Sześć miesięcy do rozwodu: Niebezpieczne kłamstwa mojego męża

Sześć miesięcy do rozwodu: Niebezpieczne kłamstwa mojego męża

Autor: Blair Foxy

Rozdział 2
Autor: Blair Foxy
19 cze 2026
Rozdział 2 Jęknęłam, przewróciłam się z boku na bok i potargałam włosy, zanim z trudem otworzyłam oczy. Dzisiaj był mój wolny dzień. Szczerze mówiąc, każdy dzień jest moim wolnym dniem, odkąd nie mam pracy. Jestem albo gospodynią domową, albo współlokatorką, sama nie wiem. Usiadłam, ziewnęłam i westchnęłam. Nagle przechyliłam głowę i spojrzałam na bandaże wokół moich nadgarstków. — Co... co to jest? Spięłam się, spojrzałam na drzwi i parsknęłam pod nosem. — To ma być twój sposób na udobruchanie mnie? Jakie to dziecinne. Schodząc na dół, wypuściłam z siebie pełne rozczarowania westchnienie i zacisnęłam zęby. Widzicie? Wyszedł, nie jedząc ze mną śniadania. Cały on. — Proszę pani, oto śniadanie. — Niania skłoniła się przede mną. — Pan kazał podać pani suplementy, przygotowałam je. Są na stole. — Dobrze. Ale oczywiście nie chciałam, by ten dzień upłynął mi tylko na bezczynności. Muszę gdzieś pojechać, bo właśnie otrzymałam bardzo dobrą wiadomość e-mail, na którą czekałam od dawna. Po rozwodzie z Dantem muszę mieć pewność, że mam własną pracę, by móc się utrzymać, być stabilną i nie potrzebować majątku rodziców. — Panno Alessio? Uśmiechnęłam się szeroko do mężczyzny, który pomachał mi ręką. W odpowiedzi pośpiesznie podeszłam do niego i uścisnęłam mu dłoń. — Przepraszam za opóźnienie w rozpatrywaniu pani wniosku. Tym razem zgłoszeń było bardzo dużo, ponad pięćdziesiąt. Musieliśmy więc dokładnie przeanalizować każde z nich, aby mieć pewność, że zatrudnimy osobę rzetelną i o otwartym umyśle, taką jak pani. Rozpromieniłam się. — To dla mnie zaszczyt. Kelner podał nam napoje i dwa różne ciasta. Moje było truskawkowe, a jego czekoladowe. — Nie wiedziałem, na co ma pani ochotę, więc przeprowadziłem małe rozeznanie i doszedłem do wniosku, że panie częściej lubią truskawki. Osobiście... Dokończyłam za niego: — Lubi pan czekoladę. Musi pan uwielbiać brązowy kolor — od torby, przez buty i krawat, aż po babeczkę. Uśmiechnął się. — Jest pani drobiazgowa. Cóż, to prawda. Chciałbym więc zapytać, dlaczego wybrała pani VIOLETTE spośród innych firm projektowych? — Nie ma drugiej takiej firmy jak Violette. Nie tylko pasuje do mojej specjalizacji, ale jej estetyka, misja i wizja naprawdę mnie urzekły. Oczywiście to tylko słodkie słówka, ale od zawsze lubiłam Violette Couture, ponieważ ktoś... sprawił, że stała się dla mnie niezapomniana. — Ktoś...? Machnęłam ręką. — Ktoś, kto uświadomił mi moje marzenia. A zresztą, sam pan wie, fiolet to mój ulubiony kolor. Wybuchnął śmiechem. — To ma sens. Cóż, mam nadzieję do zobaczenia w przyszłym tygodniu na stażu. Będzie pani pracować pod okiem pani Hestii. Otworzyłam szeroko oczy. — Wow, nie wiedziałam, że trafię pod skrzydła tak wielkiej postaci w tej branży. — Musi pani uważać, bo ona... bywa nieco ekscentryczna. Aha, i uwielbia wino, więc musi pani mieć o nim pojęcie. Skinęłam głową. — Dobrze. Przygotuję się, dziękuję. — Tak, miło było panią poznać. — Mnie również. Po krótkiej pogawędce odszedł, bo miał inne sprawy na głowie, ja natomiast zostałam jeszcze chwilę, zanim się zbierałam. Kupiłam materiały potrzebne do rozpoczęcia stażu, byłam podekscytowana. Przeraża mnie jednak to, jak powiem o tym Dantemu i czy w ogóle powinnam mu mówić. Pojechałam do kawiarni z laptopem. Kawiarnia należy do mojej jedynej i najlepszej przyjaciółki, Bianki. U boku swojego partnera, z którym mieszka, każdego dnia wygląda na promienną i jest bardzo szczęśliwa ze swojego obecnego życia. Jeśli chodzi o to, kiedy zamierzają wziąć ślub, nikt jeszcze nie zna ich planów. — No i co, przyszłaś tutaj, bo w końcu zaszłaś w ciążę? Pokręciłam głową. — Nawet nie zaczynaj tego tematu. Wiesz, obstawiam, że ty zajdziesz w ciążę pierwsza. Cmoknęła językiem, podała mi Frappé i usiadła naprzeciwko mnie. — Jeszcze tylko sześć miesięcy i będziesz od niego wolna. Uśmiechnęłam się lekko. — Wiem, to wydaje się niewiarygodne, że w końcu, po dwóch i pół roku... To brzmi surrealistycznie... — Ej, nie mów tak. Widziałam i czytałam w powieściach, że kiedy czujesz przywiązanie do czegoś, czego normalnie nienawidzisz, to oznacza tylko jedno — nie uciekniesz przed przeznaczeniem. Twoim jedynym zakończeniem jest bycie z nim na zawsze. Wzdrygnęłam się. — Daj spokój, jesteś jakąś wróżbitką, która zna moje zakończenie? Po prostu... myślę o tym, ile będę miała do zrobienia po rozwodzie i nie mogę się doczekać tej wolności. I tego, jak ułoży się moje życie potem. Położyła dłoń na mojej, poklepała ją i uśmiechnęła się promiennie. — Wierzę, że uwolnisz się od rodziców, tak samo jak od męża. Jeśli będziesz potrzebować pomocy, po prostu zadzwoń. — Oczywiście. Wstała. — Cóż, odpoczywaj sobie tutaj. Muszę iść pomóc swojemu facetowi. — Okej, dzięki. Kiedy wyszła, otworzyłam laptopa i zapytałam nieświadomie samą siebie: „Nie ucieknę przed przeznaczeniem, co?”. Zrobię więc wszystko, by przed tym przeznaczeniem uciec. Cokolwiek to będzie oznaczać, byle wyrwać się z tego piekielnego życia z Dantem, zrobię wszystko. — Proszę pani, wróciła pani — niania podała mi sok owocowy. Skrzywiłam się, gdy mi się ukłoniła. — Ostatnio zauważyłam, że wygląda pani na zmęczoną i ma pani mniej energii. Mam nadzieję, że cokolwiek panią trapi, będę mogła pomóc ulżyć w tym ciężarze. Uśmiechnęłam się blado. — Dzięki. A twój pan... — Ach, tak. Dzwonił wcześniej z informacją, że nie wróci dzisiaj na noc z powodu pilnych spraw. Parsknęłam. — Często go nie ma i nie wraca do domu. Widzę, co kombinujesz, Dante. — Po opróżnieniu szklanki uśmiechnęłam się promiennie do niani i mrugnęłam do niej. — Cóż, skoro mój kochany mąż nie wraca dziś na noc, ja również wyjdę, żeby trochę się zabawić. — ... Słucham, proszę pani? Uśmiechnęłam się złośliwie. — Dopilnuj, żeby drzwi były zamknięte, muszę jechać w pewne „pilne i ważne” miejsce — zakręciłam kluczykami w dłoni. — Jeśli twój pan zadzwoni, bo będzie mnie szukał, powiedz mu, że jestem tam, gdzie jestem pilnie potrzebna. — Gdzie... co mam mu powiedzieć, proszę pani? Pokręciłam głową. — Nie. Nic mu nie mów, to... mój mały sekret. — Ale proszę pani– — Dobrej nocy, nianiu. Odjechałam tak szybko, jak wróciłam. Byłam tak posłuszna przez ostatnie dwa lata. Brakowało mi szaleństwa i zabawy. A sześć miesięcy to i tak niedługo. Po dotarciu przed wejście szybko zaparkowałam samochód, krzyknęłam z radości i wysiadłam, idąc zmysłowo kołysząc biodrami. Tęskniłam za tym — kluby!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Sześć miesięcy do rozwodu: Niebezpieczne kłamstwa mojego męża | Czytaj powieści online na beletrystyka