MIRABELLA
Po raz pierwszy od miesięcy, w końcu podejmuję decyzję, by opuścić moje laboratorium badawcze i udać się do mieszkania, by spędzić spokojny i dobrze wypoczęty weekend. Przekładam klucze między palcami, idąc podejrzanie cichymi ulicami, a kiedy zatrzymuję się przed drzwiami, z cienia wyłania się dwóch mężczyzn w czerni, ustawiając się po obu moich stronach.
Wstrzymuję oddech.
Bycie zakładnikiem stało się w moim życiu czymś normalnym. Nie zdarza się to często, ale kiedy już, zawsze stoi za tym jedna osoba – mój ojciec.
Który ojciec czerpie przyjemność z porywania własnej córki?
Mój.
Przewracając oczami, zakładam ręce za plecy, czekając, aż mężczyźni zwiążą mi nadgarstki i zawiążą oczy, jak zawsze to robili. "To się nie liczy jako porwanie, skoro dobrowolnie z wami idę," prycham śmiechem, gdy prowadzą mnie do czarnego SUV-a.
Posiadanie takiego ojca jak mój może być bardzo szkodliwe dla zdrowia psychicznego. Ojca, którego jedynym zainteresowaniem są pieniądze, władza, sława i więcej pieniędzy. Nigdy nie wykazał zainteresowania uporządkowaniem spraw rodzinnych, ale gra rolę odpowiedzialnego mężczyzny w oczach opinii publicznej.
Mój ojciec jest na zewnątrz niezwykle spokojnym człowiekiem, ale nie udaję i nigdy nie będę udawać, że nie wiem, kim naprawdę jest w środku – katastrofalnym, chciwym draniem.
Zawsze ma idealną wymówkę dla bycia tak wycofanym, bycie konsylierem mafii to podobno nie żarty, a mój ojciec, będąc moim ojcem, traktuje swoją pracę trochę zbyt poważnie.
. . .
"To stało się dość przewidywalne, ojcze. Nie uważasz, że powinieneś po prostu zadzwonić i zaprosić mnie, jeśli chciałeś mnie wezwać? W końcu jestem twoją córką." Odsłaniam włosy z twarzy.
Po godzinach czekania w piwnicy, wciąż przywiązana do krzesła, w końcu przybywa mój ojciec i jestem w szoku, dlaczego wciąż jestem związana.
Coś zdecydowanie jest na rzeczy.
"Siostra," moja bliźniaczka wychyla głowę zza potężnej sylwetki mojego ojca i chichoczę.
Jaki ojciec, taka córka.
Moja bliźniaczka Annabella zawsze brała przykład z ojca, a ja z kolei w więcej niż jeden sposób przypominam moją matkę. Co wyjaśnia, dlaczego ojciec nie może mnie znieść, ale obsypuje Annabellę tak wielką miłością i uczuciem.
Ja i Annabella jesteśmy identyczne pod wieloma względami, z wyjątkiem naszych oczu. Jej oczy są szmaragdowozielone, tak jak mojego ojca. Ale ja, jedno oko odziedziczyłam po ojcu, a drugie po matce.
Mam dwie różne tęczówki – jedna wydaje się błękitna jak ocean i martwa jak lód, a druga szmaragdowozielona.
Wyjątkowe, nie sądzisz?
To coś, co zawsze przyciągało i będzie przyciągać moją uwagę w miejscach publicznych, z tym wyjątkiem, że nie lubię przebywać w miejscach publicznych.
Dwadzieścia sześć lat mojego życia było potwornie nudne. Wciąż ta sama rutyna każdego cholernego dnia. Chociaż nie narzekam.
Pierwsze dziesięć lat życia spędziłam, ucząc się w domu, zanim odeszła moja matka. Ojciec szybko wysłał mnie do jakiejś szkoły z internatem. Nie mogę zacząć wchodzić w szczegóły tego, co wydarzyło się w tej popieprzonej szkole, ale nadarzyła się okazja i uciekłam.
Stamtąd zostałam naukowcem laboratoryjnym i od tamtej pory jestem zamknięta w czterech ścianach mojego laboratorium badawczego.
Z wyjątkiem sytuacji, gdy mój ojciec decyduje się mnie porwać i przyprowadzić do domu. Kiedy czegoś potrzebuje.
A nie potrzebuje czegoś bardzo często.
Ale oczywiście dobrze mnie finansuje – za to należy mu się uznanie.
Podczas gdy podejmowano wszelkie wysiłki, aby ukryć mnie przed światem zewnętrznym, moja siostra Annabella była szkolona w najlepszych szkołach, wprowadzana w świat włoskiej mafii i jej mechanizmy, aż w końcu stała się zabójczynią i marionetką mojego ojca.
Więc może i jesteśmy bliźniaczkami, ale mamy bardzo różne poglądy i opinie i mamy zupełnie przeciwne osobowości.
"Twoja siostra wychodzi za mąż za dwa tygodnie," stwierdza mój ojciec, a ja szczerze się uśmiecham.
"Cóż, ojcze, powinieneś mi po prostu wysłać zaproszenie, z przyjemnością bym wzięła udział."
Wtedy widzę ten wyraz w jego oczach. Wyraz, który mówi, że jest w trudnej sytuacji i potrzebuje ratunku – a jeśli wciąż jestem przypięta do tego krzesła, to chyba ja jestem tą, która ratuje.
"Czego potrzebujesz?" Pytam, a mój ojciec wzdycha, przysuwając krzesło i siadając na nim – jego oddech jest wyczerpany.
"Zastąpisz swoją siostrę." Mówi bez emocji.
"Co?"
"Ona ma misję i nie chciałbym, żeby ją przegapiła z powodu tego ślubu. Zniknie na co najmniej sześć miesięcy i do tego czasu masz pozostać w związku małżeńskim z jej mężem."
"Jestem pewna, że dżentelmen może poczekać sześć miesięcy dłużej," prycham z potrząśnięciem głowy.
"Jestem pewien, że może i poczeka, ale to zaaranżowane i on tego nie chce. Kolejne opóźnienie i znajdzie powody, by to odwołać. Ale ważne jest, abyśmy stali się częścią tej rodziny i odegrasz swoją rolę. Nie możesz już uciekać od swoich obowiązków wobec rodziny."
"Moja rodzina?" Prycham śmiechem, upewniając się, że mój sarkazm nie pozostaje niezauważony. "Dlaczego to takie ważne, stać się częścią tej tak zwanej rodziny, o której mówisz?"
"Ponieważ Mirabella, po co być konsylierem, skoro można zostać Donem, hmm?" Mój ojciec szepcze z serdecznym śmiechem, a ja zwężam oczy, obserwując go przez sekundę, zanim spojrzę na moją siostrę, która stoi obok niego. Stopniowo łączę wszystkie informacje.
"Ty chciwy ba—" ręka mojego ojca uderza mocno w moją twarz, zanim zdążę go przekląć. Zaciska palce na moich włosach, szarpiąc moją głowę do tyłu z taką siłą, że krzyczę z bólu.
"Będziesz uważać na słowa, kiedy się do mnie odzywasz. I nauczysz się mniej mówić i podążać ścieżką, która została dla ciebie wytyczona."
"Rzucasz mnie na pożarcie wilkom? To jest ta ścieżka? Jeśli tak bardzo chciałeś zostać Donem, dlaczego po prostu ich wszystkich nie zabijesz? Dlaczego mam być z kimś żonaty tak długo, żebyś mógł dostać to, czego chcesz?"
Mój ojciec odpycha moją głowę na bok, potrząsając nią, cmokając i patrząc na mnie, jakbym była najgłupszą osobą na ziemi. "Zdobędziesz ich zaufanie i zdobędziesz informacje z pierwszej ręki. Twoja obecność w tym domu będzie służyć wyłącznie zebraniu wszystkich informacji, których potrzebuję, aby zostać Donem."
"Jesteś konsylierem, jestem pewna, że masz dostęp do więcej niż wystarczającej ilości informacji."
"Potrzebuję więcej. Potrzebuję czegoś większego niż to, co mam, a ty mi pomożesz to zdobyć."
Po chwili ciszy, wiedząc, że żadne krzyki mnie z tego nie wyciągną, w końcu zadaję pytanie, które powinnam była zadać na początku tej rozmowy. "Za kogo wychodzę za mąż?"
"Matteo Messina Denaro."
Matteo?
Matteo.
Nie interesuję się zbytnio mafią i ich interesami, z tego powodu wiem bardzo mało o ich ludziach, ale to imię brzmi zbyt znajomo.
O Boże.
Matteo!
On jest. . .
"O nie. Proszę, nie. Nie możesz mnie wydać za tego potwora. Proszę, ojcze, zrobię wszystko, ale nie to. Będę martwa, zanim Annabella wróci, by zająć jej miejsce."
Moje łzy wylewają się – nazwijcie mnie dramatyczną, ale kiedy mężczyzna morduje swoją siostrę, brata i dziadków z powodu jakiegoś nieporozumienia, staje się najbardziej przerażającym człowiekiem w podziemiu.
Mężczyzna gotów zrobić wszystko dla władzy. Mężczyzna, który wolałby skąpać się we krwi, niż zaakceptować ideę pokoju, to ten sam człowiek, którego mój ojciec chce dla mnie.
Stało się jasne jak dzień, Annabella nie jedzie na żadną misję, jest po prostu zbyt cenna dla mojego ojca, tak bardzo, że nie może się zmusić, by oddać ją za żonę temu demonowi. A teraz ja mam zostać poświęcona dla ich chciwości.
Kurwa.
Ja.
Zaczynam rozwodzić się nad tym, jak to jest zły pomysł, a moje łzy wciąż płyną. Mówię ojcu, że Matteo widział Annabellę i nie mam takich samych oczu jak ona, ale on mówi, że będę musiała używać soczewek kontaktowych. Mówię mu, że mam inną osobowość niż moja siostra, a on mówi, że spotkali się tylko raz i nie ma możliwości, żeby Matteo wiedział tak dużo o mojej siostrze z tylko jednego spotkania.
I staje się dla mnie jasne jak dzień – nie ma z tego wyjścia.
"Za dwa dni jesz obiad z jego rodziną. Anna przekaże ci wszystko, co musisz wiedzieć do tego czasu. Proszę Mirabella, nie zawiedź mnie." Mój ojciec mówi bez emocji, wychodząc z piwnicy i zostawiając mnie samą z moją siostrą.
To się dzieje, za zaledwie dwa tygodnie przejdę od bycia szczurem laboratoryjnym do bycia żoną najniebezpieczniejszego człowieka we włoskiej mafii.
Dziedzica i przyszłego Dona największej familii włoskiej mafii.