w zastępstwa dobiegła końca, panie Thorne. I już pana nie chcę.

Pierwszy Rozdział

— Gratuluję, jest pani w ciąży — powiedział lekarz. Maeve Sterling uniosła głowę z zaskoczeniem. Jej twarz w mgnieniu oka oblała się rumieńcem. Naprawdę była w ciąży?! Po trzech latach małżeństwa w końcu spodziewała się dziecka swojego i Vaughna Thorne’a. Uszczęśliwiona Maeve nie mogła się doczekać, by podzielić się z nim tą dobrą nowiną. Jednak kiedy zadzwoniła, nikt nie odbierał. Po rozmowie z kierowcą dowiedziała się, że Vaughn pojechał do Posiadłości Thorne’ów na obrzeżach miasta, by wydać dziś bankiet. Przyjęcia w Posiadłości Thorne’ów miały zazwyczaj charakter prywatny, więc Maeve założyła, że zaproszeni goście to ich wspólni znajomi. Vaughn zazwyczaj ją rozpieszczał, więc Maeve niczego nie podejrzewała, złapała płaszcz i bez wahania ruszyła w stronę posiadłości. Przez całą drogę Maeve gładziła podbrzusze, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. Gdy tylko dotarła na miejsce, natychmiast wysiadła z samochodu, ale przed drzwiami zatrzymał ją Edgar. Edgar był starym kamerdynerem, który pracował dla Vaughna od wielu lat. Jego stosunek do Maeve był w tej chwili nieco lekceważący i nie wydawało się, by żywił do niej jeszcze jakikolwiek szacunek. Powiedział chłodnym tonem: — Proszę pani, nie może pani wejść. Maeve wpatrywała się w niego tępo, nagle czując niepokój. Często spotykała się z taką pogardą i drwinami, gdy po raz pierwszy poślubiła Vaughna. Wszyscy myśleli, że jest biedną dziewczyną, której udało się wspiąć po szczeblach drabiny społecznej, ale nikt nie spodziewał się, że jest szanowaną córką wybitnej rodziny Sterlingów z Grandcrest. Dla swojej rodziny stała się całkowicie obca, odkąd zaginęła w wieku trzech lat. Nikt nie zwracał na nią uwagi, nawet gdy przeszła przez wszystkie trudy podróży z małego miasteczka na wsi do wielkiego miasta, jakim było Grandcrest, by odnaleźć bliskich! Wręcz przeciwnie, wszyscy oskarżali Maeve, biologiczną córkę Sterlingów, o intryganctwo, gdy w końcu połączyła się z rodzicami. Nazwali ją winowajczynią odpowiedzialną za zniszczenie szczęśliwego życia rodziny Sterlingów! Ale czy to było takie złe, że po prostu chciała zobaczyć swoich rodziców? Odpowiedź otrzymała, gdy matka spoliczkowała ją w twarz. Wzięła sobie również do serca pogardliwe i kpiące spojrzenia rodziny Sterlingów. Wyraz ich oczu był dokładnie taki sam, jak obecne spojrzenie Edgara… Nie chciała już przejmować się rodziną Sterlingów, ale Edgar… Nie mogła pojąć, dlaczego patrzy na nią w ten sposób, skoro był osobą pracującą tak blisko Vaughna. Maeve zamknęła oczy, a w jej umyśle pojawiła się przystojna i o szlachetnych rysach twarz Vaughna. Została zabrana z zimnego i obojętnego domu po tym, jak Vaughn pojawił się w rezydencji Sterlingów trzy lata temu, by się jej oświadczyć, gdy była w najniższym i najbardziej bezradnym punkcie swojego życia. Od tamtej pory stał się jej wybawieniem. Za każdym razem, gdy czuła lekki niepokój, potrafiła zyskać wielką siłę na samą myśl o nim. Był jej promykiem nadziei. Maeve wzięła głęboki oddech i opanowała się, po czym ponownie otworzyła oczy. Nie była już córką Sterlingów, którą każdy mógł zastraszyć, ale żoną Vaughna. Była jego najbardziej ukochaną kobietą. Miała dość pewności siebie, by stawić czoła wszelkiej pogardzie. Wyprostowała się i powiedziała tonem ani pokornym, ani wyniosłym: — Edgarze, przyszłam do Vaughna. Chciała, żeby poszedł i dał Vaughnowi znać, że chce się z nim widzieć. Jednak Edgar uśmiechnął się drwiąco i powiedział: — Dzisiejszy gość jest bardzo ważny i nie mogę teraz z panem rozmawiać. Stanowcza postawa Edgara sprawiła, że serce Maeve zamarło. Mimowolnie przygryzła dolną wargę; była boleśnie świadoma, że ten bankiet nie jest taki prosty. Stanowcza odmowa Edgara mogła nastąpić tylko na polecenie Vaughna. Maeve spojrzała na Posiadłość Thorne’ów przed sobą, do której wchodziła niezliczoną ilość razy w przeszłości. Teraz dostęp do niej był całkowicie zablokowany, a w jej oczach znów pojawiła się panika. Nagle nie miała już odwagi, by wejść do środka. Małżeństwo Maeve i Vaughna zaczęło się gwałtownie — spotkali się po raz pierwszy dopiero w dniu, w którym przyszedł do rezydencji Sterlingów, by prosić o jej rękę. Niemniej jednak przez te trzy lata Vaughn nigdy nie powiedział jej ani jednego przykrego słowa. Nie byłoby przesadą stwierdzenie, że gdyby Maeve poprosiła o gwiazdkę z nieba, Vaughn znalazłby sposób, by ją dla niej zerwać. Dlatego Maeve nie mogła zrozumieć, dlaczego nie pozwolono jej uczestniczyć w stosunkowo prywatnym bankiecie. Zerknęła niepewnie na Edgara, ale ten wciąż stanowczo odmawiał. Nie wahała się ani chwili dłużej, stłumiła niepokój w sercu, odwróciła się i poprosiła kierowcę o powrót do Crestmont Villa, gdzie mieszkała sama z Vaughnem. Wszystko jedno, czy poczeka na jego powrót w domu… Na szczęście Vaughn również wrócił niedługo potem. Maeve była nieco zaskoczona, że bankiet skończył się tak wcześnie, ale i tak pospieszyła mu na spotkanie i odebrała od niego płaszcz. Potem zapytała, jakby od niechcenia: — Kogo zaprosiłeś dzisiaj na bankiet? Dlaczego nawet Edgar musiał osobiście zajmować się gościem? Oczy Vaughna natychmiast stały się lodowate. To było spojrzenie, jakiego Maeve nigdy wcześniej u niego nie widziała. Jakby nagle wyrósł między nimi lodowiec, sprawiając, że zamarła w miejscu. — Vaughn, co się stało? Maeve była trochę przerażona, ale ani na milimetr się nie wycofała. Wciąż nie dawało jej spokoju, kto był tym dzisiejszym gościem. Skoro nawet Edgar tam był… Maeve nie wiedziała o bankiecie zupełnie nic i nie miała nawet prawa wejść do domu. Poza tym czuła, że Edgar był tam specjalnie po to, by uniemożliwić jej wejście. Tak jakby każdy mógł wejść, z wyjątkiem niej. Vaughn spojrzał w jej uparte oczy i westchnął cicho. Zawsze wiedział, że Maeve jest bardzo silną osobą, nawet jeśli sprawiała wrażenie niezwykle łagodnej. Nagle uśmiechnął się z nutą miękkości w oczach i odpowiedział: — To nic takiego, po prostu stary przyjaciel. Stary przyjaciel? Tylko tyle? Maeve zacisnęła pięści tak mocno, że aż zsiniały jej dłonie. Być może dlatego, że Vaughn nigdy wcześniej jej tak nie okłamał, Maeve czuła narastający niepokój. W końcu radość z ciąży przeważyła nad wszelkimi wątpliwościami. Spodziewali się dziecka, więc czy było coś jeszcze, czego nie dałoby się powoli rozwiązać? Najważniejszą rzeczą w tej chwili było przekazanie mu dobrej nowiny: wkrótce zostanie ojcem! Maeve opanowała się, wyjęła wynik badania ciążowego, schowała go za plecami i spojrzała nerwowo na Vaughna, mówiąc: — Vaughn, muszę ci coś powiedzieć! Zatoczyła się i o mało nie poślizgnęła, wychodząc z sypialni, bo była zbyt podekscytowana. — Ostrożnie. — Vaughn szybko postąpił naprzód, by ją podtrzymać. Odgarnął jej włosy za uszy. Miał wyraziste rysy twarzy i wyglądał surowo, ale w jego oczach widać było czułość. W końcu głębokie i złożone emocje w jego spojrzeniu zmieniły się w spokój, pozostawiając jedynie nutę determinacji. — Usiądź. Ja też mam ci coś do powiedzenia. Światło kryształowego żyrandola padało na jego twarz, podkreślając linię szczęki i wysoki mostek nosa, ujawniając jego elegancję i szlachetność. Zdawał się promienieć blaskiem, sprawiając, że Maeve nie mogła oderwać od niego wzroku. A przecież taki człowiek zawsze był dla niej łagodny. Maeve nie mogła powstrzymać się od objęcia go za szyję na myśl o tym, jak dobry był dla niej w przeszłości. Powiedziała czule: — Ty pierwszy. W jej czystych i jasnych oczach malował się nieukrywany podziw, a jej ruch sprawił, że ciało Vaughna stężało. Spokojnie opuścił jej ramiona i zwiększył dystans między nimi, jakby nie byli sobie bliscy. Maeve poczuła jeszcze większy niepokój, a jej usta niemal zbielały, tak mocno je przygryzała. Zacisnęła mocno pięści, spojrzała nerwowo na Vaughna i zapytała: — Vaughn… Co dokładnie chcesz mi powiedzieć? Vaughn spojrzył na nią spokojnie, ale tak naprawdę widział kogoś innego. Verę Sterling. Była to młodsza siostra Maeve, której ta nigdy nie poznała; kobieta ta była do niej łudząco podobna. W rzeczywistości tą, którą Vaughn naprawdę kochał, była Vera. A teraz Vera wróciła.

Odkryj więcej niesamowitych treści