Ta książka bez ogródek zawiera mroczne, surowe i erotyczne treści, które można znaleźć tylko w książce. Czy kochasz czytać pikantne historie o zakazanej miłości? Czy pragniesz szorstkich, dominujących i uległych romansów? Czy lubisz czytać kuszące, zakazane historie? Jeśli nie lubisz szczegółowych opisów erotycznych historii z brudnymi rozmowami, które sprawią, że się zarumienisz, otworzysz usta z wrażenia i poczujesz mrowienie w udach, nie otwieraj tej książki.

Pierwszy Rozdział

Wpatrywałam się w swoje odbicie w lustrze na całej długości, zawieszonym na drzwiach. Czerwona spódnica ołówkowa, opinająca moje wąskie biodra, wyglądała, jakby została uszyta specjalnie dla mnie, ale i tak skrzywiłam się na jej widok, nienawidząc każdego centymetra jej i tej białej bluzki z krótkim rękawem, którą włożyłam w jej wysoki pas. Nie byłam typem dziewczyny na "asystentkę dyrektora", ale dokładnie taką rolę miałam dzisiaj odegrać w firmie mojego ojca. Właściwie ojczyma. Nie był moim prawdziwym tatą. Przypominałam mu o tym częściej, niż było to konieczne, tylko dlatego, że wiedziałam, jak bardzo go to drażni. Może i byłam okrutna, ale William po prostu mnie nie rozumiał. Z tego, co mogłam stwierdzić, nawet nie próbował. Jego metody wychowawcze pochodziły prosto z książek z lat osiemdziesiątych, gdzie na szczycie listy rzeczy, za które matki i ojcowie mogli się poklepać po plecach, znajdowało się "zmuszaj swoje dzieci do pójścia na studia". Nie obchodziło go, że niektórzy ludzie po prostu nie są zainteresowani dyplomem, albo że ich prawdziwa życiowa pasja nie wymaga tego gloryfikowanego kawałka papieru. Odkąd William pojawił się w naszym życiu, dał mi do zrozumienia, że oczekuje się ode mnie zapisania się na uniwersytet. Kiedy skończyłam osiemnaście lat i zdałam maturę, tłumaczył mój brak kontynuacji nauki w tym kierunku tym, że potrzebuję trochę odpoczynku po dwunastu latach szkoły, które właśnie skończyłam. Ale kiedy skończyłam dziewiętnaście lat, zaczął wywierać na mnie dużą presję. W końcu przekazałam mu wiadomość, że nie mam zamiaru iść na studia i że mogę realizować karierę artystki bez paraliżującego zadłużenia kredytowego lub dodatkowych czterech lat akademickiej udręki. Nie żebym musiała brać jakieś kredyty. William był miliarderem – dosłownie. Posiadał własną firmę, co oznaczało, że mieliśmy bardzo ładny dom w bardzo ładnej okolicy z trzema bardzo ładnymi samochodami zaparkowanymi na podjeździe, takimi, które zwykle są zarezerwowane dla gwiazd filmowych i książąt naftowych. Nie było absolutnie żadnego powodu, dla którego nie mógłby zapłacić za moje czesne, gdyby tylko mu to odpowiadało. Problem w tym, że mu to nie odpowiadało. Chciał, żebym nauczyła się radzić sobie sama, co wydawało mi się dość niesprawiedliwe, biorąc pod uwagę, że on prawdopodobnie nigdy nie musiał uczyć się tych lekcji. To nie on zbudował swoją firmę, tylko jego dziadek. "Surowa miłość" trudno było stosować, kiedy samemu było się gigantycznym hipokrytą. Kiedy powiedziałam mu, że nie idę na studia, na jakiś czas zamilkł, jakby naprawdę nie rozumiał, co do niego mówię. Jego brwi zmarszczyły się w ciemny węzeł na środku czoła, a jego ciemne oczy nagle zapłonęły ogniem, gdy zaczął rozumieć. Nazwał moją odpowiedź "nie do przyjęcia", ja przewróciłam oczami i kłóciliśmy się przez dwa dni z rzędu o stan mojej przyszłości. To wszystko doprowadziło do dzisiaj, kiedy to miałam rozpocząć swoją pierwszą "zmianę" jako jego osobista asystentka, abym mogła "lepiej zrozumieć, jaki los mnie czeka", jeśli nie zrobię tak, jak on mówi. Nie zamierzałam mu tego ułatwiać. Jeśli chciał wierzyć, że jestem niekompetentną idiotką, zagram tę rolę całkiem dobrze. Złapałam torebkę z haczyka obok lustra i wrzuciłam do niej telefon komórkowy. Mój chłopak, Derrick, wyjechał na tydzień na wycieczkę, na którą mieliśmy pojechać razem, ale mój ojczym zadbał o to, żebym zamiast tego została w domu. Miałam nadzieję, że on i nasi przyjaciele dobrze się bawią beze mnie w Kalifornii. Miałam też nadzieję, że Derrick znajdzie czas, żeby napisać do mnie SMS-a dzisiaj, kiedy będę w pracy. Dałoby mi to pretekst do ignorowania moich obowiązków. Zarzuciłam torebkę na ramię i jeszcze raz spojrzałam na siebie w lustrze na całej długości, kręcąc głową. Nigdy w życiu nie wyglądałam bardziej korporacyjnie. Nakaz rodzicielski czy nie, byłam sobą zniesmaczona. Nie pozwól mu się do siebie dobrać, pomyślałam, poruszając palcami u stóp w czerwonych czółenkach z odkrytą piętą. O to mu właśnie chodzi. Trzymaj głowę wysoko i zamień jego życie w piekło. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia. Robienie piekła zdecydowanie było czymś, co potrafiłam robić, i nie było to w żaden sposób korporacyjne. Jeśli cokolwiek miało sprawić, że poczuję się lepiej, to zrujnowanie dnia mojemu ojczymowi. Podróż do biura mojego ojczyma nie trwała długo. Chociaż mieszkaliśmy w bardzo ładnej okolicy oddalonej od reszty społeczeństwa, centrum miasta nie było zbyt daleko, podobnie jak ogromny budynek, którego był właścicielem, Holsten Tower. Był to gigantyczny drapacz chmur z migającym czerwonym światłem na końcu iglicy, które dzisiaj było niemal niewidoczne we mgle i chmurach. Świetnie. Oprócz tego, że byłam w zasadzie niewolnicą kaprysów mojego ojczyma, na zewnątrz miało też wyglądać okropnie. Nie będę mogła nawet nacieszyć się widokiem. Zaparkowałam w garażu i zgłosiłam się do ochrony po plastikową plakietkę z nazwiskiem i kartę dostępu na piętro dyrektorskie mojego ojczyma. Ochroniarz zrobił z tego wielką sprawę – "niewielu dostaje taką przepustkę jak ty, dziewczyno!" – ale ja byłam znacznie mniej pod wrażeniem. Miałam wrażenie, że prawie wszyscy podlizują się mojemu nieznośnemu ojczymowi, albo dlatego, że był niewiarygodnie potężny, albo dlatego, że był niesprawiedliwie przystojny, ale prawdopodobnie z obu powodów. Nie zdziwiłoby mnie, gdybym usłyszała, że jego ostatnia osobista asystentka dostała tę pracę wyłącznie na podstawie leżenia na plecach. Ale to mało prawdopodobne. Oprócz każdej innej odrobiny perfekcji, która ślizgała się w jego żyłach, William był, według wszystkich relacji, człowiekiem uczciwym i honorowym. Nie było tu żadnych pikantnych plotek. Będę musiała zadowolić się moimi brudnymi fantazjami o przyłapaniu go na gorącym uczynku, rozwodzie mojej matki z nim i otrzymaniu połowy jego fortuny. Kiedy weszłam do windy, nie zobaczyłam numeru jego piętra. Był tam jednak slot na kartę dostępu na dole, który, jak przypuszczałam, był przeznaczony dla takich osób jak ja. Wsunęłam swoją i panel ją wciągnął, przytrzymując ją, podczas gdy jakiś cyfrowy proces odczytywał kartę i instruował windę, aby zawiozła mnie na odpowiednie piętro. To przynajmniej było interesujące i fenomenalny sposób na pozbycie się naganiaczy i innych niechcianych gości. Jeśli nie mogli nawet znaleźć numeru twojego piętra, nie mogli "wpaść przez pomyłkę". Byłam zaskoczona, kiedy drzwi się otworzyły. Winda poruszała się tak szybko i cicho, że nie zdawałam sobie sprawy, że wjechaliśmy już na trzydzieste trzecie piętro. Nie tylko to, ale wewnętrzne sanktuarium mojego ojczyma było absolutnie nieskazitelne, bardziej niż sobie wyobrażałam.

Odkryj więcej niesamowitych treści