Ostrzeżenie: tylko 18+. Zawiera hardkorowe tabu i erotykę z różnicą wieku. Jest to erotyczny boxset zawierający kolejne dwanaście historii z nieodpartą parą, parą, zabawą i niegrzecznymi historiami. Jeśli nie masz ukończonych osiemnastu lat, ta książka nie jest dla ciebie. Przygotuj się na intrygę. Na uczucie. By... płonąć. --------- „Myślisz, że jestem miękki?” Mój głos jest zwodniczo łagodny, gdy reszta mnie jest tak twarda. "Czy wiesz, dlaczego się zatrzymałem? „Dlaczego?” - mówi, zdając się wstrzymywać oddech. "Zjechałem na pobocze, bo poznaję ciasną cipkę, gdy ją widzę. Obejmuję jej szczękę prawą ręką, przechylając jej zarumienioną twarz w moją stronę. "Chciałbym cię zerżnąć na czworakach, tutaj, na środku drogi, mała dziewczynko. Tak ostro, jak tylko potrafisz. Nadal myślisz, że jestem mięczakiem? "Nie - sapie, a zieleń jej oczu pogłębia się do leśnego odcienia. "Nie. "To dobrze. Przetłumaczono z DeepL.com (wersja darmowa)

Pierwszy Rozdział

William Jones znany jest jako Pan Dworu. Ma po czterdziestce, ale wygląda na dwadzieścia pięć lat. Od lat jest naszym właścicielem, a mojej rodzinie nie udało się nawiązać z nim stabilnej relacji. Można go za to winić? Jego pozycja jest na szczycie, a my jesteśmy poniżej. Kiedy wręcza nam nakaz eksmisji po dniach, w których Papa go ogrywał, jesteśmy bezradni. Nie mamy nic do zaoferowania w zamian za absurdalną kwotę czynszu, którą jesteśmy winni. Nic poza mną. Namiętność to bardzo zabawny interes i żadne z nas nie spodziewało się przypływu adrenaliny, który nas ogarnia od pierwszego dotyku. Ale William skrywa demony silniejsze niż moje anielskie światło. Czy naprawdę nauczę Pana, jak znowu kochać? Czy zostanę pokonana w tej zimnej bitwie? --------- 1: Grace. Dziś Pan przychodzi po odbiór. Tak moi rodzice nazywają naszego właściciela. Nazywają go tak od tak dawna, że się przyjęło. Teraz wszyscy w okolicy tak go nazywają, żegnając się za jego plecami. Albo uciekają i chowają się w swoich mieszkaniach. Ja nie uciekam. Nigdy nie przegapiłabym okazji, by patrzeć, jak porusza się w ten elegancki, panterzy sposób, władca wszystkiego, co widzi. Kiedy wysiada z tyłu swojej limuzyny i zapina marynarkę precyzyjnymi ruchami swoich długich palców, brakuje mi tchu. Nawet jego złośliwy wyraz twarzy sprawia, że moja ręka mocno zaciska się na gałęzi drzewa, na którym siedzę po drugiej stronie ulicy, a pot zbiera się między moimi piersiami. William Jones. Jest właścicielem każdego budynku czynszowego w tej okolicy i wielu, wielu wieżowców w innych. Pierwszego dnia każdego miesiąca wpada, aby odebrać czeki z biura zarządcy budynku, gdzie wysyłamy nasz czynsz. Jeśli czek za dany miesiąc jest niższy – a w tej gospodarce często tak jest – ktoś zwykle zostaje eksmitowany. Wyrzucony na ulicę bez zastanowienia. Dlatego nazywają go Panem. Nie ma sumienia. Nie ma współczucia. Moja matka twierdzi, że ma wystarczająco dużo pieniędzy, aby nas wszystkich kupić i sprzedać. I... myślę, że wtedy zaczęły się fantazje. Kiedy zaczęłam sobie wyobrażać, jak William... mnie kupuje. Może on jednak jest księciem ciemności? Nasz ksiądz zawsze mówi o pokusie podczas niedzielnej mszy i o tym, jak może zrujnować życie człowieka. Sprowadzić go na manowce. Manowce to nie do końca to, jak nazwałabym dreszcze, które łaskoczą mnie po wewnętrznej stronie ud, kiedy William kroczy chodnikiem, jak król przebierający się po slumsach. To, co czuję, przypomina bardziej zauroczenie. Kiełkujący głód. Ciekawość. W wieku osiemnastu lat nie wiem nic o mężczyznach, zwłaszcza o potężnych, potencjalnie złych. Wiem tylko, co ten nieprzyzwoity skurcz ścięgien na jego plecach robi z moim ciałem. Jego oczywista siła sprawia, że robię się wilgotna w miejscach, które nie powinny być wilgotne. Sprawia, że moje sutki sztywnieją w kamyczki, twarde, obolałe i wrażliwe. A reakcja mojego ciała nie jest nawet najbardziej wstydliwą częścią tego wszystkiego. Nie, to fakt, że... współczuję mu. Mimo że wyrzucił tak wielu moich sąsiadów na ulicę. Jasne, jego napięta, gładko ogolona szczęka sprawia, że wygląda, jakby zgrzytał gwoździami zębami. Jasne, jego niebiesko-czarne oczy są przeszywające i pełne złośliwości. Tak, nie ma problemu z wyrwaniem ludziom domów spod nich. Ale każdego miesiąca, kiedy obserwuję go z mojej gałęzi na drzewie, widzę więcej. Widzę ból, który próbuje ukryć. Boże, pomóż mi, to jeszcze bardziej mnie do niego przyciąga. Po drugiej stronie ulicy William znika w biurze zarządcy budynku i wypuszczam przerywany oddech, z ulgą ukryta przez gałęzie i liście. Ponieważ nie mogę powstrzymać mojej ręki przed przesuwaniem się po mojej piersi, ściskając ją przez mój obskurny, używany podkoszulek. Z moich ust wydobywa się westchnienie, a moje palce chętnie szukają mojego twardego sutka, pocierając go z boku na bok, jeszcze bardziej pobudzając ciało między moimi udami. Słowa mojej matki wracają do mnie, jak często to robią. Mógłby nas wszystkich kupić i sprzedać. Gdyby właściciel mnie kupił, co by ze mną zrobił? Czy byłby złośliwy? A może zmiękłby, kiedy jesteśmy sami? W ciemności, bez ubrań, czy wspiąłby się na mnie i... wykonał ten zagmatwany akt, który widziałam, jak moi bracia robią ze swoimi dziewczynami? Nie potrafię sobie wyobrazić, by zatwardziały mężczyzna taki jak on czerpał przyjemność od kogokolwiek. Albo opuszczał gardę choćby na sekundę. Ale nie mogę przestać o tym myśleć. Dużo. Mój dziennik leży na gałęzi drzewa obok mnie. Mój stały towarzysz. Już mnie swędzi, żeby zapisać moje prywatne rozważania o Williamie na papierze, umieszczając moje myśli w ich sekretnym miejscu, gdzie nikt nie może ich zobaczyć, dzięki zamkowi. Tylko ja mam kombinację, żeby go otworzyć – to konieczność w naszym ciasnym trzypokojowym mieszkaniu, w którym mieszka nas sześcioro. Moja matka, ojciec, babcia, dwoje rodzeństwa i ja. Jestem najmłodsza i jedyną dziewczyną, więc dzielę pokój z babcią. Zostaję wyrwana z zamyślenia, gdy William opuszcza biuro zarządcy budynku, skradając się z powrotem w kierunku swojej limuzyny, a mężczyzna w garniturze otwiera mu drzwi. Ktoś dziś zostanie eksmitowany. O tak. Mogę to stwierdzić po niecierpliwych ruchach Williama. Po tym, jak wbija palce we włosy kruczoczarne, pozostawiając je tylko trochę mniej niż idealne. Tuż przed tym, jak wtula swoją wysoką, szeroką sylwetkę na tylne siedzenie, zatrzymuje się i rozgląda z przerażającym zmarszczeniem brwi, prawie łapiąc mnie, gdzie obserwuję go z drzewa. Ale kucam z powrotem w samą porę, by uniknąć jego spojrzenia, a mój puls szaleje od tego, że prawie miałam na sobie te dzikie oczy. Moje serce wali o żebra, gdy chwilę później odjeżdża – i muszę teraz pisać w moim dzienniku. Muszę udokumentować wszystkie te zagmatwane emocje, które wzbudza we mnie właściciel. Moje pióro i te strony są moją jedyną ucieczką od nieustającego chaosu, jakim jest moje mieszkanie. Nie zrozumcie mnie źle, kocham moje rodzeństwo, nawet jeśli mnie torturują. Moi rodzice też są dobrymi ludźmi. Ale ten dziennik jest moją zbawienną łaską. To jedyna rzecz, która jest cała moja. Niczyja inna. Zeskakując z drzewa, rumienię się aż po nasady moich blond włosów. Teraz, gdy stoję, nie da się zignorować wilgoci moich majtek. Przypominając sobie, że nikt tego nie widzi, biegnę przez ulicę do mojego budynku. Po schodach, obok dzieci grających w gry na telefonach i do naszego mieszkania na drugim piętrze. Nas sześcioro przychodzi i wychodzi tak często przez cały dzień, że zostawiamy drzwi otwarte, więc po prostu otwieram je biodrem – I zatrzymuję się. Moja matka płacze na kanapie, a mój ojciec chodzi przed nią. „Dlaczego mi nie powiedziałaś, że straciłaś pracę?” szlocha. „Moglibyśmy spłacić czynsz w inny sposób, ale teraz nie ma czasu”. Wtedy zauważam jaskrawożółty nakaz eksmisji leżący na stoliku do kawy, a krew w moich żyłach zamienia się w lód. „Mamo...” szepczę, podnosząc jej głowę, zauważając mnie po raz pierwszy. „Czy nas wyrzucają?” Ociera łzy. „Coś wymyślimy, kochanie”. Jednak, gdy dzień zmienia się w wieczór, moi rodzice trafiają w jeden ślepy zaułek za drugim. Żaden z naszych przyjaciół ani rodziny nie może nam pożyczyć pieniędzy. Nic, co posiadamy, nie jest wystarczająco cenne, żeby zastawić. Moi bracia nie mogą przekonać swoich prac za minimalną stawkę, by wypłacić im zaliczki. Jesteśmy winni więcej, niż moglibyśmy mieć nadzieję zebrać w krótkim czasie i o Boże, nigdy wcześniej nie słyszałam, jak mój ojciec płacze, ale teraz to robi. Będziemy bezdomni. Łza spada z mojego oka, pozostawiając plamę na stronie mojego dziennika, a w moim wnętrzu osiada uczucie bezradności. Jestem w szafie w sypialni moich rodziców, miejscu, do którego często przychodzę, żeby mieć wystarczająco dużo prywatności, by pisać przy użyciu latarki. Nie spodziewam się, że drzwi otworzą się tak nagle i krzyczę, zatrzaskując mój dziennik i zamykając go na zamek. „Mamo” – mówię, patrząc na jej zapłakaną twarz. „Wszystko w porządku? Wymyśliłaś coś?” Przez długą chwilę tylko na mnie patrzy, a jej wyraz twarzy jest nieodgadniony. „Możesz stamtąd wyjść, żebyśmy mogły porozmawiać, Grace?” „Oczywiście”. Wychodzę spod wiszących ubrań i staję, pozwalając jej poprowadzić mnie do łóżka, gdzie siadamy obok siebie. „O co chodzi?” Moja matka zakrywa twarz dłońmi. „Grace, nie prosiłabym cię o to, gdyby nie było innej opcji. Ale... czas się kończy”. Jej głos zaczyna nabrzmiewać łzami. „To mieszkanie jest naszym domem. Nie mam pojęcia, gdzie pójdziemy...” „W porządku, mamo”. Ściskam ją za przedramię. „O co chcesz mnie zapytać?” Wypuszcza długi, powolny oddech. „Grace, zawsze byłaś trochę chłopczycą, biegałaś, wspinałaś się na drzewa, brudziłaś się. Ale nie jesteś już dzieckiem i... wielu mężczyzn w okolicy to zauważyło. Twoi bracia musieli ostatnio wybić kilka zębów”. „Naprawdę?” Moja szczęka opadła. „Dlaczego?” „Ponieważ, gdy niektórzy mężczyźni uważają kobietę za atrakcyjną, wyrażają to, mówiąc wulgarne rzeczy o ich ciele. To nie jest w porządku, ale tak to jest”. Potrząsa głową, żeby się otrząsnąć. „Chodzi mi o to, że jesteś niesamowicie piękna, Grace. Atrakcyjna w sposób, w jaki ja nigdy nie byłam. I... nienawidzę siebie za to, że o to proszę, ale zastanawiam się, czy to piękno mogłoby kupić nam trochę czasu u właściciela”. Moje brwi są zmarszczone, próbuję rozszyfrować jej znaczenie. Wciąż nie mogę się otrząsnąć z odkrycia, że jestem uważana za piękną. Przez większość dni nawet nie czeszę włosów. A moje stopy są zwykle brudne, bo zapominam o noszeniu butów. Czy kobiety muszą nosić perfumy i sukienki, żeby być uważane za piękne? „Nie rozumiem. Jak mogę kupić nam trochę czasu?” „To może nie zadziałać”. Moja matka nerwowo zwilża usta. „Ale... o Boże, nie mogę uwierzyć, że to mówię. Ale niektórzy mężczyźni, Grace, przebaczą dług, jeśli jego... potrzeby seksualne zostaną zaspokojone. Przez kobietę. Przez... ciebie”. W moim brzuchu zaczyna dudnić gorąco. Jeśli to nie jest dowód na to, że zeszłam na drogę pokusy, to nic nim nie jest. Powinnam być przerażona tym, o co prosi mnie moja matka. Zamiast tego jestem bezwstydnie chętna. Podekscytowana. „Chcesz, żebym poszła nago do łóżka z właścicielem?” To jedyny sposób, w jaki potrafię opisać to, co przypadkowo widziałam między moimi braćmi a ich dziewczynami. Dwie osoby w ciemności, szarpiące się i wydające dziwne dźwięki w prześcieradłach. Dlaczego myśl o robieniu tego z Williamem sprawia, że moja kobiecość zaciska się mocno? „Tak” – szepcze moja matka, a łza spływa po jej policzku. „O to cię proszę. Proszę cię, żebyś oddała przyjemność swojego ciała, swoją... dziewictwo... żeby powstrzymać nas przed eksmisją. Jesteśmy tak zdesperowani. Gdyby był jakikolwiek inny wybór...” Jej głos cichnie i myślę, naprawdę myślę o tym, o co jestem proszona. Jestem proszona o ofiarowanie się Panu, żeby moja rodzina nie została wyrzucona na ulicę. Zrobiłabym wszystko, żeby temu zapobiec, oczywiście. Wszystko. Ale... „Co jeśli on się nie zgodzi, mamo?” Pytam, spoglądając na moje stare obcięte dżinsy. Moje brudne kolana. Sposób, w jaki wystają moje piersi, spiczaste i małe. W przeciwieństwie do kobiet, które widzę w magazynach z cudownie okrągłymi biustami. „Czy on będzie chciał... tego?” Cyniczny śmiech opuszcza jej usta. „Och, nie martwiłabym się tym”. Wskazuje na drzwi sypialni. „Idź weź prysznic. Mamy trochę pracy do zrobienia”.

Odkryj więcej niesamowitych treści