– Jak powiedział Starszy Vincenzo, musisz zostać ukarana. Nie może ci to ujść bezkarnie, skrzywdziłaś urzędników watahy. Nie jesteśmy słabi! – odezwał się inny starszy, a wszyscy inni przy ich stole przytaknęli.
Przy naszym stole, który był oddalony od ich, siedzieli moi przyjaciele i ja. Eros wciąż trzymał ciepło moje dłonie.
Moje oczy powędrowały do surowo wyglądających wojowników w dużej sali.
















