Wygnany i ukoronowany: Zemsta tajnego szefa

Wygnany i ukoronowany: Zemsta tajnego szefa

Autor: Isla Harrington

9.Rozdział 9 Perfekcyjna operacja
Autor: Isla Harrington
22 lip 2026
"Daj spokój. Jakby Serena kiedykolwiek miała cię o coś błagać" - prychnęła Elsie. "Sereno, ten facet sam się o to prosi. Chcesz, żebym postawiła go do pionu?" - zaoferowała Elsie z uśmieszkiem. Serena odpowiedziała słabym uśmiechem. "Nie ma potrzeby. Nie jest już moim narzeczonym – to problem Bianki. Niech oni sobie z tym radzą." Niech Bianca nadal myśli, że złowiła świetną partię. Wtedy Serena przypomniała sobie o czymś. "Och, Elsie, jednak potrzebuję twojej pomocy. Potrzebuję małej przysługi ze strony szpitala twojej rodziny." Elsie nie wahała się ani chwili. "Oczywiście. Wszystko załatwię." Bogactwo i wpływy rodziny Daltonów nie miały sobie równych – posiadali nawet własny szpital. Ta ekskluzywna placówka obsługiwała tylko VIP-ów, dysponując najnowocześniejszą technologią i przełomowym sprzętem. Serena planowała wykorzystać to do kompleksowej oceny stanu Declana, aby opracować odpowiedni plan leczenia. Po zajęciach Serena wróciła do domu. Musiała sprawdzić, co u Declana. "Jak on się dzisiaj miewa, mamo?" - zapytała, gdy tylko weszła. Lenora wyglądała na nieco niespokojną. "W porządku. Dziś rano był w okropnym nastroju – krzyczał i odmawiał jedzenia. Ale po południu namówiłam go, żeby zjadł trochę zupy." Serena weszła do pokoju i zastała Declana rozbudzonego. "Przestań udawać, że cię to obchodzi! Po co w ogóle tu jesteś?!" - warknął Declan w chwili, gdy ją zobaczył. Spokojnie, Serena odłożyła swoje rzeczy. "Też nie jestem tym zbytnio zachwycona, ale jesteś moim narzeczonym. Przestań krzyczeć. Sprawię, że poczujesz się lepiej, a dziś wieczorem zrobimy pełne badania." "Nie ma mowy" - odparował natychmiast Declan. Serena odwróciła się do niego przodem. "Dlaczego nie? Nie chcesz wyzdrowieć?" Declan zaśmiał się gorzko. "Nie chcę żyć, więc po co marnować twój czas?" Niezrażona Serena odpowiedziała: "To nie twoja decyzja. Ratuję ci życie, czy ci się to podoba, czy nie." Z tymi słowy po raz kolejny zarzuciła go sobie na ramię. "Postaw mnie! Postaw mnie, brutalna kobieto!" - krzyknął Declan, wiercąc się na znak protestu. "Puszczaj mnie!" Traktowała go jak psa, podnosząc i nosząc z miejsca na miejsce. "Przestań się szarpać" - powiedziała Serena, całkowicie niewzruszona. "Jesteś zbyt słaby, żeby mnie powstrzymać. Wolałbyś, żebym nosiła cię na rękach jak księżniczkę?" Declan zamarł, rozważając swoje opcje, po czym niechętnie się poddał. Był tak chudy, że Serena ledwie czuła jego ciężar, gdy nosiła go bez wysiłku. Na zewnątrz, zapakowała go do samochodu. Elsie wysiadła ze swojego samochodu, rozglądając się po skromnej okolicy. Wyraz jej twarzy zrzedł. "Sereno, to znaczy, bez urazy, ale twoja nowa rodzina... cóż, o wiele bardziej boryka się z problemami finansowymi... niż sobie wyobrażałam" - powiedziała z wahaniem. Serena zbyła ten komentarz. "Daruj sobie analizy. Po prostu zawieź nas do szpitala." Z tymi słowy wyruszyli do szpitala rodziny Daltonów. Dzięki znajomościom Elsie, dyrektor szpitala przywitał ich osobiście. Dopilnował, by badania Declana zostały przyspieszone. Szpital rodziny Daltonów nie tylko był wyposażony w najnowocześniejsze udogodnienia – słynął również z prywatności. Nikt, bez względu na to, jak bardzo byłby bogaty czy wpływowy, nie mógł uzyskać dostępu do dokumentacji medycznej pacjenta. Było to sanktuarium dla elity. Declan leżał na łóżku zabiegowym, z podejrzeniem przyglądając się zbliżającej się pielęgniarce. "Ja się tym zajmę" - powiedziała Serena, wyciągając rękę. Pielęgniarka zawahła się, ale po rozpoznaniu jej autorytetu podała jej strzykawkę. Podkasawszy rękawy, Serena przejęła pałeczkę. Po pobraniu od niego krwi, wysłała go na serię skanów. Wyniki przyszły szybko. Wyraz twarzy Sereny spoważniał, gdy studiowała obrazy, a jej brwi mocno się ściągnęły. Gdy Serena przeglądała skany, relacjonowała miarowo, chociaż jej ton miał ponury wydźwięk. "Twój stan jest gorszy, niż myślałam – zwichnięcia kości, złamania, a nawet obszary pogruchotane." To było tak, jakby jego ciało zniosło całe życie niewyobrażalnego znęcania się. Serena westchnęła z ciężkim sercem. To była tragedia wykraczająca daleko poza wszystko, czego się spodziewała. Jej oczy przeniosły się na skan jego głowy i wciągnęła gwałtownie powietrze. "W twoim mózgu są srebrne igły" - zaczęła, a jej głos był zabarwiony niedowierzaniem. "Tkwią tam od dłuższego czasu, wnikając głęboko w twój móżdżek i uszkadzając kluczowe włókna nerwowe. "Jeśli wkrótce nie zostaną usunięte, możesz skończyć w stanie wegetatywnym." Gdy jej słowa do niego dotarły, Declan zamknął oczy. Dawno pogrzebane wspomnienia utorowały sobie drogę z powrotem, zalewając go nieznośną udręką. Przeszłość, o której próbował zapomnieć, przytłoczyła go niczym fala pływowa. Serena westchnęła ponownie, cicho. Nie musiała pytać o jego przeszłość. Jego stan mówił sam za siebie – o bólu i nieludzkim okrucieństwie. Elsie weszła, przerywając ciszę. "Sereno, wszystko gotowe. Sala operacyjna jest przygotowana." "Dobrze" - odpowiedziała stanowczo Serena. "Teraz się przygotuję." Oczy Declana gwałtownie się otworzyły. Wpatrywał się w nią. "Zamierzasz mnie operować?" Jej spojrzenie było pełne niezachwianej determinacji. "Tak. Sama przeprowadzę operację. Uratuję cię i dam ci nowe życie." "Mówiłem ci, że nie ma takiej potrzeby" - powiedział z goryczą Declan. "Jestem kaleką. Pozwól mi umrzeć. Dlaczego upierasz się, żeby mnie ratować?" Serena nie znała w pełni jego przeszłości, ale jego rozpacz i gorycz wskazywały na rany znacznie głębsze niż te fizyczne. Jego nienawiść promieniowała niczym mroczna aura wokół niego. "Declan" - powiedziała łagodnie, ale stanowczo - "nie chcesz się zemścić? Jeśli teraz umrzesz, myślisz, że ludzie, którzy cię skrzywdzili, poczują wyrzuty sumienia? Tylko żyjąc, możesz odzyskać to, co ci zabrali." Jej głos stał się stalowy. "Ja też stanęłam twarzą w twarz ze śmiercią. Dlatego teraz tak bardzo cenię życie. Życie to jedyny sposób na odnalezienie nadziei." Jej oczy pociemniały, gdy jej ton stał się mrożący krew w żyłach. "Czy znasz ból bycia obdzieranym żywcem ze skóry, ogołocenia kości do naga? "Twoi wrogowie karmiliby się twoim cierpieniem, gdyby tylko mogli. Naprawdę chcesz pozwolić im deptać po twoich zwłokach i nazywać to zwycięstwem?" Jej słowa trafiły w czuły punkt. Declan zamilkł, a jej argument uderzył głęboko. Zniósł wystarczająco dużo, by dokładnie wiedzieć, co miała na myśli. Sam tego doświadczył w nie mniejszym stopniu. Po długiej pauzie Declan w końcu powiedział: "W porządku. Zrób to. Będę współpracował." Potem, lekko się wahając, dodał: "Jeśli pewnego dnia zdołam naprawdę znów stanąć na nogach, jeśli zdołam wrócić do tego, kim byłem... moje życie będzie należeć do ciebie." Serena skinęła głową z twardym postanowieniem. "Dobrze. Dopilnuję, byś w pełni wyzdrowiał." Serena nie traciła czasu. Przygotowała znieczulenie i skrupulatnie przeanalizowała plan chirurgiczny. Operacja nie była prostym zadaniem. Obrażenia Declana wymagały procedur, począwszy od delikatnej operacji czaszki po skomplikowane rekonstrukcje kości. Zakres był ogromny, a proces potrwa wiele godzin. Gdy wszystko było gotowe, Serena weszła na salę operacyjną. Operacja trwała dziesięć godzin. Obrażenia Declana były poważne, a każdy krok wymagał ogromnej precyzji i skupienia. Serena zaangażowała do asystowania najlepszych lekarzy w szpitalu, ale szybko stało się jasne, kto jest tu prawdziwym ekspertem. Asystujący lekarze ze zdumieniem obserwowali pracę Sereny. Jej techniki były niekonwencjonalne, ale genialne – podejścia, jakich nigdy wcześniej nie widzieli. To, co zaczęło się jako żmudny dyżur, stało się budzącą podziw lekcją mistrzostwa. Zamiast zmęczenia, zespół poczuł się ożywiony, urzeczony umiejętnościami i kreatywnością Sereny. Chłonęli każdy jej ruch, nie chcąc przegapić ani jednego momentu tej niezwykłej operacji. Jej umiejętności były cudowne. Choć młoda, Serena władała skalpelem z pewnością doświadczonego eksperta. Jej ruchy były precyzyjne, decyzje bezbłędne, jakby poparte dekadami doświadczenia. Zanim operacja dobiegła końca, asystujący lekarze nie byli po prostu pod wrażeniem – byli pełni zachwytu. Patrzyli na Serenę nie jak na równą sobie, ale jak na mistrzynię chirurgii, prawdziwego geniusza, którego błyskotliwość odebrała im mowę. Po ponad dziesięciu wyczerpujących godzinach operacja została wreszcie zakończona. Serena, zlana potem, była wyraźnie najbardziej wyczerpana z nich wszystkich. Asystujący lekarze zbliżali się do swoich granic, podczas gdy ona parła naprzód bez wahania. Kiedy założono ostatni szew, przez salę przetoczyło się zbiorowe westchnienie ulgi. "Doktor Montell, jest pani naprawdę niezwykła" - powiedział jeden z asystujących lekarzy. Jego głos był pełen podziwu, gdy wychodził z sali operacyjnej. "Dziękuję wam wszystkim za ciężką pracę. Odpocznijcie trochę" - powiedziała Serena do zespołu. Były już wczesne godziny poranne. Po krótkiej drzemce w swoim gabinecie, Serena wypiła napój energetyczny, by zachować czujność. Choć była zmęczona, jej naturalnie odporne ciało potrzebowało tylko krótkiego odpoczynku, by się zregenerować. Około 9 rano do szpitala dotarła Elsie. "Gdzie jest Serena?" - zapytała rześko. "Proszę pani, odpoczywa w swoim gabinecie" - odpowiedział dyrektor. "Jak poszła operacja?" - naciskała Elsie. Podekscytowanie dyrektora było namacalne. "Pełen sukces! Przez wszystkie dekady w medycynie nigdy nie widziałem tak niezwykłych umiejętności. Doktor Montell to zupełnie inna liga! Gdybyśmy tylko mogli przekonać ją do pozostania w szpitalu Summit..."

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

9.Rozdział 9 Perfekcyjna operacja – Wygnany i ukoronowany: Zemsta tajnego szefa | Czytaj powieści online na beletrystyka