Elsie mu przerwała. "OK, zatrzymaj się w tym miejscu. Serena nie jest kimś, kto by tu został. Nie trać czasu na marzenia o tym."
Skierowała się prosto do pokoju Sereny.
Kiedy Elsie dotarła na miejsce, Serena już nie spała.
Mimo długiej nocy, wytrzymałość i odporność Sereny sprawiały, że potrzebowała niewiele snu.
"Ciężko pracowałaś, Sereno. Przyniosłam ci trochę jedzenia" - powiedziała Elsie, unosząc torbę z jedzeniem na wynos.
Położyła jedzenie na stole.
"Z Salt & Smoke?" - zapytała Serena, rozpoznając opakowanie.
Elsie uśmiechnęła się szeroko. "Żebyś wiedziała! Kazałam ich szefowi kuchni przyrządzić to specjalnie dla ciebie. Nie ma za co."
"Jesteś zbyt miła" - powiedziała Serena z lekkim śmiechem.
Salt & Smoke była jedną z najbardziej prestiżowych restauracji w Kingsport.
Nawet dysponując pieniędzmi, zamówienie posiłku na specjalne życzenie od samego szefa kuchni było rzadkim przywilejem.
Elsie usiadła z dramatycznym westchnieniem. "Ale poważnie, Sereno, czy naprawdę było warto? Zadawać sobie tyle trudu dla kalekiego mężczyzny?"
Bez wahania Serena odpowiedziała: "Było warto. Życie to wciąż życie."
Nie wspomniała o tym, że to zadanie zlecił jej Magnus.
W tym momencie telefon Sereny zawibrował.
Widząc na identyfikatorze połączeń imię Wyatta, odebrała.
"Szefowo, utknąłem przed bramą szpitala Summit! Dostanie się tutaj przypomina włamanie do skarbca" - poskarżył się głośno Wyatt przez telefon.
Serena spojrzała na Elsie. "Mój przyjaciel jest pod bramą, ale ochrona go zatrzymuje."
"Nie martw się, ja się tym zajmę" - powiedziała od niechcenia Elsie.
Krótko potem Wyatt dotarł na górę.
Wyatt spojrzał na Serenę, gdy ich rozmowa zeszła na sprawy szpitalne. "Tak przy okazji, co ty tu robisz w szpitalu Summit?
"Wejście tutaj to nie przelewki. I kto mógłby potrzebować, żebyś osobiście wkroczyła do akcji?"
Serena obrzuciła go zimnym spojrzeniem. "Nie zadawaj pytań, których nie powinieneś. Po prostu zajmij się swoją pracą."
Wyatt uniósł ręce w udawanym akcie poddania. "Dobrze, dobrze. Rozumiem."
Gdy Wyatt wychodził ze szpitala Summit, tuż przed nim wpadł na Tyberiusza Vance'a.
"Panie Langdon, wreszcie pana znalazłem!" - wykrzyknął Tyberiusz z przesadnym entuzjazmem, rozpaczliwie próbując zaskarbić sobie jego przychylność.
Wyatt unikał ostatnio Tyberiusza, a Tyberiusz wiedział, że coś musi być nie tak. Dlatego schował dumę do kieszeni.
Wyatt nawet na niego nie spojrzał. "Panie Vance, postawiłem już sprawę jasno za pośrednictwem mojego zespołu. Dlaczego wciąż nas pan nęka?"
Tyberiusz przyjął żałosną postawę, niemalże płaszcząc się przed nim. "Proszę pana, to musi być jakieś nieporozumienie.
"Vance Group i Atlantis Group zawsze były bliskimi partnerami. Nie może pan tak po prostu zrywać więzi – to nas zniszczy!"
Wyatt parsknął pogardliwie. "To, co stanie się z Vance Group, to nie mój problem. Tyberiuszu, powiedzmy to sobie jasno: Atlantis Group nie jest po to, by po was sprzątać.
"Czy w ogóle zdajecie sobie sprawę, ile pieniędzy straciliśmy przez waszą niekompetencję? Szczerze mówiąc, od lat aż nas korciło, by zerwać z wami współpracę. Gdyby nie ona... "
Zatrzymał się w połowie zdania i machnął lekceważąco ręką. "Nieważne. Od tego momentu Atlantis Group i Vance Group są wrogami. Nie trudźcie się, żeby przyczołgać się z powrotem."
"Proszę pana, niech pan zaczeka... " - wyjąkał Tyberiusz, a na jego czole pojawił się pot.
Zimne, ostre słowa Wyatta całkowicie nim wstrząsnęły.
Jego stosunek do Tyberiusza zmienił się podejrzanie za bardzo.
Stojący w pobliżu Darius Vance wystąpił naprzód, próbując uratować sytuację dla swojego ojca.
Powiedział: "Panie Langdon, to musi być jakieś nieporozumienie. Jeśli obrócił się pan przeciwko nam, niech pan nam chociaż powie dlaczego. Co zrobiliśmy źle?"
Wyatt z pogardą strzepnął dłoń Dariusa. "Wina leży po naszej stronie. W ogóle nie powinniśmy byli zadawać się ze śmieciami pokroju Vance Group.
"Czy wy w ogóle wiecie, jak niekompetentni jesteście? Zejdźcie mi z oczu. Nie chcę nigdy więcej widzieć żadnego z was."
Duma Dariusa została zraniona przez to rażące upokorzenie.
Wściekły, zacisnął pięści, gotów do odwetu.
Tyberiusz szybko go powstrzymał. "Nie rób tego, Dariusie. Jeśli teraz wywołasz skandal, będzie po nas."
"Tato! O co mu chodzi? Kiedyś przed nami płaszczył, a teraz zachowuje się, jakby był lepszy od wszystkich!" - wściekał się Darius, a jego twarz była poczerwieniała z gniewu.
Tyberiusz westchnął głęboko. "Kto to wie? Wyatt jest nieprzewidywalny. Jednego dnia z nami współpracuje, a następnego nas niszczy."
Gdy tak stali, lamentując nad swoim upadkiem, ze szpitala wyszła Serena, przykuwając ich uwagę.
"Serena? Co ty tu robisz? Śledziłaś nas?" - warknął Darius, a jego głos był przepełniony irytacją.
Serena zatrzymała się, wyraźnie niezadowolona z tego spotkania, ale zachowała spokój, gdy napotkała ich spojrzenie.
Darius uznał jej milczenie za okazję do dalszego strofowania.
"Co jest?" - zadrwił. "Czy twoja prawdziwa rodzina jest tak żałosna, że próbujesz się do nas doczołgać? Śledzisz nas z nadzieją, że cię przygarniemy?"
Wyraz twarzy Sereny nawet nie drgnął. Jej ton był spokojny, a jednocześnie ostry. "Nie schlebiaj sobie."
Chciała ich wyminąć, ale Darius zagrodził jej drogę.
Oczy Sereny zwęziły się, gdy powoli uniosła głowę, by spojrzeć mu w oczy. "Zejdź mi z drogi."
Twarz Dariusa poczerwieniała z gniewu. "Ty... Sereno, jak śmiesz? Po tym wszystkim, co nasza rodzina dla ciebie zrobiła, po tym, jak dawaliśmy ci jedzenie i dach nad głową, tak nam się odwdzięczasz? Byłem kiedyś twoim bratem!"
"Bratem?" - głos Sereny był lodowaty. "Myślisz, że jesteś godny tego tytułu?"
Darius zamarł, pozbawiony mowy przez jej pełne pogardy spojrzenie, a jego twarz wykrzywiła się ze wściekłości. "Ty... !"
Widząc narastające napięcie, Tyberiusz wkroczył, by rozładować sytuację. "Wystarczy, Dariusie. Po co strzępić sobie język na kłótnie z nią? Nie jest już częścią rodziny Vance'ów."
Odwrócił się do Sereny, a jego ton był zimny i lekceważący. "Sereno, już nigdy nie będziesz częścią rodziny Vance'ów. Bianca jest teraz naszą prawdziwą córką. To, czy będziesz żyć, czy umrzesz, nic dla nas nie znaczy."
Serena odpowiedziała kpiącym śmiechem. "Zapamiętaj te słowa." Jej przekaz był jasny: niech w przyszłości nawet nie ważą się jej szukać.
Tyberiusz patrzył, jak Serena odchodzi, po czym przeniósł wzrok na szpital Summit, a na jego twarzy pojawił się zamyślony wyraz.
"Dlaczego wychodziła ze szpitala Summit?" - mruknął do siebie.
"Co masz na myśli, tato?" - zapytał Darius, podchodząc bliżej.
"Jestem prawie pewien, że widziałem, jak Serena opuszcza ten szpital. Jest on własnością rodziny Daltonów i zwykli ludzie nie mogą tak po prostu tam wejść" - powiedział Tyberiusz z marsową miną.
Darius prychnął. "Musiałeś się pomylić. Nie ma mowy, żeby miała takie znajomości. Teraz jest tylko wiejskim nikim. Skąd mogłaby znać kogoś ważnego?"
Choć Serena była niegdyś nominalnie częścią rodziny Vance'ów, dorastała na wsi pod opieką niani.
Miała niewielki kontakt z resztą rodziny.
Dla Tyberiusza i Valerii Serena wydawała się zdystansowana i zimna, pozbawiona ciepła, jakiego oczekiwali od kogoś, kogo mogliby nazwać własnym dzieckiem.
Tyberiusz i Valeria nigdy jej nie lubili.
Kilka lat temu sprowadzili ją do Kingsport wyłącznie w celu zaaranżowania małżeństwa z rodziną Winslowów. Nawet wtedy ich stosunek do niej pozostawał obojętny i lekceważący.
*****
W międzyczasie, w posiadłości Vance'ów, Bianca przebywała w swoim pokoju.
Była otoczona stosami złotej i srebrnej biżuterii, ostrożnie układając i podziwiając każdy element.
Te skarby stały się jej źródłem poczucia bezpieczeństwa.
Każdej nocy spała, ściskając szkatułki z biżuterią, ze strachu, że obudzi się z powrotem w skromnym domu rodziny Montellów.
Po ułożeniu wszystkiego ku swojemu zadowoleniu, Bianca zwróciła się do swojej ulubionej rozrywki: robienia sobie selfie.
Obnoszenie się ze swoim bogactwem stało się dla niej codziennym rytuałem.
Rutyna Bianki była dobrze wyćwiczona. Zrobiła kilka zdjęć, ustawiła filtr upiększający na maksimum i pozowała z przesadnie wydętymi wargami i zabawnymi minami.
Następnie zaczęła układać podpisy na Instagrama.
Pierwszy post: "O mój Boże, więc, powiedziałam rodzicom, że jeden samochód w zupełności mi wystarczy, prawda? Ale nie, musieli mi kupić PIĘĆ luksusowych samochodów. Ugh, to taka męka być tak rozpieszczaną. #CarGoals #TooBlessedToStress"
Drugi post: "Więc moi bracia stwierdzili: «POTRZEBUJESZ tej biżuterii», a ja na to: «Chłopaki, wyluzujcie, nie potrzebuję więcej rzeczy». Ale oni nalegali: «Jesteś naszą jedyną siostrą, MUSIMY cię rozpieszczać». W porządku, w takim razie to wezmę. #SisterPrivilege #AllTheSparkle"
Na koniec dodała fałszywą skargę: "Dosłownie nie wiem, co zrobić z tymi wszystkimi pieniędzmi. Powinnam kupić kolejną torebkę Birkin czy po prostu je oddać na cele charytatywne? #RichGirlProblems #HelpMeDecide"
















