Po opuszczeniu Ironclad Construction, Quinn i Tobias odetchnęli z ulgą.
"Sereno, to już koniec tej sprawy?" zapytał Tobias.
Serena skinęła głową. "Tak, nie mają racji. Nie pójdą z tym do sądu."
"Więc, co dalej?" zapytała Quinn.
"Teraz jedziemy na posterunek policji odebrać Branta," Serena posłała im pokrzepiający uśmiech. "Nagranie zostało już przekazane, aby oczyścić go z zarzutów."
Tobias i Quinn pokiwali głowami z podziwem. Wiedzieli, że gdyby nie Serena, żadne z nich nie wiedziałoby dziś, co zrobić. Sama grupa ubranych na czarno ochroniarzy wystarczyła, by ich zastraszyć i zaniepokoić.
Niedługo potem udało im się przywieźć Branta do domu. Widząc ich powrót, Lenora była wniebowzięta.
"Dzięki Bogu! Wszyscy jesteście bezpieczni. Dziś wieczorem ugotuję coś specjalnego, żeby to uczcić!" Powiedziała ze łzami w oczach.
"Mamo, nawet nie wiesz, jak niesamowita była dzisiaj Serena! Gdyby nie ona, nie byłoby szans na powrót Branta..." Quinn z zapałem opowiadała o wstrząsających wydarzeniach tego dnia.
"To nic wielkiego," powiedziała Serena z uśmiechem, beztrosko bagatelizując sprawę. "Idę teraz sprawdzić, co u taty."
*****
Kilka dni później rodzina Vance zorganizowała kolację z rodziną Winslowów.
"Państwo Winslow, to nasza córka, Bianca! Przywieźliśmy ją tu dzisiaj, by formalnie ją przedstawić," powiedziała Valeria z uśmiechem.
Bianca z wdziękiem się z nimi przywitała. Ale pani Winslow spojrzała na nią krótko, zachowując uprzejmy uśmiech, podczas gdy w głębi duszy się krzywiła.
'To? Prawdziwa księżniczka?' zastanawiała się. 'To zwykła wieśniaczka. Spójrz na te wszystkie krzykliwe dodatki – nie jest lepsza od nowobogackich. Najwyraźniej brakuje jej jakiegokolwiek wyrafinowania.'
"Panie Winslow," powiedział Tiberius, badając grunt u rodziny Winslowów, "dzieci są już dorosłe, a Bianca właśnie skończyła osiemnaście lat. Myślę, że najwyższy czas, abyśmy zaczęli planować ich małżeństwo. Dałoby nam to spokój ducha jako rodzicom."
Pan Winslow spojrzał na żonę, która natychmiast odpowiedziała uprzejmym uśmiechem.
"Nie ma pośpiechu," odparła pani Winslow z uprzejmym uśmiechem. "Bianca ma zaledwie osiemnaście lat i dopiero co dołączyła z powrotem do waszej rodziny. Ona i Caleb nie mieli jeszcze zbyt wielu okazji do nawiązania więzi. Dajmy im trochę czasu, żeby się lepiej poznali."
Uśmiechy Tiberiusa i Valerii zamarły. Oboje zdali sobie sprawę, że Winslowowie grają na zwłokę.
Wyczuwając napiętą atmosferę, Tiberius uniósł kieliszek w stronę pana Winslowa, kierując rozmowę na inne tory.
"Tato, mamo, wyjdę na chwilę," Caleb, znudzony tematem, odezwał się, wstając od stołu.
Gdy Caleb wyszedł, Valeria szybko posłała Biance porozumiewawcze spojrzenie. Łapiąc w lot, o co chodzi, Bianca przeprosiła i podążyła za nim.
Bianca polubiła Caleba jako swojego narzeczonego. Uważała, że jest o niebo lepszy od kalekiego narzeczonego, którego załatwiła jej rodzina Montellów.
Rodzina Winslowów była domem prestiżu i nienagannej reputacji. Bianca wiedziała, że wżenienie się w taką rodzinę zagwarantuje jej życie pełne luksusu i wygody.
"Przepraszam, panie Winslow." Bianca dogoniła Caleba.
"Potrzebujesz czegoś?" zapytał Caleb, obrzucając ją wzrokiem.
'Ta kobieta jest zbyt tandetna' pomyślał. 'W porównaniu z Sereną, Bianca w ogóle nie dorastała jej do pięt. Chyba wolałem chłodną i zdystansowaną postawę Sereny.'
"Panie Winslow, czy wyszedł pan tylko zaczerpnąć powietrza? Dotrzymam panu towarzystwa. W końcu jest pan moim narzeczonym. Chociaż nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy, od dawna pana podziwiam..." powiedziała Bianca kokieteryjnie.
Caleb spojrzał na jej przesadzone maniery i uśmiechnął się z politowaniem. 'Próbuje mnie uwieść, co?' pomyślał. 'Kobiet takich jak ta jest na pęczki. Jaka to hańba dla rodziny Vance, mieć tak bezwstydną córkę.'
Ale skoro sama mu się rzucała na szyję, Caleb nie widział powodu, by ją odrzucać. Zaczepił palec pod jej podbródkiem.
"Naprawdę mnie lubisz?" zapytał.
"Tak." Bianca nieśmiało opuściła głowę.
Caleb uniósł brew. "Byłaś kiedyś w związku?"
Bianca pokręciła głową. "Nigdy. Ani razu."
Przypomniała sobie swoją ciężką sytuację w przeszłości. Rodzina Montell miała zbyt wiele gąb do wyżywienia, w tym niepełnosprawnego ojca. Nikt nie ośmielał się proponować małżeństw z jej rodziną – nikt nie chciał wydawać tam swoich córek za mąż.
Nie wspominając o niej samej. Nawet Quinn, jej starsza siostra, nigdy nie została z nikim zeswatana. Ich tragiczna sytuacja odstraszała wszystkich.
"Naprawdę?" powiedział Caleb, a jego zainteresowanie wzrosło. "W porządku, mogę ci w tym pomóc."
Chwycił dłoń Bianki i poprowadził ją do pobliskiego saloniku. Bianca podążyła za nim z wahaniem, niepewna, czego się spodziewać.
"Panie Winslow, co pan robi?" zapytała nerwowo.
"Spokojnie. Powiedziałaś, że mnie lubisz, prawda?" Caleb zaczął ją rozbierać. "W ten sposób okazuję swoje uczucia."
"Panie Winslow, nie sądzę..." wyjąkała Bianca, śmiertelnie przerażona.
"Aha, rozumiem, nie jesteś zainteresowana związkiem ze mną," powiedział Caleb, wpatrując się w nią z udawanym smutkiem na twarzy. "Cóż, chyba w takim razie po prostu pójdę. Przepraszam za nieporozumienie."
Udawał, że chce odejść. Bianca wpadła w panikę i chwyciła go za ramię.
"Och proszę, panie Winslow, po prostu niech pan ze mną zostanie." Błagała.
"Dobrze, skoro tego chcesz, zostanę." Caleb odwrócił się z powrotem, a przez jego twarz przemknął triumfalny uśmieszek.
*****
Tymczasem Serena i Elsie relaksowały się w tej samej restauracji.
"Serena, wiem, że nie jest już tak, jak dawniej. Jeśli kiedykolwiek będziesz czegoś potrzebować, po prostu daj znać, dobrze?" powiedziała Elsie, opierając się na krześle, z oczami pełnymi troski.
"Nie martw się o mnie, nic mi nie jest!" Serena zaśmiała się, lekceważąco machając ręką, podczas gdy brała łyk swojego napoju.
Wiedziała, że odkąd Elsie dowiedziała się, iż nie jest ona prawdziwą córką państwa Vance, stresowała się jej samopoczuciem, ale Serena zdążyła się już do tego przyzwyczaić.
Właśnie wtedy telefon Elsie zawibrował. Po krótkiej rozmowie odsunęła krzesło i wstała, chwytając swój płaszcz.
"Mój tata do czegoś mnie potrzebuje. Będę lecieć," powiedziała, posyłając Serenie szybki uśmiech.
"W porządku, ja też prawie skończyłam. Idź śmiało, a ja poproszę kelnera, żeby zapakował trochę jedzenia," powiedziała Serena, posyłając Elsie uspokajające skinienie głową. Planowała zabrać je później Declanowi do szpitala.
"Super, do zobaczenia wkrótce!" powiedziała Elsie z machnięciem ręką, kierując się do drzwi.
Kiedy wyszła, Serena oparła się z powrotem, czekając chwilę na swoje jedzenie. Zbliżył się kelner z tacą.
"Pani zamówienie jest gotowe. Smacznego!" przywitał się kelner.
Serena wzięła torbę z wdzięcznym uśmiechem i ruszyła w stronę wyjścia, ale właśnie gdy miała wyjść, drzwi do pobliskiego saloniku nagle otworzyły się z głośnym łomotem.
Caleb wyszedł, swobodnie poprawiając pasek jedną ręką. Jego wzrok spoczął na Serenie, a szczęka mu się zacisnęła.
"Serena Montell?" powiedział, a jego głos ociekał zdziwieniem.
Tuż za nim wyszła Bianca; jej oczy zwęziły się, gdy tylko zauważyła Serenę. Zamarła na sekundę, po czym ruszyła naprzód niczym burza, z zaciśniętymi po bokach pięściami.
"Serena, co ty tu u diabła robisz?" warknęła, a jej głos przesiąknięty był irytacją, gdy zrobiła kilka kroków bliżej.
"Musiałaś się dowiedzieć, że rodziny Winslow i Vance spotykają się tu dzisiaj, by porozmawiać o małżeństwie. Przyszłaś to zepsuć, prawda?" wypluła z siebie Bianca, a jej oczy błyszczały oskarżycielsko.
"Zrozum to wreszcie jasno i wyraźnie: jestem prawdziwą córką Vance'ów, a Caleb jest moim narzeczonym. Więc lepiej przestań do niego wzdychać, bo pożałujesz tego!"
Serena posłała jej chłodne spojrzenie, a jej usta wykrzywiły się w kpiącym uśmiechu. "Zamknij usta. Zostałaś sprzedana, a wciąż myślisz, że to ty tu rządzisz? Widziałam wielu idiotów, ale twoja głupota to wyższy poziom." Pochyliła się bliżej, jej głos był cichy i uszczypliwy.
"Kogo nazywasz głupią—" zaczęła Bianca, robiąc krok w stronę Sereny z dłońmi zaciśniętymi w pięści.
Caleb, wyraźnie ciesząc się tym chaosem, niedbale objął ramię Bianki, a jego uśmieszek poszerzał się, gdy obserwował tę scenę.
"Widzisz? Bianca jest teraz autentyczna i jesteśmy prawdziwą parą." Spojrzał na Serenę, a w jego głosie pobrzmiewało udawane współczucie. "Myślałem, że wezmę z tobą ślub, ale okazuje się, że jesteś po prostu podróbką."
Serena prychnęła, przewracając oczami, gdy robiła krok w tył, a jej twarz wykrzywiła się z pogardą. "Gratulacje. Królowa dramatu i jej piesek pokojowy – duet stworzony w niebie, co?"
















