Wygnany i ukoronowany: Zemsta tajnego szefa

Wygnany i ukoronowany: Zemsta tajnego szefa

Autor: Isla Harrington

4.Rozdział 4 Wszelka współpraca anulowana
Autor: Isla Harrington
24 lip 2026
Zbieg okoliczności wydawał się wręcz nieprawdopodobny. Bianca przybyła, i dokładnie w tym samym momencie Grupa Atlantis kończyła współpracę z rodziną Vance. Valeria próbowała go uspokoić. – To pewnie nic takiego, nie martw się. Jak to mogłoby mieć cokolwiek wspólnego z Bianką? Przecież to nasza prawdziwa córka. Tiberius wciąż był niespokojny, ale ostatecznie westchnął. – Cóż, robi się późno. Ty zajmij się na razie sprawami Bianki. Ja odpocznę, a jutro odwiedzę Grupę Atlantis, żeby dowiedzieć się, o co chodzi. ***** W międzyczasie rodzina Montellów dyskutowała o zmianie nazwiska Sereny. Bianca bez wahania zmieniła swoje nazwisko na Montell i nie byli pewni, czy Serena będzie skłonna zrezygnować z nazwiska, które reprezentowało bogactwo. Ale ku ich zaskoczeniu, Serena zgodziła się na zmianę z równą łatwością. Od teraz Serena Vance miała być znana jako Serena Montell. Początkowo zastanawiali się nad zachowaniem \"Vance\" jako jej drugiego imienia, ale ostatecznie z tego zrezygnowali. Serenie to nie przeszkadzało. Nigdy nie przejmowała się takimi rzeczami. Następnego ranka Lenora przygotowała śniadanie i wezwała wszystkich do jedzenia. Był to prosty posiłek – mleko, jajka, kanapki z bekonem i gofry – nic wyszukanego. Brant, jej starszy brat, otarł usta i chwycił z blatu kask ochronny. Uśmiechnął się szeroko i powiedział: – Sereno, zbieram się na plac budowy. Jak dostanę wypłatę w tym miesiącu, postawię ci niezłą ucztę. Żartobliwie poklepał Serenę po ramieniu. Od siły tego uderzenia Serena prawie rozlała mleko. Zakaszlała i powiedziała: – Dzi-dziękuję. Khm, khm. – Brant, zdejmij z tonu. Serena jest delikatna. Nie wytrzyma twoich szorstkich łap – wtrąciła szybko Quinn, zaniepokojona o nią. Wszyscy wiedzieli, że Brant był silny, a nawet jego żartobliwe poklepywanie mogło okazać się odrobinę zbyt mocne. Brant podrapał się po głowie z zakłopotaniem. – Heh, następnym razem będę bardziej uważał. Zmywam się! Wyszedł pewnym krokiem, nucąc pod nosem popularną piosenkę z TikToka. – A tak przy okazji, Sereno, słyszałem, że studiujesz na Uniwersytecie w Kingsport? – zapytał nagle Tobias. Serena przytaknęła. – Tak, jestem teraz na trzecim roku. Oczy Tobiasa rozbłysły. – To wspaniale! Nikt z nas nigdy nie chodził na studia. Twój starszy brat nie jest wybitnym geniuszem, a ja... no cóż, dobrze mi szło w szkole, dopóki nie rzuciłem jej, by zająć się tatą. – Ty, Quinn, chodziłaś tylko do szkoły zawodowej. Naprawdę mieliśmy nadzieję, że Felix będzie pierwszym, który dostanie się na studia i coś osiągnie w życiu. – Teraz, gdy Serena jest na uczelni, nasza rodzina wreszcie ma kogoś z wyższym wykształceniem – powiedziała z dumą Lenora. Po czym dodała: – Jestem taka szczęśliwa, a ty się nie martw, Brant i Quinn już zarabiają. Presja nie jest już tak duża jak kiedyś. Zapewniam cię, że w przyszłym semestrze opłacę twoje czesne. Serena nie zdawała sobie sprawy z tego, jak trudna była wcześniej sytuacja rodziny. – Dziękuję, mamo – powiedziała miękko Serena, a jej serce zabolało na myśl o nich. Nawet nie potrafiła sobie wyobrazić, jak radzili sobie wcześniej. Quinn otarła usta i powiedziała: – Sereno, po prostu skup się na nauce. Z dyplomem uniwersyteckim łatwiej będzie ci znaleźć pracę. – W przeciwieństwie do mnie, ukończenie szkoły zawodowej niewiele daje – nie mogę się nawet dostać do niektórych firm. Teraz po prostu dostarczam jedzenie na wynos. Muszę iść do pracy, więc będę lecieć. Quinn przebrała się w swój uniform dostawczyni pizzy i wskoczyła na skuter. Pomimo ich ciężkiego życia, ich twarze promieniowały szczęściem i byli pełni nadziei na przyszłość. – Ja też się najadłem. Muszę iść do pracy. Wychodzę razem z Quinn – powiedział Tobias, podnosząc się z miejsca. Gdy wyszli, Lenora zaczęła sprzątać naczynia. – Sereno, idziesz dzisiaj na uczelnię? Autobus zatrzymuje się tuż za naszymi drzwiami, więc jazda nim jest całkiem wygodna – zapytała Lenora. Serena pomyślała chwilę i odpowiedziała: – Pojadę po południu. Rano nie mam żadnych zajęć, więc spędzę trochę czasu z tatą. Z tymi słowami Serena udała się na piętro. Ich dom był dwupiętrowy – parter przeznaczony był głównie dla zwierząt i przechowywania różnych rzeczy. Piętro było miejscem, w którym mieszkali. – Sereno, co ty tu robisz? – zapytał Desmond, zaskoczony jej widokiem. – Tato, jadłeś już śniadanie? – zapytała Serena. – Tak, mama mi przyniosła – odpowiedział Desmond. – Sprawdzę twoje nogi – powiedziała Serena, ostrożnie unosząc koc. Desmond był zszokowany. Serena nie wydawała się w najmniejszym stopniu zniesmaczona jego stanem. Wcześniej Bianca jedynie przynosiła mu posiłek, robiąc to niechętnie i nawet nie ukrywając swojego obrzydzenia. Serena zaczęła masować jego nogi, a następnie wyjęła srebrną igłę, by rozpocząć akupunkturę. Nerwy w nogach Desmonda były nienaruszone – to brak odpowiedniego krążenia powodował jego paraliż. Po latach leżenia w łóżku niektóre mięśnie uległy atrofii lub zesztywniały, co było powodem, dla którego nie mógł ustać na nogach. – Sereno, czy ty leczysz ojca? – zapytała w szoku Lenora, gdy weszła do pokoju. Nie wiedziała, że Serena opanowała tak tajemniczą i daleką formę leczenia. – Tak, będę codziennie robić tacie akupunkturę, będę też podawać mu leki i stosować fizjoterapię. Za niespełna rok tata będzie mógł znowu stanąć na własnych nogach – powiedziała spokojnie Serena. Lenora i Desmond byli uszczęśliwieni. Szczególnie Lenora, która ledwo powstrzymywała łzy. – Zrobiłabym wszystko, co w mojej mocy, żeby tylko mógł wyzdrowieć – powiedziała Lenora, ocierając łzy z twarzy. – Nie bądźcie tacy sentymentalni, tato, mamo. Od teraz to ja będę dbała o tę rodzinę – powiedziała Serena, wkłuwając kolejną srebrną igłę w jego punkt akupunkturowy. Lenora i Desmond nie do końca rozumieli umiejętności Sereny, uważając, że po prostu próbuje ich pocieszyć. Ale byli szczęśliwi, ponieważ przynajmniej Serena traktowała ich z życzliwością. – Serena jest naprawdę taka troskliwa – westchnęła Lenora. Nie mogli powstrzymać się od porównywania Sereny z Bianką – która zawsze była leniwa i niecierpliwa, nieustannie się z nimi kłócąc. Bianca nigdy nie chciała postawić stopy w pokoju Desmonda i oglądać swojego niepełnosprawnego ojca. Oboje westchnęli w duchu – ta ich prawdziwa córka naprawdę robiła ogromną różnicę. ***** W Grupie Vance wszystko wymykało się spod kontroli. Wraz z wycofaniem się Grupy Atlantis ze wszystkich projektów, w Grupie Vance zapanowała panika. Tak wiele firm, słysząc o odejściu Grupy Atlantis, nie chciało już pracować z Grupą Vance. Stracili już kilka projektów wartych miliony. Tiberius osobiście dzwonił do szefa Grupy Atlantis kilka razy, ale każda próba pozostawała bez odpowiedzi. Sfrustrowany postanowił udać się tam osobiście. Wydawało się, że pracownicy Grupy Atlantis spodziewali się go, ponieważ wysłali już ochroniarzy, by go zatrzymać. – Jesteście głupi, czy ślepi? Jestem Tiberius Vance! Wasz szanowany partner! – krzyknął Tiberius, kipiąc ze złości. – Jaki tam znowu szanowany. Spadaj – odparował bez ogródek ochroniarz. To był rozkaz z samej góry – za każdym razem, gdy pojawiał się Tiberius, powiedziano im, by byli tak niemili, jak to tylko możliwe. Personel otrzymał instrukcje, by przywitać go pełnym arsenałem klasycznych wyzwisk. – Ty... to oburzające! Wezwij tu Wyatta Langdona, powiedz mu, żeby wyszedł i się ze mną zobaczył! – zażądał Tiberius z rękami na biodrach, kipiąc ze wściekłości. W przeszłości Wyatt Langdon, szef Grupy Atlantis, traktował Tiberiusa z najwyższym szacunkiem. Nawet gdy projekty przynosiły straty, Wyatt nigdy się nie denerwował i zawsze sprzątał bałagan Tiberiusa. Dbał o wszystko. Wtedy Wyatt wręcz wielbił Tiberiusa. Z biegiem czasu Tiberius przyzwyczaił się do takiego traktowania, a nawet zaczął myśleć o Wyaccie jako o swoim osobistym piesku pokojowym – kimś, kto musiał spełniać jego każdy kaprys. Ochroniarz prychnął szyderczo. – Pan Langdon nie jest kimś, z kim możesz się tak po prostu spotkać. Kim ty w ogóle jesteś? Jeśli sobie nie pójdziesz, będę zmuszony użyć paralizatora. Tiberius był siny z gniewu, ale wciąż próbował przeć do przodu. Ochroniarz natychmiast wycelował w niego paralizatorem i Tiberius momentalnie się zawahał. Zgrzytając zębami, wypluł z siebie: – Dobrze. Bardzo dobrze. Zapamiętam was wszystkich. Kiedy zobaczę się z Wyattem, upewnię się, że was zwolni.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

4.Rozdział 4 Wszelka współpraca anulowana – Wygnany i ukoronowany: Zemsta tajnego szefa | Czytaj powieści online na beletrystyka