Bogata, przybrana rodzina Sereny nie wyrzuciła jej po prostu z domu, gdy powróciła ich biologiczna córka – odurzyli ją i poćwiartowali. Ale śmierć nie była końcem. Budząc się w przeddzień swojego makabrycznego morderstwa, Serena odwróciła zasady gry. Chcą odzyskać swoją „prawdziwą” córkę? Świetnie. Z radością spakowała walizki i odeszła, wracając do biologicznej rodziny – skrajnie ubogiego domu ze sparaliżowanym ojcem, ledwo wiążącym koniec z końcem rodzeństwem i podupadłą farmą. Aroganccy Vance'owie myśleli, że wygrali. Śmiali się, odsyłając ją do slumsów, licząc na to, że zgnije w biedzie. Czego jednak nie wiedzieli? Serena wcale nie była bezradną dziewczynką. Była tajną szefową Grupy Atlantis – tej samej megakorporacji, która utrzymywała całe imperium Vance'ów na powierzchni. Podczas gdy Vance'owie świętowali powrót swojej nowej dziedziczki, ich biznes nagle obrócił się w pył. Tymczasem „żałosne” nowe życie Sereny nabrało rozpędu. Dzięki jej sekretnym umiejętnościom medycznym, sparaliżowany ojciec znów zaczął chodzić. Jej ciężko pracujące rodzeństwo zaczęło zbijać fortunę. A ten porzucony, sparaliżowany narzeczony, który przypadł jej w udziale na wsi? Okazało się, że to bezwzględny, przerażająco bogaty dziedzic rodu Mercerów – który nagle odzyskał pełną sprawność, ujawnił swoje prawdziwe możliwości i miał na jej punkcie kompletną obsesję. Gdy rodzina Vance'ów straciła wszystko i żebrała na ulicach, Serena stała na samym szczycie świata. Myśleli, że wyrzucają śmieci, podczas gdy pozbyli się królowej.

Pierwszy Rozdział

Tego dnia całe miasto Kingsport było w szoku. Wieść o makabrycznym poćwiartowaniu miejscowej przedstawicielki śmietanki towarzyskiej rozeszła się błyskawicznie. Ofiarą padła Serena Vance, ukochana córka rodu Vance'ów. Rodzina ta posiadała potężne imperium biznesowe. Jej odciętą głowę znalazł pewien rybak na brzegu rzeki. Wciąż jednak brakowało pozostałych części jej ciała. Gdy wiadomość ujrzała światło dzienne, jej rodzina pogrążyła się w żałobie, zanosząc się rozpaczliwym płaczem. Serena była jedyną córką w rodzinie Vance'ów. Miała kochających rodziców i pięciu starszych braci, którzy ją uwielbiali. – Czy to dzieje się naprawdę? Czy ja naprawdę nie żyję? – Serena z niedowierzaniem wpatrywała się w rodziców i braci, którzy płakali bez opamiętania. Grupa reporterów stała nieopodal, robiąc zdjęcia tej rozdzierającej serce sceny. – Tato, mamo, bracia, to ja, Serena! – Serena spróbowała zrobić krok w przód, ale nagle poczuła, że unosi się w powietrzu. Spojrzawszy na siebie z góry, nagle uświadomiła sobie prawdę – stała się duchem. Przypomniała sobie poprzedni dzień: kolację z rodziną w restauracji, a potem wsiadanie do samochodu. Później wszystko spowiła ciemność. Jej rodzina łkała, błagając policję o jak najszybsze odnalezienie mordercy. Odmówili udzielania wywiadów i pod eskortą ochroniarzy wrócili do domu. Serena podążyła za nimi. Wciąż nie potrafiła pojąć, dlaczego musiała umrzeć. Po powrocie do domu coś wydało jej się nie w porządku. Jej rodziców i pięciu braci przestała już trawić żałoba. Przytłaczający smutek, który jeszcze przed chwilą malował się na ich twarzach, zniknął. Zdawali się w ogóle nie opłakiwać jej śmierci. Jej ojciec, Tiberius Vance, warknął ostro: – Darius, o czym ty do cholery myślałeś? Porzuciłeś jej głowę w tak publicznym miejscu? Znaleziono ją niemal natychmiast. Czy nie kazałem ci się jej pozbyć jak należy? Darius natychmiast zaczął się bronić: – Tato, myślałem, że jeśli wrzucę ją do rzeki, to po prostu popłynie z nurtem. Skąd miałem wiedzieć, że wyłowi ją jakiś rybak? Zresztą mniejsza o to – co mam zrobić z częściami ciała w moim samochodzie? Darius wyglądał na zaniepokojonego. Brakujące części ciała były ukryte w jego aucie. Jej matka, Valeria Vance, skarciła go: – Dlaczego po prostu nie pozbyłeś się wszystkiego? Po co cokolwiek zostawiałeś? Dłonie Dariusa drżały, gdy odpowiadał: – Pomyślałem, że rozrzucę te kawałki w różnych miejscach. Wtedy nikt by tego nie poskładał. Ale jeśli policja odkryje, że wożę części ciała w samochodzie, jestem skończony. Tiberius zamilkł, pogrążony w myślach. – Na razie się wstrzymamy. Nasza rodzina jest pod baczną obserwacją policji, więc to nie jest odpowiedni moment na działanie. Jesteśmy ofiarami – rodziną zmarłej. Nikt nie będzie nas podejrzewał. Kiedy sprawy trochę ucichną, zajmiemy się tym. Słysząc to, Serena przeżyła kompletny wstrząs. Nie mogła uwierzyć, że ludźmi, którzy ją zamordowali, byli członkowie jej własnej rodziny. Jej myśli pędziły jak szalone, próbując to wszystko ułożyć w logiczną całość, ale nie potrafiła znaleźć żadnego powodu, dla którego pragnęliby jej śmierci. Poprzedniego wieczoru zjadła z nimi wspólną kolację i wsiadła z nimi do samochodu. Podczas jazdy poczuła się tak dziwnie senna, że zapadła w sen. Kolejną rzeczą, z jakiej zdała sobie sprawę, była jej własna śmierć. Jej ciało zostało rozerwane na kawałki, a szczątki rozrzucone. – Dlaczego mi to zrobiliście?! – krzyknęła w agonii Serena. To byli najbliżsi jej ludzie, ci, których kochała ponad wszystko na świecie. Jej krzyki zdawały się jednak na nic. Była teraz jedynie błąkającym się duchem – niewidzialnym i niesłyszalnym dla nich. Nie mogli jej dostrzec, nie mogli usłyszeć jej bólu. Właśnie w tej chwili jej drugi brat, Gideon, nagle zadrżał. Zmarszczył brwi, a w jego głosie zabrzmiał niepokój: – Dlaczego mam wrażenie, że nagle zrobiło się potwornie zimno? Czy to Serena nas nawiedza? Tiberius posłał mu ostre, karcące spojrzenie. – Przestań pleść bzdury w biały dzień. Westchnął głęboko, a jego myśli wyraźnie krążyły wokół czegoś innego. Następnie Tiberius przybrał smutny wyraz twarzy i rzekł: – Prawdę mówiąc, Serena była dobrą dziewczyną. Była posłuszna i bardzo nam oddana. – Ale mimo wszystko nie była naszą biologiczną córką. Skoro odeszła, to nawet lepiej. W końcu możemy sprowadzić naszą prawdziwą córkę z powrotem. Serena poczuła się, jakby uderzył w nią piorun. Dopiero teraz to zrozumiała – nie była ich biologicznym dzieckiem. Wysłuchawszy całej tej rozmowy, Serena dowiedziała się, że miesiąc temu rodzina Vance'ów odkryła prawdę: po narodzinach podmieniono ich dziecko w szpitalu. Serena nie była ich prawdziwą córką. Ich biologiczne dziecko zostało oddane innej rodzinie. Obawiali się, że pewnego dnia Serena wróci do swojej biologicznej rodziny, zabierając ze sobą ich bogactwo i oddając je swoim prawdziwym rodzicom. Podjęli więc brutalną decyzję, by wyeliminować wszelkie przyszłe zagrożenia. Zatruli jej napój podczas kolacji, przez co zasnęła w samochodzie. A po tym, jak ją zabili, po cichu poćwiartowali jej ciało. Darius rzekł: – Cóż, teraz wszystko jest w porządku. Nasza prawdziwa siostra w końcu może wrócić do domu. Gideon dodał: – Ta oszustka powinna była zginąć już dawno temu. Przez te wszystkie lata żyła na koszt naszej rodziny. Trzeci brat, Rowan, skomentował: – Nic dziwnego, że nigdy za nią nie przepadałem. Okazuje się, że nawet nie była naszą prawdziwą siostrą. Czwarty brat, Nolan, stwierdził: – Boli mnie na samą myśl o tym, jak nasza prawdziwa siostra musiała cierpieć przez te wszystkie lata. Piąty brat, Silas, dorzucił: – Kiedy nasza prawdziwa siostra wróci, będziemy ją traktować tysiąc razy lepiej. To ona jest naszą prawdziwą rodziną. Każde z tych słów było niczym zatruty sztylet, który powoli przekręcał się w sercu Sereny i rozdzierał je na strzępy. Ludzie, których kiedyś nazywała rodziną, okazali się tak niezwykle okrutni. Splamili sobie ręce jej krwią, a teraz otwarcie rozmawiali o jej śmierci, jakby chodziło jedynie o zwykły interes. Byli bezlitośni, ponieważ prawdziwa dziedziczka miała w końcu powrócić. Serena nie potrafiła pojąć, jak mogli być tak pozbawieni serca. Byli gorsi od zwierząt. Wściekła, Serena z krzykiem rzuciła się na swoich braci, a jej pięści zacisnęły się w pragnieniu rozerwania ich na strzępy. Ale za każdym razem, gdy próbowała uderzyć, przenikała prosto przez nich. Była tylko bezkształtnym duchem, zaledwie ulotnym cieniem duszy. Nienawidziła ich. Nienawidziła ich każdym włóknem swojej istoty. – Aaaaa... Serena krzyknęła w agonii, a jej głos wibrował surowym bólem. Nagle przez okno wlał się snop białego światła, spowijając ją w całości. Nie mogła otworzyć oczu. Kiedy odzyskała przytomność, odkryła, że leży we własnym pokoju. – Serena, pospiesz się, wstawaj! Idziemy dzisiaj zjeść na mieście – powiedziała radośnie jej matka, Valeria Vance. Serena gwałtownie się otrząsnęła. Wpatrując się w stojącą przed nią Valerię, instynktownie schowała nogę pod kołdrę. Zabolało. „Ja wciąż żyję? O co tu chodzi?” – pomyślała Serena, a jej umysł spowiła mgła dezorientacji. – Serena, co się stało? Czy nie obiecałaś pójść ze mną i tatą do restauracji? – zapytała Valeria ze zdziwieniem w głosie. Wtedy to do niej dotarło. Czas się cofnął. Powróciła do dnia przed tym, jak została poćwiartowana – do dnia przed tragedią. Serena doskonale to pamiętała. To Valeria weszła wtedy do jej pokoju i poprosiła, by poszła z nimi coś zjeść. Potem wsiadła do samochodu, a następnie... została zamordowana. Serenę zalała fala ogromnej radości – odrodziła się na nowo. Bóg dał jej drugą szansę. Mając w pamięci wciąż żywy obraz przepełnionych złośliwością twarzy swoich rodziców i braci, Serena doskonale wiedziała, co musi zrobić. Zmieni swój los – ten, w którym jej ciało zostało poćwiartowane. – Mamo, nie czuję się najlepiej. Nie chcę iść do restauracji. Czy możemy zamiast tego zjeść po prostu w domu? – powiedziała Serena cicho, lecz stanowczo. – Co? Przecież mi obiecałaś! – wykrzyknęła Valeria zaskoczonym tonem. Wszystko było już ukartowane, przygotowane tak, by Serena weszła prosto w ich pułapkę. – Mamo, naprawdę źle się czuję. To tylko posiłek. Możemy zjeść w domu, prawda? Tak bardzo ci na mnie zależy, nie chciałabyś przecież patrzeć, jak się męczę, prawda? – błagała Serena, starając się zabrzmieć tak przekonująco, jak to tylko możliwe. – Powinnam wezwać naszego lekarza rodzinnego, żeby cię zbadał? – zapytała Valeria, wciąż pełna niepokoju. – Nie trzeba, po prostu poleżę przez chwilę – odparła Serena, posyłając jej nikły uśmiech. Widząc stan córki, Valeria zawahała się przez moment, po czym niechętnie przystała na to i opuściła pokój. Serena odetchnęła z ulgą, zaciskając mocno pięści pod kołdrą. W duchu przysięgła sobie, że tym razem zmusi rodzinę Vance'ów, by zapłacili za wszystko, co jej zrobili. Gdy Valeria wyszła z pokoju, odezwała się do Tiberiusa: – Powiedziała, że nie czuje się dobrze i nie pójdzie. – Nie pójdzie? Nasze plany są już w pełni gotowe. Co teraz zrobimy? – w głosie Tiberiusa słychać było niezadowolenie. – Nie możemy jej przecież zmusić, prawda? – odparła Valeria. – To naprawdę frustrujące. Nasza prawdziwa córka cierpi gdzieś tam w świecie, a my nie możemy nawet nic z tym zrobić – lamentował Tiberius. – Tato, mamo, o czym wy mówicie? Prawdziwa córka? Czy ja nie jestem waszą prawdziwą córką? – pojawiła się nagle Serena, przerywając ich rozmowę. Tiberius i Valeria zamarli, nie wiedząc, jak odpowiedzieć. – No dalej, powiedzcie mi – czy nie jestem waszą biologiczną córką? – naciskała Serena. W obliczu jej nieustępliwych pytań Valeria nie miała innego wyboru, jak tylko wyznać prawdę. Valeria powiedziała, a jej głos był zimny i całkowicie wyprany z jakiegokolwiek ciepła: – Sereno, masz rację. Nie jesteś naszą biologiczną córką. Kiedy się urodziłaś, w szpitalu pomylono dzieci. – Twoi prawdziwi rodzice gdzieś tam są, a my planowaliśmy z powrotem was zamienić. Zamierzaliśmy powiedzieć ci o tym później, ale skoro już wiesz... to wszystko znacznie ułatwia. Serena udała, że czuje się zraniona i pełna smutku. Jej cel był jasny: musiała zrujnować ich plany, upewnić się, że zrezygnują z zamiaru zamordowania jej. Tym razem sprawi, że zapłacą za wszystko.

Odkryj więcej niesamowitych treści